Po chwili, gdy koszyki Luigiego i Jamesa były zapełnione w połowie, a Honey, Mac i Anakija dopiero zaczęli wrzucać pierwsze produkty, ktoś zaczął rozpaczliwie krzyczeć z zaplecza sklepu. Parę sekund później przez wejście "tylko dla personelu" weszły dwa zombiaki. Jednemu z nich wisiała świeżo odgryziona ręka na szyi.
Sami zdecydujcie, co zabieracie. Rabujecie dalej do oporu, aż zombiaki przyjdą na tyle blisko, że lepiej uciekać, czy...?