Deklaracje to jedno, a opis fabularny to drugie. Wasze deklaracje w niebieskich ramkach odpieram jako pomysły, które wykiełkowały w głowach BG. Jednak ich realizacja to całkiem inna sprawa. Stąd te nieporozumienia.
Jeżeli idzie o wino dla czarnucha. Karczmarz jest wam wielce wdzięczny, ale co beczka to beczka, koszt spory jak dla osoby, która od dwóch dni odratowuje swój upadający interes.
Do czasu waszego przybycia za personel miał jedynie starą kucharkę. Jak się zaczął ruch to najął dziewkę karczemną i stajennego. Ten stajenny to osoba mało pewna, kto wie może rozgadać to i owo. Po drugie musi być zawsze pod ręką, jakby trzeba jakiegoś konia osiodłać lub rozsiodłać, no i pilnować coby zwierząt nie ukradli.
W sprawie wina przydałoby się pokryć choć część kosztów, no i ktoś je musi zawieść. Nikt się do tego nie pali, bo wie, że czarny rycerz może go pochlastać. W sprawie przeszpiegów jesteście skazani na siebie.
Jeżeli idzie o wino dla czarnucha. Karczmarz jest wam wielce wdzięczny, ale co beczka to beczka, koszt spory jak dla osoby, która od dwóch dni odratowuje swój upadający interes.
Do czasu waszego przybycia za personel miał jedynie starą kucharkę. Jak się zaczął ruch to najął dziewkę karczemną i stajennego. Ten stajenny to osoba mało pewna, kto wie może rozgadać to i owo. Po drugie musi być zawsze pod ręką, jakby trzeba jakiegoś konia osiodłać lub rozsiodłać, no i pilnować coby zwierząt nie ukradli.
W sprawie wina przydałoby się pokryć choć część kosztów, no i ktoś je musi zawieść. Nikt się do tego nie pali, bo wie, że czarny rycerz może go pochlastać. W sprawie przeszpiegów jesteście skazani na siebie.