PBF - Boskie potyczki

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 01 lutego 2014, 09:03

Rynek Rotgan-kir, 40 dzień kepon-ranu, wczesne przedpołudnie

Najedzony Bazookh ruszył z powrotem na rynek, rozmyślając po drodze o planowanym zakupie. Znaleźć taki amulet nie było rzeczą łatwo, kiedyś poszukiwał go przez rok. Teraz znał kilka miejsc na Orkusie Wielkim i kilka osób, która takie amulety potrafili zrobić, ale nie tutaj. Oczywiście istniał szansa, że pojawi się na lokalnym rynku, wszakże to Rotgan-kir, zwane mrowiskiem. Takim mrowiskiem, które sięga niewiele ponad ziemię, ale wgłąb sięga, aż do korzeni ziemi. Rotgan-kir wybudowana na starożytnym mieście reptilionów, co dało się zauważyć na każdym kroku. Rzeźby, posągi, kolumny, marmur, piaskowiec, obsydiad wkomponowana w bruk uliczny. Ponoć pod miastem znajdowały się labirynty lochów i inszych podziemi.
Łażący po nich awanturnicy, poszukiwacze skarbów od czasu do czasu przynosili ciekawe przedmioty magiczne.

Bazookh przeciskał się między osobami ubranymi w czerwone i pomarańczowe zwiewne szaty. Jeżeli dobrze pamiętał, tak właśnie ubierali się kapłani Sharami, bogini ognia i powietrza oraz jej wyznawcy. W mieście było ich kilka setek. Tłoczyli się w karczmach i na ulicach. Obozowali w zaułkach i pod ścianami domów.

Zasłyszał rozmowę idących przed nim dwóch pielgrzymów. Byli zmartwieni, do święta nazywanego przez nich Powietrznym Tańcem pozostało zaledwie kilka dni, a bogini cały czas zdawała się rozgniewana skoro pogoda była taka zmienna i niestabilna. Ponadto po mieście krążą plotki, że w nocy jakiś potężny potwór wychynął z zgliszcz świątyni Morghlitha i zaczął mordować. Tylko wspólne siły paladynów i czarnych rycerzy zdołały go odeprzeć na powrót do leża. Teraz zgliszcza zostały zapieczętowane przez siły katańskie. Kiedy wreszcie burmistrz załagodzi spór z kapłanami Pana Śmierci, wtedy wreszcie byłby spokój.

Bazookh dotarł w końcu na rynek, słońce stało już wyżej i jego promienie zaczęły wyciskać poty z mieszczan. Stoisk był wiele, choć małych. Na stoiskach znajdowały się gliniane garnce i wazy, wyroby płatnerzy i zbrojmistrzów, ubrania, owoce, warzywa, ozdoby i pachnidła. Znalazł się też człek pełniący usługi tłumacza ja i skryby, byli też szkoleni w czytaniu. Bazookh znalazł także stoisko z ziołami, driakwiami, lekami i ochronnymi amuletami. Właściciel tego stoiska przytachał całe skrzynie czosnku, osikowych kołków i flaszek wody święconej, które dzisiaj schodziły jak świeże placki z agawy. Miał także amulety chroniące przed martwiaczą przemianą i twierdził, że ten amulet nie tyle spowolni przemianę co całkowicie ją cofnie. Jednak Bazookh nie wyczuł amulecie ani krzty magii.
Śniadanie kosztowało 8 sr, co odpisuję od zasobów pieniężnych. W sakiewce pozostało 116 st.zł - ukrytej w wewnętrznej kieszeni kamizelki, a w drugiej wiszącej przy pasie 91 szt. sr.
Ostatnio zmieniony 01 lutego 2014, 09:12 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 01 lutego 2014, 09:20

Karczma pod "Rezolutnym goblinem", 40 dzień kepon-ranu, wczesne przedpołudnie

Przepłoszywszy hobbita wyglądającego na złodziejaszka Balin wraz z Drayaharusem napchali kołduny pyszną wędliną szczodrze przyprawioną gorczycą i czosnkiem. Takie śniadanie zwiastowało dobry dzień. Chyba jednak nie dla wszystkich, bo Orofar po nocnej haniebnej uciecze znów zamknął się w swoim pokoju.
Nieulękli naradzili się ze sobą, że Balin wraz z Drayaharusem ruszą na spotkanie z córką burmistrza, jako, że byli tanami mieli największe szanse na szybkie z nią spotkanie. Gusłek nadal nie dostał od niej odpowiedzi na swój list.
Gusłek wraz z Huskuną pójdą na spotkanie z kapłanem Katana, aby pozyskać jego względy. Dar dla niego nie był jednak jeszcze gotowy. Księga zwierał już kilka czarów, ale większość jej kart pozostało niezapisane.
Barthur natomiast pozostanie i poczeka na powrót Bazookha. Jeżeli wieści od niego będą naglące, Barthur będzie wiedział gdzie szukać pozostałych.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 01 lutego 2014, 09:30

Ratusz w Rotgan-kir, 40 dzień kepon-ranu, wczesne przedpołudnie

I tym razem Balin został przyjęty przez córkę burmistrza niemal natychmiast. Jednak co szlacheckie urodzenie to szlachetne urodzenie. Obaj tanowi zostali zaanonsowani i posadzeni w wygodnych skórzanych fotelach.
Drayaharus musiał przyznać, że egzotyczna piękno córki burmistrza łączyło wszystkie zalety ludzkich kobiet z seksowną drapieżnością orków. O taką kobietę musiały się ubiegać całe rzesze adoratorów. Majętna, piękna, mądra i w potrzebie, o ile ich podejrzenia się potwierdzą, aż się prosi żeby ją przedstawić Orofarowi. Tyle, że nie była nobilitowana, ale złamania konwenansów się zdarzały.

- Rad jestem widzieć was w pełni zdrowia tanie Balinie i tanie Drayaharusie. Cóż może dla was uczynić?
- powiedział aksamitnym pewnym siebie głosem, lecz Balinowi zdało się widzieć iskrę lęku w jej spojrzeniu.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 01 lutego 2014, 09:47

Wejście do świątyni Katana, 40 dzień kepon-ranu, wczesne przedpołudnie

Huskun i Gusłek pożegnali się z Barthurem i ruszyli na umówione spotkanie. Ubrani w odświętne ubrania szli środkiem ulic z minami tak dumnymi, że większość przechodniów schodziło im z drogi. Dość szybko dotarli do dzielnicy w której znajdował się katanicka świątynia. Domy tu były wyższe i majętniejsze, a każdy z nich miał ogród. Chodziło tu o wiele mniej ludzi, a straż miejska minęła ich ze trzy razy.
Budynek świątyni był majestatyczny. Inne świątynie Rotgan-kir w porównaniu z nią wyglądały jak chlewiki czy obórki. Potężny budynek ozdobiony kolumnami zwieńczony był kopułą zaopatrzoną w krwistoczerwone witraże. Orkowie zadbali, żeby niegdysiejsze reptiliońskie miasto nie zapomniało, kto teraz jest jego właścicielem. Przy świątyni stała willa po której balkonach przechadzała się straż świątynna.
Na przeciw świątyni stał warowny budynek przed którym musztrowano oddział straży świątynnej.

Przy wejściu do świątyni stali zaopatrzeni w czarne maski strażnicy, którym Gusłek pokazał list. Wnet pojawił się sługa świątynny, który powiódł Gusłak do środka, jednak przed Huskunem skrzyżowano halabardy.
Ostatnio zmieniony 01 lutego 2014, 11:19 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 lutego 2014, 09:58

Pani przybyliśmy do Ciebie jako zastępczyni Twego ojca.
Powiem szczerze, pomoc chcemy Ci ofiarować.

W mieście dzieją się dziwne rzeczy.
W pobliżu ruin świątyni Morghlitha widzielim wampira, walczyliśmy ale uszedł nam, czarem nas unieruchomiwszy.
Proponujemy pomoc, ja jako i obecny tu Drayaharus i kulku naszych, jacy "Pod rezolutnym goblinem zostali".

By coś zrobić i pomóc jakoś twemu ojcu musimy mieć oficjalną zgodę na zbadanie ruin świątyni Morghlitha.
Pełnomocnictwo, że działamy w imieniu burmistrza też by nie zawadziło.

To jak będzie Pani, przyjmiesz pomoc?

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 01 lutego 2014, 10:01

- A cóż to? Czemuż to nie chcecie przepuścić mego przybocznego? Wypraszam sobie takie traktowanie! Cóż to ma być? Nigdy jeszcze nie spotkała mnie taka zniewaga! Jeśli mój druh i uczeń nie zostanie wpuszczony, to i ja z wielkim żalem za gościnę podziękować będę zmuszony.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 01 lutego 2014, 10:05

- Pragniemy dodać, iż pani uroda przyćmiewa blaski nawet najlepszej Pianickiej imprezy... yyyy... - gnom niemal ugryzł się w język, ale by wybrnąć w z kłopotliwej sytuacji, ciągnął dalej - Z pewnością wampir szykuje coś strasznego. Wraz z tanem Balinem i naszymi towarzyszami obawiamy się, że wampir zapoluje jeszcze dzisiejszej nocy, powodując grozę wśród mieszkańców i pogłębienie niesnasek pomiędzy strażą miejską a paladynami. Wydając nam zgodę na penetrację ruin miasto nic nie straci... ot paru przybłędów - gnom ukłonił się nisko, po czym kontynuował. - Jednak my tanio skóry nie sprzedajemy i obiecujemy załatwić sprawę jak należy. Czyli szybko i boleśnie! - Drayaharus uderzył się pięścią w otwartą rękę. - Boleśnie oczywiście dla wampira!
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 01 lutego 2014, 10:29

Czyli rozumiem, że ostatecznie za gońcem nikt nie poszedł? Uwaga deklaracja: natychmiast po powrocie ze spotkania z kapłanem Katana Gusłek poprosi naszego gospodarza, by po najbliższej wizycie z wiadomością przez chwilę zatrzymał na dole wychodzącego posłańca. W tym czasie Gusłek przebierze się w "cywilki" (założy jakiś pożyczony od gospodarza łach, na łeb naciągnie jakąś czapę, wysmaruje twarz sadzą z kominka) i sam pójdzie za gońcem.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 01 lutego 2014, 11:23

Wejście do świątyni Katana, 40 dzień kepon-ranu, wczesne przedpołudnie

Dzierżący halabardę rezarha zwrócił zasłoniętą czarną maskę twarz w kierunku Gusłka i powiedział dudniącym głosem.

- Goblin nie został zaproszony więc nie wejdzie.

Sługa świątynny uśmiechnął się przepraszająco i rzekł.

- Wybacz Panie, nie wiedzieliśmy, że przybędziesz z towarzystwem. Twój przyboczny zostanie ugoszczony w kuchni. Tymczasem zapraszam przed oblicze kapłana.

Czytałeś nieuważnie Namakemono, za gońcem poszedł Bazookh, ale plan przebrania się za kominiarza jest niezgorszy :).

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 01 lutego 2014, 11:38

Rzeczywiście, nie doczytałem. Mam urwanie głowy i jeszcze przez kilka dni będę miał jazdę. Proszę o wyrozumiałość.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 01 lutego 2014, 12:16

Spoko, nie ma sprawy. Ja mam urlop to sobie piszę do woli.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 01 lutego 2014, 14:23

Ratusz, 40 dzień kepon-ranu, wczesne przedpołudnie

Słysząc słowa tanów Gariella uśmiechnęła się smutno.

- Jesteście wielcy miarą bohaterstwa. Przyznaję wam rację pod każdym względem. Niedopalone ruiny świątyni Pana Nieumarłych są jak jątrząca rana na ciele miasta. Teraz natomiast przyciągnęła złowrogą bestię. Mój ojciec od zawsze miał na względzie głównie dobro mieszkańców Rotgan-kir. Teraz jednak go nie ma. Rządy nad miastem sprawuje rada miejska do której należy czterech członków. Kapłan Arianny i kapłan Katan, mój ojciec i setnik katańskiego garnizonu.
Po całym tym zajściu z wygnaniem kapłanów Morghlitha i pożarze jego świątyni rada pod naciskiem katanitów uradziła, że nikt poza kapłanami Pana Nieumarłych nie ma prawa wejść do ruin jego świątynie do czasu, aż cała sprawa zostanie zakończona i wyjaśniona. Już wtedy zalęgło się tam zło, jednak nie wiele można było zrobić. Czarni kapłani ruszyli do stolicy szukając rozjemcy w osobie króla. Ich żądania są straszne. Chcą sami przeprowadzić śledztwo w sprawie zajść w Rotgan-kir i ukarać sprawców. Żądają w drodze rekompensaty odbudowy świątyni i ustanowienia wiary w Pana Nieumarłych jako religię obowiązujące wszystkich mieszkańców poza katanitami. Mieszkańcy mają podlegać prawą świątynnym. Ich kapłan ma stać się członkiem rady miejskiej. Gdyby do tego doszło Rotgan-kir spłynęło by krwią i rozpoczęła się władza terroru.
Katan ustanowił równouprawnienie wszystkich religii, a w Rotgan-kir złamano te prawo, podnoszą rękę na morghlithian. Przeto katanici mogą wymusić na królu spełnienie żądań wygnanych kapłanów. To takie straszne!


- Jak ja niewiele mogę - Garielli puściły nerwy i ujęła twarz w dłonie roniąc łzy - nie daję już rady. Jestem jedynie zastępczynią, a nie pełnoprawnym członkiem rady. Kapłan Arianny Hirmin Arus jest umierający. Władzę w mieście dzierży setnik tan Gardug Mocarny i kapłan Katana el Sernag Gertar. Nic nie mogę dla was zrobić, poza spowolnieniem śledztwa w sprawie nocnego włamania do świątyni Morghlitha.
Jakby tego było mało mój ojciec....
- Gariella uspokoiła się nieco - jest nieobecny.

- Tanie Balinie sytuacja miasta jest tragiczna, nie wiem jednak jak mógłbyś mi pomóc inaczej niż dalej współpracując z kapłanem Piana. Wykonywane przez was zadania są jedynym ratunkiem dla miasta - powiedział śmiertelnie poważnie sugerując, że wyleczenie bezimiennego ojca Senil jest teraz najważniejsze.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 01 lutego 2014, 14:48

Świątynia Katana, 40 dzień kepon-ranu, wczesne przedpołudnie

Gusłek zastanawiał się co jeszcze może rzec, aby wpuszczono jego wiernego ucznia, gdy z bocznych drzwi wyszedł krągły kapłan. Sernag Gertar wycierał białym ręcznikiem świeżo umyte dłonie.

- Więc jesteś wreszcie kapłanie Piana i jak zwykle w towarzystwie swojego wiernego goblińskiego sługi. Pójdźmy zatem - kapłan wskazał drogę.

Halabardy rozsunęły się i Huskun przemknął nie zwlekając i dogonił kapłanów trzymając się nieco z tyłu.

- Za nic w świecie dojść nie mogę jak kapłan Piana może mieć tak niespokojnego ducha i zdolność pakowania się w kabały. Co takiego stało się po twoim wyjeździe, że wracasz tak odmieniony. Czyżby uczty już cię nie cieszyły jak dawniej? Szukasz mocniejszych wrażeń?
- mówił kapłan nawet nie patrząc na Gusłka.

Kapłan Piana nie mógł pojąć tak familiarnego podejścia i stylu rozmowy jak z kolegą, bo nigdy wcześniej nie spotkał się osobiście z Sernagiem.

Tymczasem wyszli z świątyni bocznym wyjściem i trafili na obszerny podwórzec z którego wysoka brama odgradzała przejście na ulicę. Z podwórca prowadziła mała furta do niewielkiego cmentarza i zielnika.

Senag jednak zaprowadził ich na taras willi gdzie czekał już suto zastawiony stół. Wskazał im krzesła i sam zasiadł kontynuując przemowę. Mówił cały czas nie pozwalając Gusłkowi dojść do słowa.

- Czy to życie wśród goblinów tak potrafi namieszać w głowie? - kontynuował kapłan siedząc już za stołem i nakładając sobie pieczoną kuropatwę - Ja rozumie, że zbliżające się sharamickie święto stwarza ci świetne środowisko do działania, ale baw się, ucztuj jak przystało na kapłana Pianna. Odstąp od niebezpiecznych rozrywek typu egzorcyzmy nawiedzonych miejsc, budzenie nieumarłych szkieletów i mumii. Nie zwiedzaj nocami świątyń innych bóstw. Bo, jak nie to wpakujesz się w poważne kłopoty. Poradzę ci ja jak koledze po fachu. Wyjedź z miasta zanim przytrafi ci się coś złego. Najlepiej jeszcze dziś lub przestań rzucać się w oczy. Ty wiesz, że kilka dni temu czambuł goblinów porwał barkę bogatego kupca? Krótko przed tym jak przyjechaliście do Rotgan-kir. Wiemy, które plemię za to odpowiada i wzięliśmy kilki żywcem, można zrobić z ich świadków. Rozumiesz? A teraz zmówmy modlitwę i zabierajmy się za śniadanie. Skosztuj kuropatwy, jest wyśmienita, z wczorajszego polowania.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 01 lutego 2014, 15:20

- Rad jestem wielce widząc, że tak troskasz się o me zdrowie. Wiedz zatem, że i mnie na duszy leży moje zdrowie, gdyż jedynie wtedy prawdziwie wykonywać swą posługę mógł będę. Tak jak twymi krokami, mam nadzieję, bóg twój kieruje, tak ja jeno woli Piana jestem powolny. Bądź spokojny, nie uczynię ni mniej ni więcej, niż to, czego On ode mnie oczekuje. Powiadasz, żem odmieniony. To prawda. Na oczy przejrzałem i lepiej teraz widzę zło i dobro, wrogów i przyjaciół. Liczę, że obaj na tym dobrze wyjdziemy, gdy wzajem sobie w paradę wchodzić nie będziemy. Zgadzasz się, przyjacielu?
Odnośnie rozmowy z Gariellą: kolejny element układanki wskoczył na swoje miejsce. Wiemy już zatem, z czego wzięła się choroba Hirmina Arusa. Nie jest mile widziany w radzie i trzeba go zastąpić katanitą. A co byście powiedzieli, jakbyśmy zaplanowali i wykonali zamach na jednego lub obu stronników koalicji katańskiej? Bo zdyskredytować i usunąć z miasta raczej nam się nie uda. Tylko jakie siły musielibyśmy do tego zaangażować? Czy nasza zaprzyjaźniona banda wspomożona naszymi skromnymi osobami wystarczyłaby do tego celu? Co sądzicie?
Edit: I co z tą Elissą? Informacja na jej temat może nam pomóc zbliżyć się do rozwiązania wielu naszych problemów.
Ostatnio zmieniony 01 lutego 2014, 15:33 przez namakemono, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 01 lutego 2014, 16:08

Świątynia Katana, 40 dzień kepon-ranu, wczesne przedpołudnie


Kapłan Katana już więcej nie wrócił do spraw Gusłka, choć jego słowa jakby nadal dźwięczały w powietrzu. To było wyraźne i mało zakamuflowane ostrzeżenie. Jedzenie choć wyborne smakowało jak wióry i z trudem przechodziło przez gardło. Nie sposób było nie docenić człowieka, który był członkiem rady miejskiej i dysponował małą armią. Co gorsza gdyby chciał mógłby znaleźć na Gusłka odpowiednie "paragrafy", aby wsadzić go do lochu lub jeszcze gorzej. Jednak z jakichś powodów nie chciał i zaczął od ostrzeżenia. Być może w mieście było już dość konfliktów religijnych i Sernag nie chciał tworzyć kolejnego.
Jeżeli macie coś jeszcze do powiedzenia to mówcie, jak nie to zakładam, że wracacie do Rezolutnego goblina.
Jeżeli idzie o Elissę to jeszcze nie było kiedy o nią wypytać poza grupą Nieulękłch. Po powrocie do karczmy Gusłek może się tym zająć. Mroczni raczej nie będą chcieli się tym zająć skoro odprawiliście Gromka z kwitkiem.

ODPOWIEDZ