PBF - Boskie potyczki
Drayaharus nigdzie nie doświadczył łaski Pianna. Zimny kufelek piwa nie pojawił się z nikąd, więc gnom postanowił poszukać go na własną rękę. Zobaczył, jak Huskin wraz z Gusłkiem udają się do tawerny, więc radosnym krokiem podreptał za nimi.
Dołączam do Huskina w "Rezolutnym Goblinie", tam zamawiam piwo.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
"Pod rezolutnym goblinem", południe, 39 dzień kepon-ranu
Początkowo spanikowani mieszkańcy zaczęli całymi gromadami garnąć się do karczmy. Pojedynek i jego niecodzienne zakończenie pobudziło wyobraźnię i domysły mieszczan.
Pewien podstarzały półork o pokrytym bielmem oku rozemocjonowanym głosem spierał się z pulchnym ludzkim mularczykiem.
- Mówię wam, że to robota jakiegoś czarodzieja. Psia mać, pewnikiem trzymał stronę czarnego rycerza i raził paladyna piorunem.
- Eeee tam, co tam wymyślasz. Przecie kapłan, ten no, Gusłek mówił, że to wola bogów, a on się na tym zna.
- Mawiają - wtrącił - niewysoki człowiek o czerwonym nosie -, że widziano jak po dwakroć piorun chciał ugodzić w paladyna i po dwakroć w niebo wzlatywała biała gołębica, biorąc uderzenie na siebie.
- Durnoctwa dla głupich - żachnął się półork - jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Źle, że ten Gusłek o tym nie wie, bo porządny z niego człek. Jak mnie pobłogosławił, to córki młynarza jakoś tak na mnie zalotniej patrzą. Ehhh, mówię wam. No, ale wracając do pieniędzy. Przecia wszyscy wiedzą, kto zakłady zbierał, nie? No to teraz jak pojedynek nie rozstrzygnięty to pieniądze muszą zwrócić, nie? Nikt nic nie zarobił, nie? A kogo to wina? Kto nie dał pojedynku rozstrzygnąć?
- Cichaj, bo idzie - syknął mularczyk.
Gusłek zszedł z piętra gdzie, zostawił paladyna pod czułą opieką przybyłych elfek.
Huskun wraz namówił go do przejścia się do Hirmina Arusa.
Gdy przebiegli się do świątyni, unikając w ten sposób przemoczenia drzwi stały otworem. Wnikliwsze śledztwo wykazało, że kapłan żyje, aczkolwiek jest nieprzytomny. Zajmuje się niem starowina, która leczyła Bazookha i Balina oraz druga kobieta, która zajmuje się świątynią. Przychodzą do niego kilka razy dziennie.
Początkowo spanikowani mieszkańcy zaczęli całymi gromadami garnąć się do karczmy. Pojedynek i jego niecodzienne zakończenie pobudziło wyobraźnię i domysły mieszczan.
Pewien podstarzały półork o pokrytym bielmem oku rozemocjonowanym głosem spierał się z pulchnym ludzkim mularczykiem.
- Mówię wam, że to robota jakiegoś czarodzieja. Psia mać, pewnikiem trzymał stronę czarnego rycerza i raził paladyna piorunem.
- Eeee tam, co tam wymyślasz. Przecie kapłan, ten no, Gusłek mówił, że to wola bogów, a on się na tym zna.
- Mawiają - wtrącił - niewysoki człowiek o czerwonym nosie -, że widziano jak po dwakroć piorun chciał ugodzić w paladyna i po dwakroć w niebo wzlatywała biała gołębica, biorąc uderzenie na siebie.
- Durnoctwa dla głupich - żachnął się półork - jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Źle, że ten Gusłek o tym nie wie, bo porządny z niego człek. Jak mnie pobłogosławił, to córki młynarza jakoś tak na mnie zalotniej patrzą. Ehhh, mówię wam. No, ale wracając do pieniędzy. Przecia wszyscy wiedzą, kto zakłady zbierał, nie? No to teraz jak pojedynek nie rozstrzygnięty to pieniądze muszą zwrócić, nie? Nikt nic nie zarobił, nie? A kogo to wina? Kto nie dał pojedynku rozstrzygnąć?
- Cichaj, bo idzie - syknął mularczyk.
Gusłek zszedł z piętra gdzie, zostawił paladyna pod czułą opieką przybyłych elfek.
Huskun wraz namówił go do przejścia się do Hirmina Arusa.
Gdy przebiegli się do świątyni, unikając w ten sposób przemoczenia drzwi stały otworem. Wnikliwsze śledztwo wykazało, że kapłan żyje, aczkolwiek jest nieprzytomny. Zajmuje się niem starowina, która leczyła Bazookha i Balina oraz druga kobieta, która zajmuje się świątynią. Przychodzą do niego kilka razy dziennie.
Gusłka nurtuje nieco niedopełnienie obietnicy wobec czarnego rycerza.
Draya wyczerpał cały zapas PM.
Draya wyczerpał cały zapas PM.
Ostatnio zmieniony 17 grudnia 2013, 07:28 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Oczywiście, oczywiście. Słowo się rzekło, trzeba naszego gospodarza dobrodzieja poprosić o te obiecane beczki. Chociaż czarny rycerz chwilowo niedysponowany, ale słowo jest słowo. A teraz trzeba wypytać owe opiekunki w jakiej kondycji jest nasz Hirmin i jakie są rokowania. Jeśli to nie zagrozi jego stanowi, to zrelacjonujemy przebieg pojedynku.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Panowie, zalecam tryb taktyczny, bo musimy się dobrze naradzić nad dalszymi poczynaniami. Wszystko wskazuje na to, że zniszczenie świątyni Czaszkogłowego zaowocowało jakąś klątwą przywołującą do życia zmarłych nękających miasto i okolicę. Wciąż brakuje nam wielu informacji na ten temat, ale od czego porządny wywiad. Ale po kolei!
1) Zabierając do siebie ariadyna niejako zadeklarowaliśmy się po "dobrej" stronie, więc pada pytanie, czy będziemy się starali odzyskać status neutralny jako niezależna frakcja w mieście?
2) Musimy nadal budować pozycję w lokalnych kręgach władzy, więc proponuję wysłać posłańców z listami do kapłana Katana oraz córki burmistrza z prośbami o spotkanie (ale bez przesady w tym proszeniu, powinniśmy się cenić). Katanickiego hierarchę trzeba wybadać, ewentualnie zasugerować tymczasowy sojusz, jeśli obecna sytuacja nie jest mu na rękę. Córkę burmistrza trzeba porządnie wymaglować, a najlepiej NARZUCIĆ jej zaszczytną pomoc Gusłka Miłosiernego. Przede wszystkim musimy się dowiedzieć, co tak właściwie dzieje się z jej ojcem, rządcą miasta.
3) Trzeba jeszcze tego samego dnia puścić posłańca do sklepu Frakiego, żeby zakupić wszystkie akcesoria dla gnomiego skryby, który przyjdzie późniejszą porą przepisywać księgę Gusłka.
4) Trzeba zaplanować rozprawę z wierzycielami Gusłka. Proponuję z nimi nie dyskutować, tylko brać za mordy i spacyfikować, w pierwszej kolejności rozważając opcję zmuszenia gangu do pracy na nasz rachunek. Tutaj pytanie do MG - co Gusłek wie o tej szajce? (liczebność, potencjał, wpływy, kryjówki).
5) Huskun ma przed zmierzchem spotkanie z tajemniczym kopaczem setytów. Chętnie zabiorę ze sobą jednego chętnego, jako ewentualną asekurację.
Komentarze oraz inne propozycje?
1) Zabierając do siebie ariadyna niejako zadeklarowaliśmy się po "dobrej" stronie, więc pada pytanie, czy będziemy się starali odzyskać status neutralny jako niezależna frakcja w mieście?
2) Musimy nadal budować pozycję w lokalnych kręgach władzy, więc proponuję wysłać posłańców z listami do kapłana Katana oraz córki burmistrza z prośbami o spotkanie (ale bez przesady w tym proszeniu, powinniśmy się cenić). Katanickiego hierarchę trzeba wybadać, ewentualnie zasugerować tymczasowy sojusz, jeśli obecna sytuacja nie jest mu na rękę. Córkę burmistrza trzeba porządnie wymaglować, a najlepiej NARZUCIĆ jej zaszczytną pomoc Gusłka Miłosiernego. Przede wszystkim musimy się dowiedzieć, co tak właściwie dzieje się z jej ojcem, rządcą miasta.
3) Trzeba jeszcze tego samego dnia puścić posłańca do sklepu Frakiego, żeby zakupić wszystkie akcesoria dla gnomiego skryby, który przyjdzie późniejszą porą przepisywać księgę Gusłka.
4) Trzeba zaplanować rozprawę z wierzycielami Gusłka. Proponuję z nimi nie dyskutować, tylko brać za mordy i spacyfikować, w pierwszej kolejności rozważając opcję zmuszenia gangu do pracy na nasz rachunek. Tutaj pytanie do MG - co Gusłek wie o tej szajce? (liczebność, potencjał, wpływy, kryjówki).
5) Huskun ma przed zmierzchem spotkanie z tajemniczym kopaczem setytów. Chętnie zabiorę ze sobą jednego chętnego, jako ewentualną asekurację.
Komentarze oraz inne propozycje?
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Informacje Gusłka na temat "mrocznych" są dość skąpe. Wie, że są w zasadzie jedyna organizacja przestępczą w Rotgan-kir, złożoną z kilkunastu złodziei i włamywaczy, kilku zabójców oraz paczki mięśniaków od wymuszeń. Ich szef nie dał się poznać, chodzi zamaskowany i komunikuje się jedynie z kilkoma zastępcami. Gusłek podejrzewa, że to ktoś znaczny i wpływowy, bo kilkukrotnie wyciągał swoich ludzi z paki. Ponadto często daje cynk o dobrej robocie. Zastępców ma dwóch. Jeden to typowy mięśniak, trzymający wszystkich na krótkiej smyczy, drugi to artysta złodziejstwa - hobbit.
Mroczni identyfikują się wytatuowanym małym M na nadgarstku.
Gusłek spotykał się z mrocznymi w karczmie koło rzeźnika - "Rzeźnickiej".
Macie wszystko co niezbędne do przepisywania czarów, ale jeżeli planujecie przepisywać ich większą ilość przydałaby się większa księga i nico więcej atramentu.
Mroczni identyfikują się wytatuowanym małym M na nadgarstku.
Gusłek spotykał się z mrocznymi w karczmie koło rzeźnika - "Rzeźnickiej".
Macie wszystko co niezbędne do przepisywania czarów, ale jeżeli planujecie przepisywać ich większą ilość przydałaby się większa księga i nico więcej atramentu.
Bardzo podoba mi się opcja pacyfikacji wierzycieli Gusłka. Mogę też pomóc Huskinowi, ubezpieczając jego tyły. Potrzebuje jednak nieco PM...
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Warsztat krawca, południe, 39 dzień kepon-ranu
Huskun zadarł w górę głowę spoglądając władczo w oczy górującego nad nim wzrostem krawca i opierając ręce o biodra.
- Jakem rzekł, bardzo mi śpieszno ów strój odebrać, tedy zdało by się, abyście się wzięli do roboty bezzwłocznie, mistrzu - oznajmił gobliński czarnoksiężnik siląc się na cień udawanie przyjaznego uśmiechu - Czarny ma być cały jak smoła, od nogawic po kaptur, a do tego jeszcze czapka na głowę taka, coby ją się dało naciągnąć na gębę aż po gardło, jeno z dziurami na ślepia wyciętymi.
Krawiec - ten sam, który przed pojedynkiem rycerzy tak ucieszył Gusłka piękną kapłańską szatą - sprawiał wrażenie nieco niepewnego, toteż Huskun szturchnął go dla zachęty kułakiem.
- Mój pan, wielce świątobliwy Gusłak Miłosierny, bardzo dobrze się wypowiada o waszych szatach, wielce je sobie chwali, a cosik mi się widzi, że jeszcze tu zajrzy, coby cosik nowego zamówić. A ten czarny kubrak to dla mnie, bom jest za zdrowie, a życie mego pana głową odpowiadający.
Zaklinacz przysunął się o krok do krawca i ściszył konspiracyjnie głos, strzelając jednocześnie na boki oczami dla przydania rozmowie bardziej tajemniczego charakteru.
- Źle się u was dzieje, dobry człeku, przecie każden to widzi. Złe moce śmiertelników nękają, nie dają wieść spokojnego żywota. Mój pan Gusłak chce temu kres położyć, ale taki bohater musi mieć na siebie baczenie, bo pewnikiem coś mu grozić będzie. A że ja jego strzegę, mus mi strój posiąść do nocnych wart, a czuwań nie tylko modlitewnych. Bierzcie tedy miarę, mistrzu, a szyjcie, bo jeśli się do wieczora uwiniecie z robotą, pan mój niechybnie podwójnie wam za ową robotę zapłaci i jeszcze lepsiejszą sobie zrobi na wasz temat opinię.
Huskun zadarł w górę głowę spoglądając władczo w oczy górującego nad nim wzrostem krawca i opierając ręce o biodra.
- Jakem rzekł, bardzo mi śpieszno ów strój odebrać, tedy zdało by się, abyście się wzięli do roboty bezzwłocznie, mistrzu - oznajmił gobliński czarnoksiężnik siląc się na cień udawanie przyjaznego uśmiechu - Czarny ma być cały jak smoła, od nogawic po kaptur, a do tego jeszcze czapka na głowę taka, coby ją się dało naciągnąć na gębę aż po gardło, jeno z dziurami na ślepia wyciętymi.
Krawiec - ten sam, który przed pojedynkiem rycerzy tak ucieszył Gusłka piękną kapłańską szatą - sprawiał wrażenie nieco niepewnego, toteż Huskun szturchnął go dla zachęty kułakiem.
- Mój pan, wielce świątobliwy Gusłak Miłosierny, bardzo dobrze się wypowiada o waszych szatach, wielce je sobie chwali, a cosik mi się widzi, że jeszcze tu zajrzy, coby cosik nowego zamówić. A ten czarny kubrak to dla mnie, bom jest za zdrowie, a życie mego pana głową odpowiadający.
Zaklinacz przysunął się o krok do krawca i ściszył konspiracyjnie głos, strzelając jednocześnie na boki oczami dla przydania rozmowie bardziej tajemniczego charakteru.
- Źle się u was dzieje, dobry człeku, przecie każden to widzi. Złe moce śmiertelników nękają, nie dają wieść spokojnego żywota. Mój pan Gusłak chce temu kres położyć, ale taki bohater musi mieć na siebie baczenie, bo pewnikiem coś mu grozić będzie. A że ja jego strzegę, mus mi strój posiąść do nocnych wart, a czuwań nie tylko modlitewnych. Bierzcie tedy miarę, mistrzu, a szyjcie, bo jeśli się do wieczora uwiniecie z robotą, pan mój niechybnie podwójnie wam za ową robotę zapłaci i jeszcze lepsiejszą sobie zrobi na wasz temat opinię.
Potrzebuję złodziejskiego ubioru - czarny komplet od stóp po głowę, z wełnianą kominiarkę, bez metalowych elementów. Najlepiej, gdyby jakość była dość wysoka, by generowała jakiś bonusik do umiejek infiltratorskich. Mam nadzieję, że Huskun wywrze na krawcu presją dość dużą, by ten wyrobił się z szyciem do wieczora.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Rozwinę na chwilkę aspekt stronnictwa naszej grupy. Jeśli chcemy zachować pozory neutralności, będziemy musieli w niedalekim czasie zarówno odwiedzić Rahbaga jak i spróbować nawiązać kontakty z pozostałymi rycerzami świątynnymi przebywającymi w mieście, zarówno paladynami jak i czarnymi rycerzami (poszukam w wolnej chwili wykazu wszystkich personaliów).
Jeśli chcemy już teraz opowiedzieć się po "dobrej" stronie (było nie było, pracujemy na zlecenie asterian), możemy jednoznacznie odciąć się od tych "złych" powołując się na finał pojedynku, gdzie"z woli dobrych bogów setycki akolita powstrzymany został przed zadaniem ciosu mocą niebiańskiego gromu". Jednocześnie natychmiast musimy zawiązać bliską współpracę z resztą paladynów, bo setycki czarny rycerz może się poczuć w obowiązku, by nas sponiewierać za rzucenie mu sakralnej rękawicy.
Bez względu na wybraną opcję musimy nawiązać bliski kontakt z duchowieństwem katanickim. Nie zapominajmy, że najwyższy kapłan tego kultu w mieście reprezentuje nie tylko samą religię, ale również wpływy Imperium Katańskiego, więc jest znaczącym graczem politycznym na tej scenie. Katan dobrym bogiem nie jest, więc w negocjacjach będziemy się chyba musieli powołać na kwestie interesu imperialnego - aktualna sytuacja w mieście (czy nawet prowincji) nie sprzyja bogaceniu się, a zatem również wysokości odprowadzanych do Ostrogaru podatków.
Wydaje mi się, że całą tą polityczną zagrywkę trzeba zrzucić na barki Gusłka (kapłan Piana) oraz Balina (kapłan Gotam-gora), osoby z racji swego statusu społecznego najbardziej predysponowane do interakcji społecznej. Myślę też, że Balin musiałby od teraz nieco wyraźniej eksponować swą klerycką profesję, bo widać, że w tutejszym mieście kapłani mogą wypracować sobie spory szacunek i szkoda byłoby, gdyby wszyscy spoglądali na naszego krasnoludzkiego duchownego jako jedynie zwyczajnego rębajłę.
Jeśli chcemy już teraz opowiedzieć się po "dobrej" stronie (było nie było, pracujemy na zlecenie asterian), możemy jednoznacznie odciąć się od tych "złych" powołując się na finał pojedynku, gdzie"z woli dobrych bogów setycki akolita powstrzymany został przed zadaniem ciosu mocą niebiańskiego gromu". Jednocześnie natychmiast musimy zawiązać bliską współpracę z resztą paladynów, bo setycki czarny rycerz może się poczuć w obowiązku, by nas sponiewierać za rzucenie mu sakralnej rękawicy.
Bez względu na wybraną opcję musimy nawiązać bliski kontakt z duchowieństwem katanickim. Nie zapominajmy, że najwyższy kapłan tego kultu w mieście reprezentuje nie tylko samą religię, ale również wpływy Imperium Katańskiego, więc jest znaczącym graczem politycznym na tej scenie. Katan dobrym bogiem nie jest, więc w negocjacjach będziemy się chyba musieli powołać na kwestie interesu imperialnego - aktualna sytuacja w mieście (czy nawet prowincji) nie sprzyja bogaceniu się, a zatem również wysokości odprowadzanych do Ostrogaru podatków.
Wydaje mi się, że całą tą polityczną zagrywkę trzeba zrzucić na barki Gusłka (kapłan Piana) oraz Balina (kapłan Gotam-gora), osoby z racji swego statusu społecznego najbardziej predysponowane do interakcji społecznej. Myślę też, że Balin musiałby od teraz nieco wyraźniej eksponować swą klerycką profesję, bo widać, że w tutejszym mieście kapłani mogą wypracować sobie spory szacunek i szkoda byłoby, gdyby wszyscy spoglądali na naszego krasnoludzkiego duchownego jako jedynie zwyczajnego rębajłę.
Przy sposobności, gdy kapłan Pianna Gusłek był na chwilę sam, Drayaharus przysiadł się z piwem.
- Ciekawy finał pojedynku, nieprawdaż? - zagaił, obracając kufel w dłoni. - Bo ten... kiedy tak oddawałem się modłom ku wspaniałemu Piannowi, całkowicie wypadło mi z głowy, że podczas walki z piwnicy Frakiego wyczerpałem mój zasób potencjału magicznego... byłbyś w stanie, czcigodny kapłanie Gusełku przelać mi kapkę do amuletu? - spojrzał na towarzysza błagalnym wzrokiem, szczerząc się w jeszcze bardziej błagalnym uśmiechu.
- Ciekawy finał pojedynku, nieprawdaż? - zagaił, obracając kufel w dłoni. - Bo ten... kiedy tak oddawałem się modłom ku wspaniałemu Piannowi, całkowicie wypadło mi z głowy, że podczas walki z piwnicy Frakiego wyczerpałem mój zasób potencjału magicznego... byłbyś w stanie, czcigodny kapłanie Gusełku przelać mi kapkę do amuletu? - spojrzał na towarzysza błagalnym wzrokiem, szczerząc się w jeszcze bardziej błagalnym uśmiechu.
Jako że przyszło mi dzierżyć rolę drużynowego błazna, mój gnomi iluzjonista niezbyt nadaje się na dyplomatę. Za to myślę, że Imaginarus idealnie nadawałby się do pilnowania pleców albo odciągania uwagi adwersarzy - gdyż przeczuwam, że takowi siedzą nam na ogonie od paru dni (w grze)...
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Myślałem też chwilę nad rozprawą z wierzycielami Gusłka. Proponuję, by nasz kapłan wcale się na to spotkanie nie wybierał - w obecnej chwili musi zadbać o swoją szacowną reputację, lepiej zatem, aby nikt go w takim szemranym miejscu nie widział! Zamiast tego zmontowałbym grupę negocjatorów od czarnej roboty - Huskuna, Barthura, Draya i Mordila (Mordil jako NPC nada się doskonale na chłopca do bicia, jeśli trzeba się będzie szybko wycofać). Mam nadzieję, że krawiec zdąży uszyć Huskunowi na czas jego nowy kubraczek!
Na spotkanie z tajemniczym autorem liściku Huskun pójdzie sam, jeszcze przed wizytą w "Rzeźnickiej".
Jeśli reszta ekipy akceptuje pomysł spotkań z burmistrzówną oraz kapłanem Katana, proponuję zachować się na poziomie - niechaj Gusłek napisze listy proponujące w dyplomatyczny sposób spotkania i wyślijmy je jeszcze tego samego dnia przez posłańców do adresatów.
Na spotkanie z tajemniczym autorem liściku Huskun pójdzie sam, jeszcze przed wizytą w "Rzeźnickiej".
Jeśli reszta ekipy akceptuje pomysł spotkań z burmistrzówną oraz kapłanem Katana, proponuję zachować się na poziomie - niechaj Gusłek napisze listy proponujące w dyplomatyczny sposób spotkania i wyślijmy je jeszcze tego samego dnia przez posłańców do adresatów.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Pod rezolutnym Goblinem, południe, 39 dzień kepon-ranu
Stukanie deszczu o daszek tarasu było monotonne i działało usypiające. Gusłek ziewnął przeciągle i tak szeroko, że aż coś zatrzeszczało w stawie żuchwowym. Przez kilka godzin ślęczał nad księgą, starajac się nauczyć się nowego czaru, a teraz te listy. Cóż, jednak było począć skoro Huskun tak uporczywie nalegał.
Mlasnął i z lubością postawił zamaszysty podpis pod nakreślonym przez siebie liści. Przeleciał jeszcze raz wzrokiem napisany tekst, po czym zwinął pergamin i zapieczętował lakiem. Oba pergaminy podał młodemu chłopakowi, który pracował dla karczmarza.
- Ten tu, zaniesiesz do świątyni Katana, a ten do domu burmistrza. Masz te pięć srebrników, a jak wrócisz i nic nie pomylisz dostaniesz drugie tyle.
Chłopak skinął głową i wybiegł z listami z pokoju.
Przymierzający czarny pozbawiony jakichkolwiek metalowych ozdób strój, Huskun mruknął ukontentowany zarówno z faktu, że listy już napisane, ale także dlatego, że w ubranie leżało świetnie a czapka nadawałam mu złowrogi wygląd.
- Do kroćset demonów, znów złamało mi się pióro ! - warknął siedzący pod ścianą i obrócony tyłem do Nieulękłych, przepisujący czary gnom.
- Trza było kupić gryfie - marudził pod nosem.
Gusłek spojrzał tęsknie za okno, które wychodziło na taras. Na tarasie siedział Balin, Barthur, Fraki, Bazookh, Drayaharus i giermek paladyna w towarzystwie kilku elfek, popijając piwo i podśmiewając się z karcianych sztuczek gnoma.
Kapłan Piana zamyślił się. Ciekawe gdzie też podział się drugi goblin. Ostatnio widział go jak czmychła z piwnicy Frakiego i od tego czasu ślad po nim zaginął. Pewnikiem zaszył się na bagnach - uspokoił swoje sumienie.
Kapłan westchnął ciężko i wziął do rąk amulet gnoma i kapłana Arianny. Skupił się aby przelać potencjał magiczny.
Stukanie deszczu o daszek tarasu było monotonne i działało usypiające. Gusłek ziewnął przeciągle i tak szeroko, że aż coś zatrzeszczało w stawie żuchwowym. Przez kilka godzin ślęczał nad księgą, starajac się nauczyć się nowego czaru, a teraz te listy. Cóż, jednak było począć skoro Huskun tak uporczywie nalegał.
Mlasnął i z lubością postawił zamaszysty podpis pod nakreślonym przez siebie liści. Przeleciał jeszcze raz wzrokiem napisany tekst, po czym zwinął pergamin i zapieczętował lakiem. Oba pergaminy podał młodemu chłopakowi, który pracował dla karczmarza.
- Ten tu, zaniesiesz do świątyni Katana, a ten do domu burmistrza. Masz te pięć srebrników, a jak wrócisz i nic nie pomylisz dostaniesz drugie tyle.
Chłopak skinął głową i wybiegł z listami z pokoju.
Przymierzający czarny pozbawiony jakichkolwiek metalowych ozdób strój, Huskun mruknął ukontentowany zarówno z faktu, że listy już napisane, ale także dlatego, że w ubranie leżało świetnie a czapka nadawałam mu złowrogi wygląd.
- Do kroćset demonów, znów złamało mi się pióro ! - warknął siedzący pod ścianą i obrócony tyłem do Nieulękłych, przepisujący czary gnom.
- Trza było kupić gryfie - marudził pod nosem.
Gusłek spojrzał tęsknie za okno, które wychodziło na taras. Na tarasie siedział Balin, Barthur, Fraki, Bazookh, Drayaharus i giermek paladyna w towarzystwie kilku elfek, popijając piwo i podśmiewając się z karcianych sztuczek gnoma.
Kapłan Piana zamyślił się. Ciekawe gdzie też podział się drugi goblin. Ostatnio widział go jak czmychła z piwnicy Frakiego i od tego czasu ślad po nim zaginął. Pewnikiem zaszył się na bagnach - uspokoił swoje sumienie.
Kapłan westchnął ciężko i wziął do rąk amulet gnoma i kapłana Arianny. Skupił się aby przelać potencjał magiczny.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Zielona Przystań, późne popołudnie, 39 dzień kepon-ranu
- Szukam el Senil - powiedział Huskun strząsając krople deszczu z płaszcza.
- Taaaa - mruknął zarośnięty jak wilkołak karczmarz miernej jakości przybytku zwącego się nie wiedzieć czemu "Zieloną przystanią". Jedyne co w karczmie było zielone to porośnięta mchem i porostami północna ściana z wymazana smołą nazwą.
Karczmarz przez chwilę świdrował wzrokiem goblina, spod krzaczastych brwi, po czym kiwnął głową wskazując drzwi nad schodami.
Huskun przemknął się przez pachnący rybami tłumek, co dziwne nie było biorąc pod uwagę, że karczma leżała w dzielnicy rybackiej. Aby sprawić odpowiednie wrażenie wemknął się do pokoju bez pukania.
Izba była mała i niemal pusta. Prowadziły do niej jeszcze jedne drzwi zza których dochodził dźwięki rozmowy. Okno zasłoniętą grubą kotarą i w pomieszczeniu panował półmrok.
Na środku stał drewniany stół, po obu stronach którego stały ławy. Na jednej z ław siedziała kobieta odziana w obszerną suknię maskującą jakiekolwiek zarysy ciała, jej głowę skrywał kaptur, a twarz poza oczami zakrywała woalka.
O tym, że kobiece oczy potrafią powiedzieć więcej niźli jej usta, Huskun miał okazję przekonać się osobiście.
W zielonych błyszczących i opuchniętych od płaczu oczach zagościło zaskoczenie i zdziwienie, których powodem była najprawdopodobniej obecność goblina. Zdziwienie przeszło z gniew, ale ten po chwili przeszedł w zrozumienie i pewien rodzaj podziwu.
- Witaj - kobieta odezwała się melodyjnym lekko drżącym głosem - jestem bardzo wdzięczna, że raczyliście... raczyłeś zjawić się tutaj. Usiądź proszę. Jakie ci przekazano instrukcje?
- Szukam el Senil - powiedział Huskun strząsając krople deszczu z płaszcza.
- Taaaa - mruknął zarośnięty jak wilkołak karczmarz miernej jakości przybytku zwącego się nie wiedzieć czemu "Zieloną przystanią". Jedyne co w karczmie było zielone to porośnięta mchem i porostami północna ściana z wymazana smołą nazwą.
Karczmarz przez chwilę świdrował wzrokiem goblina, spod krzaczastych brwi, po czym kiwnął głową wskazując drzwi nad schodami.
Huskun przemknął się przez pachnący rybami tłumek, co dziwne nie było biorąc pod uwagę, że karczma leżała w dzielnicy rybackiej. Aby sprawić odpowiednie wrażenie wemknął się do pokoju bez pukania.
Izba była mała i niemal pusta. Prowadziły do niej jeszcze jedne drzwi zza których dochodził dźwięki rozmowy. Okno zasłoniętą grubą kotarą i w pomieszczeniu panował półmrok.
Na środku stał drewniany stół, po obu stronach którego stały ławy. Na jednej z ław siedziała kobieta odziana w obszerną suknię maskującą jakiekolwiek zarysy ciała, jej głowę skrywał kaptur, a twarz poza oczami zakrywała woalka.
O tym, że kobiece oczy potrafią powiedzieć więcej niźli jej usta, Huskun miał okazję przekonać się osobiście.
W zielonych błyszczących i opuchniętych od płaczu oczach zagościło zaskoczenie i zdziwienie, których powodem była najprawdopodobniej obecność goblina. Zdziwienie przeszło z gniew, ale ten po chwili przeszedł w zrozumienie i pewien rodzaj podziwu.
- Witaj - kobieta odezwała się melodyjnym lekko drżącym głosem - jestem bardzo wdzięczna, że raczyliście... raczyłeś zjawić się tutaj. Usiądź proszę. Jakie ci przekazano instrukcje?