PBF - Boskie potyczki
-
vampire1308
- Reactions:
- Posty: 435
- Rejestracja: 30 listopada 2008, 21:34
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Pod rezolutnym goblinem, przed północą, 38 dzień kepon-ranu
Karczma tętniła życiem. Przy wygasłym kominku siedzieli grajkowie waląc w bęben i grając na fujarkach. Śpiewy, ataki śmichu, piski podszczypywanych kobiet wypełniały izbę główną, taras z piętrze jaki i loże dla bogatszych i tajemniczych gości.
W jednej z takich lóż siedział Huskun pałaszując ociekająca tłuszczem, mocno przyprawioną czosnkiem, smażoną kiełbachę.
Tam też udali się Nieulękli, którym karczmarz zaserwował jadło i napoje. Wtem u wejścia do kraczmy zrobiła się wrzawa i na środek izby przewędrowało sześciu mężczyzn niosą na ramionach zaczerwienionego ze wstydu i nadużycia trunków chudego półorka.
- Karczmarzu! - zakrzyknęli - Gorzałki dla tego chwata co to dziesiątkę dziatków za jednym razem zmajstrował!
- Takiś jurny! - zaśmiał się karczmarz.
- Ano poszczęściło się i Arianna obdarowało dziesiątką dziadków, w tym sześcioma chłopakami. Radość to wielka, ale i troska ogromna. Jak to wykarmić - powiedział opuszczony na ziemię rybak - skąd tyla mleka wziąć. Oj, oj bydzie problem.
- Byla zdrowe były - powiedział karczmarz poklepując rybaka po ramieniu - a nim się obejrzysz sześciu pomocników przy robocie będziesz miał. No ludziska! Dawajcie co łaska dla tego "buhaja", niechaj se mleczną kozę kupi!
Rybak nieśmiało ściągnął czapkę z głowy, do której karczmarz sypnął garść srebrnych monet. Półork ruszył po karczmie zbierając datki jak i gratulacje.
Karczma tętniła życiem. Przy wygasłym kominku siedzieli grajkowie waląc w bęben i grając na fujarkach. Śpiewy, ataki śmichu, piski podszczypywanych kobiet wypełniały izbę główną, taras z piętrze jaki i loże dla bogatszych i tajemniczych gości.
W jednej z takich lóż siedział Huskun pałaszując ociekająca tłuszczem, mocno przyprawioną czosnkiem, smażoną kiełbachę.
Tam też udali się Nieulękli, którym karczmarz zaserwował jadło i napoje. Wtem u wejścia do kraczmy zrobiła się wrzawa i na środek izby przewędrowało sześciu mężczyzn niosą na ramionach zaczerwienionego ze wstydu i nadużycia trunków chudego półorka.
- Karczmarzu! - zakrzyknęli - Gorzałki dla tego chwata co to dziesiątkę dziatków za jednym razem zmajstrował!
- Takiś jurny! - zaśmiał się karczmarz.
- Ano poszczęściło się i Arianna obdarowało dziesiątką dziadków, w tym sześcioma chłopakami. Radość to wielka, ale i troska ogromna. Jak to wykarmić - powiedział opuszczony na ziemię rybak - skąd tyla mleka wziąć. Oj, oj bydzie problem.
- Byla zdrowe były - powiedział karczmarz poklepując rybaka po ramieniu - a nim się obejrzysz sześciu pomocników przy robocie będziesz miał. No ludziska! Dawajcie co łaska dla tego "buhaja", niechaj se mleczną kozę kupi!
Rybak nieśmiało ściągnął czapkę z głowy, do której karczmarz sypnął garść srebrnych monet. Półork ruszył po karczmie zbierając datki jak i gratulacje.
-
vampire1308
- Reactions:
- Posty: 435
- Rejestracja: 30 listopada 2008, 21:34
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Pod rezolutnym goblinem, przed północą, 38 dzień kepon-ranu
Szemrający we wspólnym gronie Nieulękli nie zwrócili uwagi na chodzącego z czapką chłopa. Radzili co tu czynić dnia następnego. Nie zwrócili także, uwagi na harmider jaki uczynił się gdy rybak podliczając datki trafił nie tylko na srebro, ale i na mithrilową monetę. Koniec końcem tak wielki majątek pozostawiono w rękach karczmarza, żeby nie nosić go przy sobie po ćmicy.
W końcu zmęczenie, rany i stłuczenia dały o sobie znać i waleczna drużyna ruszyła do swoich pokoi złożyć się na spoczynek.
Jako pierwszy wstał Gusłek, gdy tylko pierwsze promienie słońca wpadły do jego okna. Obudziwszy Huskuna i Barthura ruszyli na szybkie śniadanie, a następnie do karczmy gdzie zakwaterował się czarny rycerz, mający zmierzyć się w pojedynku z poznanym ubiegłego wieczora paladynem.
Gdy dotarli na miejsce okazało się, że rycerz nie zwykł zrywać się skoro świt, więc poczekali. Nim zdążyli wychylić kufel piwa wielki półolbrzym w lekkich szatach zszedł na dół i zwołał o śniadanie. Karczmarz spojrzał na Gusłka i lekko skinął głową informując go, że to właśnie jest ów czarny rycerz na, którego czekają.
Było w nim coś niepokojącego. Nie mówiąc o ogromnej napakowanej posturze, wyniosłej postawie i sporej liczbie blizn zdobiących odsłonięte ręce i twarz. Niepokój powodowało zimne świdrujące spojrzenie i ponad wszelkie możliwości arogancka pewności siebie ukryta w każdym geście, wyrazie twarzy i ruchu krzaczastych brwi.
Szemrający we wspólnym gronie Nieulękli nie zwrócili uwagi na chodzącego z czapką chłopa. Radzili co tu czynić dnia następnego. Nie zwrócili także, uwagi na harmider jaki uczynił się gdy rybak podliczając datki trafił nie tylko na srebro, ale i na mithrilową monetę. Koniec końcem tak wielki majątek pozostawiono w rękach karczmarza, żeby nie nosić go przy sobie po ćmicy.
W końcu zmęczenie, rany i stłuczenia dały o sobie znać i waleczna drużyna ruszyła do swoich pokoi złożyć się na spoczynek.
Jako pierwszy wstał Gusłek, gdy tylko pierwsze promienie słońca wpadły do jego okna. Obudziwszy Huskuna i Barthura ruszyli na szybkie śniadanie, a następnie do karczmy gdzie zakwaterował się czarny rycerz, mający zmierzyć się w pojedynku z poznanym ubiegłego wieczora paladynem.
Gdy dotarli na miejsce okazało się, że rycerz nie zwykł zrywać się skoro świt, więc poczekali. Nim zdążyli wychylić kufel piwa wielki półolbrzym w lekkich szatach zszedł na dół i zwołał o śniadanie. Karczmarz spojrzał na Gusłka i lekko skinął głową informując go, że to właśnie jest ów czarny rycerz na, którego czekają.
Było w nim coś niepokojącego. Nie mówiąc o ogromnej napakowanej posturze, wyniosłej postawie i sporej liczbie blizn zdobiących odsłonięte ręce i twarz. Niepokój powodowało zimne świdrujące spojrzenie i ponad wszelkie możliwości arogancka pewności siebie ukryta w każdym geście, wyrazie twarzy i ruchu krzaczastych brwi.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Zostawiwszy swych towarzyszy nieco z tyłu, Gusłek nieśmiało zbliżył się do oczekującego na poranny posiłek czarnego rycerza. Starał się wyglądać dostojnie, lecz nie wyniośle. Zależało mu, by rycerz chętnie nawiązał z nim rozmowę, lecz w żadnym razie nie zraził się przy pierwszym kontakcie. Znalazłszy się przy rycerzu, ukłonił się uprzejmie i rzekł:
- Witaj waleczny rycerzu. Racz wybaczyć o tak wczesnej porze kłopotanie, lecz sprawę mam zwłoki niecierpiącą. Nim gorąca jajecznica na stole się pojawi, ja swój interes wyłuszczę. Jam jest Gusłek, stanu kapłańskiego. Nadto mam zaszczyt i przyjemność być przyjacielem i sekundantem ser Orafara Miłosiernego, adwersarza twego, panie. Za twoim pozwoleniem, chciałbym prosić o zaszczyt bycia jednym z arbitrów na owym szlachetnym pojedynku. Mam nadzieję, że zgodzisz się, panie, iż kapłański arbitraż wzniosłości wydarzenia nie umniejszy, a bogów oczy na arenę zwróciwszy, zwycięzcę ichże łaską otoczyć może. Takoż nic nie traciwszy zyskać jeno można.
- Witaj waleczny rycerzu. Racz wybaczyć o tak wczesnej porze kłopotanie, lecz sprawę mam zwłoki niecierpiącą. Nim gorąca jajecznica na stole się pojawi, ja swój interes wyłuszczę. Jam jest Gusłek, stanu kapłańskiego. Nadto mam zaszczyt i przyjemność być przyjacielem i sekundantem ser Orafara Miłosiernego, adwersarza twego, panie. Za twoim pozwoleniem, chciałbym prosić o zaszczyt bycia jednym z arbitrów na owym szlachetnym pojedynku. Mam nadzieję, że zgodzisz się, panie, iż kapłański arbitraż wzniosłości wydarzenia nie umniejszy, a bogów oczy na arenę zwróciwszy, zwycięzcę ichże łaską otoczyć może. Takoż nic nie traciwszy zyskać jeno można.