czy jestem w stanie, na tyle zachować przytomność umysłu, żeby uznać kogoś za niewidzialnego, przewidzieć gdzie będzie, normalnym tempem wychodząc z dymu i rzucić Dymny obłok w jego przypuszczalną lokalizację? Czar jest szybki, tylko nie wiem czy ja jestem bystry 
PBF - Boskie potyczki
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
on też nie - liczę raczej na kolejne zawirowania dymu właśnie, zaskoczenie a może nawet potknięcie czy jakiś inny błąd
Bazookh zatrzymał się gwałtownie, jego zwoje intensywnie pracowały, jak zawsze kiedy wyczuwał bliskie zagrożenie. A teraz kiedy cel podróży był tak blisko, a tak daleko jednocześnie, poczuł lekkie wzburzenie. Kto mógł zniszczyć księgę - bo był pewien, że to o nią chodziło - i to w domu jej właściciela? Dlaczego dopiero teraz? Dlaczego akurat wtedy, gdy przybyli tu wraz z kapłanem i gnomem? Domagał się odpowiedzi na te pytania i wiedział, że ten kto właśnie próbował się ulotnić będzie je znał. Szybko zaczął gestykulować przywołując zaklęcie Magicznego Obłoka. To powinno mu dać trochę czasu. Rzuciwszy czar, zaczął rozglądać się za czymś o szerokim polu rażenia - na przykład ławie.A jak znajdzie, to rzuca magiczną siłę i będzie robił "sweep" Obłoka i liczy na cholerny spryt i szczęście 
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Dom Gurgo Torophufa, 40 dzień kepon-ranu, przedpołudnie
Gurg złapał się za głowę i lamentując pomknął do kuychni po wiadro wody. Gusłek ruszył ostrożnym krokiem, zasłaniając usta i nos skrajem swojej obszernej czarnej szaty, na dół do pracowni alchemicznej.
Bzookh zmarszczył brwi i wymacał zawieszony na szyi amulet. Wypowiedział słowa czaru, a połowę salonu wypełniła ciemność.
Gdzieś w strefie mroku rozległ się wystraszony krzyk, szybko jednak umilkł. Krasnolud nie próżnował i wypowiedział kolejne zaklęcie po którym stojący przy drzwiach masywny dębowy wieszak, uniósł się w powietrze i poszybował w stronę kłębiącej się ciemności. Bazook zataczał łuki wieszakiem dbając o to, aby nie zagłębić go całkowicie w chmurze i nie stracić go z oczu co by przerwało działanie czaru. Nie trafił w nic.
- Hej stój! - rozległ się głos gnoma dobiegający gdzieś po drugiej stronie dymnego obłoku, a zaraz po tym wykrzykiwanie słów znanego Bazookhowi zaklęcia. Zaklęcia żrącej plamy. Nie minął ułamek sekundy gdy rozległo się wycie bólu i trzask łamanej drewnianej konstrukcji.
Pochylony kapłan Piana wszedł do dużego pomieszczenia o ścianach z kamienia i pozbawionego okien. Prowadzące do niego drzwi były rozwarte na oścież. Pracownie alchemiczna gnoma była zrujnowana. Pobite zlewki, chłodnice, retory i probówki walały cię po blatach stołów i podłodze. Regały pozastawiane najróżniejszymi komponentami tak sypkimi jak i przypominając różne narządy powywracano. Wszystko to śmierdziało okrutnie i wyciskało z oczu łzy. Na środku tego "pobojowiska", leżał stos ksiąg płonący zielonkawym nienaturalnym płomieniem.
Gurg złapał się za głowę i lamentując pomknął do kuychni po wiadro wody. Gusłek ruszył ostrożnym krokiem, zasłaniając usta i nos skrajem swojej obszernej czarnej szaty, na dół do pracowni alchemicznej.
Bzookh zmarszczył brwi i wymacał zawieszony na szyi amulet. Wypowiedział słowa czaru, a połowę salonu wypełniła ciemność.
Gdzieś w strefie mroku rozległ się wystraszony krzyk, szybko jednak umilkł. Krasnolud nie próżnował i wypowiedział kolejne zaklęcie po którym stojący przy drzwiach masywny dębowy wieszak, uniósł się w powietrze i poszybował w stronę kłębiącej się ciemności. Bazook zataczał łuki wieszakiem dbając o to, aby nie zagłębić go całkowicie w chmurze i nie stracić go z oczu co by przerwało działanie czaru. Nie trafił w nic.
- Hej stój! - rozległ się głos gnoma dobiegający gdzieś po drugiej stronie dymnego obłoku, a zaraz po tym wykrzykiwanie słów znanego Bazookhowi zaklęcia. Zaklęcia żrącej plamy. Nie minął ułamek sekundy gdy rozległo się wycie bólu i trzask łamanej drewnianej konstrukcji.
Pochylony kapłan Piana wszedł do dużego pomieszczenia o ścianach z kamienia i pozbawionego okien. Prowadzące do niego drzwi były rozwarte na oścież. Pracownie alchemiczna gnoma była zrujnowana. Pobite zlewki, chłodnice, retory i probówki walały cię po blatach stołów i podłodze. Regały pozastawiane najróżniejszymi komponentami tak sypkimi jak i przypominając różne narządy powywracano. Wszystko to śmierdziało okrutnie i wyciskało z oczu łzy. Na środku tego "pobojowiska", leżał stos ksiąg płonący zielonkawym nienaturalnym płomieniem.
Bazookh rzuca dwa czary. W pierwszej rundzie dymny obłoczek (rzut na UM udany -12) i w drugiej rundzie magiczna siłę (rzut na UM udany - 55). Odpisuję 2 PM.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Bazookh obiega lub przebiega (powinien być przygotowany na efekt czaru, w końcu wie co rzucił) przez Obłok, nadal dzierżąc wieszak. Po drugiej stronie szuka dla owego wieszaka celu (innego niż gnom)
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: