PBF - Boskie potyczki

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 06 grudnia 2013, 22:28

Nie jestem wybredny, a z alchemikiem musimy pogadać, a nie spić go na umór, także nic mocnego, ale równocześnie pokazującego, że jesteśmy nie byle kim. Może jakieś południowe tokaje?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 07 grudnia 2013, 13:11

Uważam, że jeden dzień oznacza 12h. W trakcie nauki można robić przerwy ale nie przerywać nauki na dłuższy okres czasu jak np. tydzień, bo trzeba będzie zacząć od początku.
Jeżeli idzie o przepisywanie czarów, to wydaje mi się, że można założyć, że można zrobić z innej księgi, bez jego znajomości. Zakładam, że wszystkie profesje czarujące posługują się podobną pisownię, więc można kopiować czary należące do innych profesji. W zasadzie można się zastanowić co do odmienności między magią czarodziejską, a kleryczną, ale w pbf-ie nie będę stwarzał problemów.

Huskun potrafi pisać znaki magiczne, więc może spróbować przenieść je do księgi. Choć łatwe to nie będzie ze względu nie niewysokie UM.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 grudnia 2013, 19:13

Dzięki za informacje. W takim razie możemy przyjąć, że albo idziemy do alchemika jeśli mamy na to dość czasu albo zostajemy w miejscu pojedynku, jeśli istnieje chociaż cień ryzyka, że idąc do alchemika moglibyśmy pojedynek przegapić. Mistrzu, czekamy na emocjonujący wpis!

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 10 grudnia 2013, 05:30

Przed domem alchemika, przedpołudnie, 39 dzień kepon-ranu

Dom alchemika stał w bocznej ulicy nieopodal dzielnicy rybackiej. Duży, dwupiętrowy dom jedynie parter miał wykonany z kamienia, natomiast piętra wykonano z drewna. Było to dość nietypowe, bo większość miast zakazywała wznosić domostw z łatwopalnych materiałów. Widać dom był na tyle stary, że ominęły go te zakazy.

Niegdyś musiał być wspaniały, teraz jednak okiennice pokryte wyblakłą farbą zwisały żałośnie na urwanym zawiasie, a świńskie błony w oknach były podziurawione.
Dom stał na środku dużego placu otoczonego przez coś co kiedyś mogło być ogrodem, teraz jednak bardziej przypominało dżunglę.
Nieulękli weszli do środka otwierając niemiłosiernie piszczącą metalową furtkę. Pokonali krótką wydeptaną w chaszczach ścieżkę i wdrapali się po kilku skrzypiących stopniach.

Na odrapanych drzwiach wisiała stara mosiężna kołatka. Dopiero po trzecim pukaniu drzwi się lekko uchyliły, ale Barthur nikogo za nimi nie zobaczył. Co innego Huskun, który był nieco nikczemniejszego wzrostu.

W drzwiach pojawił się stary pomarszczony gnom. Jego łysinę zdobiły plamy, a włosy pozostały jedynie wokół dużych uszu i w nich samych. Twarz ozdabiały duży przekrwiony nos i zmętniał wodniste oczy. Od gnoma zalatywało swojsko zapaszkiem jaki pojawia się po kilku dniach chlania na umór bez stosowanie jakichkolwiek zasad higieny.

- Ten tego... Czego chcecie - zapytał gnom i ziewnął odurzając Nieulękłych alkoholowym wyziewem.

Rynek miejski, przedpołudnie, 39 dzień kepon-ranu

Gnom z zapałem przedzierał się przez tłum. Przeganiał ludzi krzykami i szturchańcami łokci. Co oporniejszych musiał zdzielić znalezioną witką wierzbową. Parł do drugiego rzędu widowiska, wszak był Tanem i nie zamierzał stać gdzieś z tyłu.

Tymczasem Balin wraz z Bazookhiem siedzieli na ocienionym tarasie obserwując całe zbiegowisko. Wydawało się jakby na walkę rycerzy zeszło się całe miasto. Mimo, że do południa pozostała jeszcze z godzina, to na plac rynku nie dało się wcisnąć nawet igły. Barthura, Gusłka i Huskuna nadal nie było widać.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 10 grudnia 2013, 22:21

Przed domem alchemika, przedpołudnie, 39 dzień kepon-ranu

Gnom sprawiał paskudne wrażenie, czym od razu ujął za serce nawykłego do takiego stanu rzeczy Huskuna: wszak nie trzeba było głębokiej wiary w dogmaty Piana, by dostrzec, że alchemik ochoczo oddawał cześć Kielichowi, choćby i nieświadomie.

- Nieludziu jeden, patrzaj jaka łaska w twe progi spłynęła! - zakrzyknął goblin odsuwając się o krok i wskazując teatralnym gestem na odzianego w piękną szatę Gusłka - Oto kapłan Pana Uciech we własnej osobie, przed twymi drzwiami! Syn umiłowany Piana, zwący się Gusłakiem Miłosiernym, a pewnych kręgach Łebem z Żelaza! Przybywa, by zaszczycić cię swą wizytą, a jeśli okażesz stosowny szacunek, może nawet błogosławieństwem!

Ostatnie słowo Huskun wypowiedział w wyjątkowo podniosły sposób, brzmieniem swego głosu próbując przekonać nieco oszołomionego gospodarza, że dzięki błogosławieństwu Gusłka do końca życia będzie mógł pić bez narzekania na ból głowy i chędożyć niczym rasowy dupczelnik-opas.

- Świątobliwy Gusłak poszukuje jakiego człeka czy też nieludzia, który zaszczyciłby go przepisaniem pewnych ksiąg magicznych, a formuł wielce czarodziejskich. Wielka nagroda takiego chętnego nie minie, tego możesz być pewien. Tedy co rzekniesz, przyjacielu mój gnomowaty? Wiedz, że w świcie świątobliwego Gusłaka jest już jeden gnom i wielce dobrze mu się żyje, niebywale. Nawet teraz, miast podróżować z nami po ulicach, woli żreć, a chlać wyborne wino! Nie chciałbyś do niego dołączyć?
Huskun zasypie gospodarza gradem słów, a potem zacznie go zachęcająco tarmosić za poplamiony rękaw kubraka, uśmiechając się przymilnie (przez co naturalnie będzie wyglądał jeszcze gorzej niż zazwyczaj).

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 11 grudnia 2013, 01:02

Barthur już miał szturchnąć zapijaczonego gnoma i prostymi słowy wyłuszczyć z jaką sprawą przychodzą, ale słysząc Huskuna wznoszącego się na wyżyny sztuki wysławiania ograniczył się tylko do zrobienia groźnej miny, mającej świadczyć, że jest główną siłą zaczepno-obronną dziwacznego trio, które zastukało do zapuszczonej chaty alchemika. Może nawet lepeij się stało, że przemawiał Huskun. Barthur schował butelkę wina i miał nadzieję, że odda samemu ofiarę dla Piana, którą tu przyniósł (oczywiście nie bez pomocy Gusłka i Huskuna-umiłowanych braci w wierze).

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 11 grudnia 2013, 06:44

- Huskunie, uczniu mój, dobrze gadasz, tedy jeno jedno słowo naszemu gnomiemu podwykonawcy wtrącę. Jestem na drodze ku wzniesieniu się na wyższy poziom, poziom głowy ze spiżu. W tymże przedsięwzięciu zlecenie nasze, z którym do ciebie się udaliśmy, jest nam kluczowe. A jak na ów poziom wspiąć mi się uda, to i protegowani moi statusu swego bynajmniej nie pomniejszą. Byle prędko, bo czas goni.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 11 grudnia 2013, 09:13

Przed domem alchemika, przedpołudnie, 39 dzień kepon-ranu

Gnom zamlaskał i wpatrywał się zmrużonymi oczami krótkowidza w goblina. Gdy w końcu ustały tyrady Nieulękłych przemówił.

-Znaczy się macie jakąś robotę. Yyyy wejdźta
- gnom szerzej uchylił drzwi, machnął zapraszająco ręką i nie czekając aż goście wejdą ruszył przez duży przedpokój i salon.

Wnętrze domostwa wyglądało, jakby przeszło kilka włamać osobników z gatunku Huskuna. Szafy, kredensy, skrzynie stały otworem, a część ich zawartości walała się po podłodze. Nie było widać, ani jednej rzeczy, która miała by jakąkolwiek wartość.
Gnom mrucząc coś pod nosem szedł w stronę dużego pomieszczenia, gdzie stało masywne biurko. Niegdyś musiało być sporo warte, ale teraz było poplamione, podrapane i podziurawione przez korniki.
Alchemik wyciągnął z szuflady małą sakiewkę, z której sypnął na grzbiet dłoni brunatny pył. Z wielką siłą przerośniętego nosa wciągną go w płuca. Oczy zaszły mu łzami, ale wstrzymał kichnięcie. Powtórzył to samo z drugą dziurką nosa.

Po chwili jego twarz dotąd wyglądając na jakąś taką opuchniętą czy rozpulchnioną nabrała ostrości i wyrazistości.

- Wybaczcie nieporządek, żona mi umarła - wytłumaczył się gnom - więc jeżeli dobrze zrozumiałem mam przepisać kilka czarów. Czarów kapłańskich? Oczy już nie te co dawniej i niekiedy mi ręka zadrży, ale za odpowiednią cenę... To może rozważę tą propozycję dokładniej. Ma się rozumieć koszty usługi to jedna sprawa, a koszty materiałowe, to całkiem inna rzecz. Księgę kapłanie macie, odpowiednio dużą ma się rozumieć, pióra gryfa by się zdały, bo gęsie to kleksy robią i co chwile trzeba docinać, a jeszcze odpowiednie atrament. No i najważniejsze - potencjał magiczny. To wymaga wiele zachodu i wiele czasu. Więc ile to czarów i jak bardzo skomplikowane? Ile możecie mi zaoferować za tak cenną usługę. Przydałaby się też zalicza. Tak, musowo musi być zaliczka, bo praca długa i ciężka, a z życiem bywa tak, że się może szybko kończyć. Ponadto... hmmm... Gusłek, Gusłek. Ja już cię gdzieś widziałem. Pożyczasz czasami pieniądze... A tak, już wiem skąd. Widzisz w takim przypadku zapłata musi być z góry - gnom wymawiał słowa z szybkością błyskawicy, trajkocząc jak zawodowy raper.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 11 grudnia 2013, 09:38

- Chyba mnie z kimś mylisz, gnomi przyjacielu. Czy wyglądam na tego, którego wspominasz? Uwierz mi, jam jest inny Gusłek. Tak, całkiem inny Gusłek. Rzeknij, ile tej zaliczki życzysz sobie, jeno waż słowa. Współczuję twej straty, ale żyć trza dalej, trza też mieć za co, tedy rozważ, czy wolisz zarobek mądrze oszacowany, a pewny, czy guzik z pętelką, jeśli cenę podasz wygórowaną. Tamtego Gusłka już nie obaczysz, a o Gusłku Miłosiernym i jego Nieulękłych Towarzyszach nie raz jeszcze usłyszysz. Grzeszyć pychą i nieskromnością nie wolno, ale tu o nasze dobre imię idzie. Gdybyś języka zasięgnął w mieście, tobyś taki nieufny nie był, ot co. Ale teraz czasu nam mitrężyć nie wolno, tedy rzeknij w końcu, ile należy się tej zaliczki.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 11 grudnia 2013, 09:58

Przed domem alchemika, przedpołudnie, 39 dzień kepon-ranu

Gnomi alchemik uchwycił dłonią podbródek i zaczął pukać się w nos, prawdopodobnie nieświadom tego gestu.

- Tak, tak może i się pomyliłem. To mógł być ktoś inny. Chcę cztery sztuki złota za krąg czaru. Jako zaliczkę czwartą cześć tej kwoty. Będę pisał nie więcej niż cztery czary kręgu pierwszego dziennie. Ponadto zapłacicie za koszty zużytych materiałów. Może być? - uśmiechnął się pojednawczo.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 grudnia 2013, 19:46

Dom alchemika, przedpołudnie, 39 dzień kepon-ranu

Huskun rozpromienił się i jeszcze mocniej szarpnął alchemika za rękaw, gestem tym dając wyraz swej ogromnej aprobacie dla jego oferty.

- Wielce rozsądna propozycja, dowodzi ogromnej uczciwości - oznajmił natychmiast goblin, który co prawda nie rozpoznałby uczciwości nawet wtedy, kiedy ta przybrałaby materialną postać i ugryzła go w tyłek, ale który prawdziwie rozsmakował się w podniosłym wysławianiu - Przyjdź tedy po południu do karczmy "Pod rezolutnym goblinem", a my zadbamy o to, byś otrzymał tam przytulny zakamarek i szczodry poczęstunek. Tu w domu lepsiej by było nie pracować, magiczne księgi bardzo drogie, a tu jakie myszy mogłyby dziury w nich porobić w chwili nieuwagi.

Przekrzywiając w bok głowę zaklinacz posłał porozumiewawcze spojrzenie w stronę Gusłka.

- Będziesz mógł przychodzić codziennie do karczmy, póki nie skończysz swego zlecenia, a dziś o południu wypłacimy ci zadatek... jeno nie czcij zbyt ochoczo Piana, nim nie zrobisz swego, bo za fuszerkę płacić nie mamy zamiar! A wszelakie akcesoria się zawczasu przyszykuje, o to głowy nie kłopocz. I rzeknij mi jeszcze jedno wielce ważniste coś: umiesz ty może nie jeno księgi kopiować czarodziejskie, ale i pergaminy sporządzać, panie... jak cię zwą, czcigodny nieludziu?
Proponuję, by delikwent pracował pod naszym nadzorem, bo księgi na przechowanie mu nie oddam! Jeszcze przepije, a księga ariańskiego kapłana to prawdziwy majątek w papierze! Myślę, że jeśli Gusłek dobrze pogada z karczmarzem, ten załatwi nam jakieś zacisze miejsce na pięterku, gdzie gnom będzie mógł się oddać kaligrafii!

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 11 grudnia 2013, 19:58

Co ja bym zrobił bez Huskuna! Wszystko przemyślane, wszystko pod kontrolą, pozostaje tylko realizować.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 grudnia 2013, 20:00

Jak tylko dostaniemy odpowiedź, pędźmy na rynek, żeby zdążyć na czas na pojedynek. O ile dobrze zrozumiałem, tłok i ścisk tam straszny, więc proponuję puścić przodem Barthura - półolbrzym powinien utorować nam drogę bez większego trudu. Na wszelki wypadek niech weźmie Huskuna na barana, by goblin mógł z wysokości jego barów krzykiem żądać uczynienia przejścia dla kapłana Pana Uciech, a Gusłek niechaj podąża za nami dostojnym krokiem!

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 12 grudnia 2013, 07:32

Rynek miejski Rotgan-kir, przedpołudnie, 39 dzień kepon-ranu



Gurgo Torophuf
, czyli gnomi alchemik pomasował przez chwilę żuchwę zastanawiając się.

- W karczmie "Pod rezolutnym goblinem"? - zapytał - Zazwyczaj pracuję u siebie w pracowni, jednak w drodze wyjątku mogę się zgodzić na tę karczmę. Byle tylko jadło i wino było dobre. Po złym trzęsą mi się ręce. Przyjdę wieczorem, teraz muszę załatwić to i owo. Sami rozumiecie mnóstwo zamówień - mówi żwawo gnom zerkając na stojący na parapecie garniec.

Balin po raz setny pomasował uszkodzony nos i wpatrzył się w falujący tłumek. Co ciekawa mimo, że ścisk był ogromny, prawa strona placu, przy której stały ogrodzone zgliszcza świątyni Morghlitha była pusta.
Na placu pojawili się strażnicy miejscy otaczając wytyczone miejsce wali i uspokajając co bardziej rozhasanych mieszczan. Na placu pojawili się trefnisie i cyrkowcy oraz wyznawcy Sharami plujący ogniem.
Na tarasie karczmy leżącej po drugiej stronie pojawił się powitany gromkimi brawami kapłan Katana, wraz z połyskującą w promieniach słonecznych opancerzoną eskortą. Na balkonie po lewej stronie wystawiono obszerny fotel na którym zasiadła, równie gromko powitana, córka burmistrza.
Nagle przez mieszczan przeszła fala ekscytacji. Rozległy się krzyki i westchnienia. Do uszów Bazokha i Balina oraz oczywiście stojącego na centralnie położonej fontannie Drayaharusa. Gnomowi znudziło się siedzenie w śmierdzącym tłumie dużych ludzi i przeszedł obok strażników i moczył sobie stopy w krystalicznie czystej wodzie.
Na plac nie wjechał jednak żaden rycerz, ale przez tłum zaczął przedzierać się mały poczet. Przodem szedł wielgachny Barthur na którego ramionach siedział wydzierający się wniebogłosy Huskun.
- Przejście dla jaśnie oświeconego kapłana Pana Kielicha - krzyczał- Rozejść się! Idzie świętobliwy Gusłek. Nadchodzi sekundant rycerzy, co ich walkę rozsądzi, wedle praw boskich i ludzkich.

Tuż za nimi podążał dumnie i szeroko uśmiechnięty Gusłek, odziany w czarną jak sama noc szatą, z przyszytym na piersi i plecach złotym kielichem. Tłum ludzi rozstąpił się i wybuchła wrzawa jeszcze większa niż przy powitaniu kapłana Katana.

Balin zauważył, mimo dużej odległości, że katański kapłan poczerwieniał wyraźnie.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 12 grudnia 2013, 10:44

Ciekawy jestem kto zwycięży, dziwnie się to wszystko tu układa.
Nie wiem czy paladyn wydoli, zło tu nader silne.

Balin mówił to do Barthura, ale wyglądało jakby myślał na głos.
Czekam na rozpoczęcie pojedynku.

ODPOWIEDZ