Żelazne Królestwa - opowiadania

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 listopada 2013, 17:13

Caine ocknął się z głuchym stęknięciem, siadając mimowolnie i natychmiast tego posunięcia żałując. Opadł z powrotem na posłanie, ściskając palcami obu dłoni obolałą głowę i zamykając oczy. Biorąc w płuca głęboki oddech otworzył je ponownie, rozglądając się ostrożnie wokół siebie. Leżał na pryczy w wojskowym lazarecie. Dostrzegając obserwującą go felczerkę mężczyzna uśmiechnął się słabo, ale uśmiech opuścił jego usta w tej samej chwili na widok stojącej obok kobiety postaci.

Bezpośredni przełożony porucznika, botmistrz major Horlis Abernathy, skrzyżował ramiona na napierśniku swej masywnej, naznaczonej licznymi szramami zbroi.

Gdy spojrzenie Caine'a natrafiło na oczy dowódcy, starszy od niego o dziesięć lat major potrząsnął znacząco głową.

- Nigdy bym w to nie uwierzył, gdybym cię nie ujrzał na własne oczy. Nie masz nawet jednego draśnięcia.

- Sir, flanka. Nie zdołałem...

- Czego nie zdołałeś? Wykończyć całej kompanii? Trudno cię o to winić, bo uciekli na złamanie karku po tym jak wystrzelałeś niemal dwa plutony - Abernathy pokręcił głową - Dwoma runoletami.

Zmieszany i wstrząśnięty Caine potarł niepewnie skronie.

- Skoro pan tak twierdzi, sir. Prawie nic nie pamiętam...

- Cóż, praktycznie rozmyłeś się nam w oczach. Zatrzymałeś w pojedynkę khadoriański szturm. Nigdy jeszcze nie widziałem niczego podobnego.

Caine skinął głową, pozwalając sobie na niepewny uśmiech. Obserwujący go major natychmiast zwęził oczy.

- Nie dopełniłbym swych obowiązków jako dowódca nie wytykając pewnych istotnych błędów, które popełniłeś. Gdybyś nie pozostawił swoich armibotów poza zasięgiem myśli, miałyby sporą szansę na zatrzymanie tego szturmu własnymi siłami. Cóż, koniec końców rezultaty mówią jednak same za siebie. Ocaliłeś ten dzień, kapitanie Caine.

Major opuścił ręce i podał podwładnemu chowaną w jednej z dłoni oficerską odznakę, po czym cofnął się o krok i zasalutował. Arkanista podniósł się pośpiesznie z pryczy i odwzajemnił salut tłumiąc z całych sił cisnący się na usta grymas bólu.

- Siostro, proszę doprowadzić tego nieboraka do porządku, a potem przysłać do oficerskiej kantyny. Myślę, że mamy dzisiaj powód do świętowania.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 listopada 2013, 23:03

Siedzący po obu stronach Caine'a oficerowie uderzyli w stół kuflami w przejawie aplauzu, kiedy arkanista wychylił duszkiem trzeci kubek whiskey. Przesuwając w kącik ust do połowy wypalone cygaro, oficer zaczął przywoływać dłonią jednego z kelnerów. Jakiś przechodzący obok stolika kapitan poklepał Allistera po plecach w wyrazie gratulacji. Siedzący przy pianinie instrumentalista zaczął wygrywać znany refren pochodzący z "Serca Cygnaru" i towarzyszący techmancie oficerowie natychmiast podchwycili melodię wyśpiewując głośno słowa piosenki. Gdziekolwiek Caine się nie obejrzał, natrafiał na uśmiechy i nie potrafił przed samym sobą zaprzeczyć, że zaistniała sytuacja bardzo przypadła mu do gustu. Jeszcze nigdy wcześniej nie zdarzyło mu się zaznać tak otwartej akceptacji, nigdy nie czuł się równie mile widziany jak tego szczególnego wieczoru. Popalając cygaro okręcił się w stronę siedzącego obok kapitana unosząc w geście toastu napełniony naprędce kieliszek. Życie oficera niosło ze sobą pewne przywileje, w których bez wątpienia można było się rozsmakować. Stuknąwszy szkłem w szkło techmanta roześmiał się w duchu wspominając kolejny raz z rzędu swój awans. Stopień kapitana! Kto w domu zechce w to uwierzyć?

- Gratuluję, kapitanie - powiedział ktoś stojący tuż za ramieniem Caine'a - Uczynił pan dzisiaj coś niebywale wielkiego.

Allister okręcił się w miejscu szukając wzrokiem mówiącego półgłosem człowieka i natrafił na uśmiechniętą twarz Holdena Rebalda - Mam nadzieję, że nie zapomniał pan o naszej umowie?

Caine pokręcił ostrożnie głową, z miejsca tracąc całą swą wesołość. Odstawił kieliszek whiskey na stolik. Rebald upił nieco trunku z własnego kieliszka oddając wpierw kapitanowi salut za pomocą napełnionego whiskey naczynia.

- Proszę się cieszyć urokami dzisiejszego wieczoru, kapitanie. Wyjeżdżamy jutro o brzasku.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 listopada 2013, 23:08

[center]CZĘŚĆ DRUGA
Cztery dni temu
Wiosna, 596 OR: Północna Twierdza[/center]


- Co mam robić tym razem? - sarknął Caine podnosząc wzrok znad talerza pełnego ziemniaków i baraniny - Mam sprawdzać bilety jako kolejarz? A może monitorować anomalie pogodowe?

Siedzący po przeciwnej stronie wagonu i rozłożonego w jego wnętrzu stolika Rebald nie okazał śladu rozbawienia. Za zaciągniętymi szczelnie kotarami okien pociągu świat przesuwał się w rytm stukotu końskich podków.

- Nie sądzę - odpowiedział szef królewskiego wywiadu delektując się za pomocą noża i widelca swoją porcją baraniny - Odkryliśmy spisek wymierzony w rządy króla Leto, kapitanie. Oczekuję, że pomoże mi pan w rozwiązaniu tego kłopotu.

Caine zakrztusił się przełykanym właśnie kęsem mięsa. Rebald nabił na widelec kolejny kawałek baraniny i włożył go do ust spoglądając jednocześnie przenikliwym wzrokiem na łapiącego spazmatycznie powietrze techmantę.

- Zmiany zawsze pociągają za sobą konsekwencje. Dla jednych oznaczają okres prosperity, dla innych ruinę. Ludzie, którym dobrze się powodziło za czasów Vintera boją się teraz o swoją przyszłość. To z kolei sprawia, że niektórzy z nich nierozważnie podejmują, powiedzmy to, głupie decyzje - wbijając widelec w kawałek mięsa nadworny szpieg zaczął odkrajać od niego paski tłuszczu - Tym samym ludzie ci zmuszają nas do reakcji.

- O kim dokładnie mówimy? - zapytał arkanista wycierając rękawem załzawione oczy.

- O szlachcie, rzecz jasna - odparł Rebald odkładając na bok widelec i wskazując dłonią na rozłożoną między talerzami mapę - Gromadzą zaciężne oddziały tu, tu i tutaj. A przynajmniej o tych już wiemy.

Szpieg otarł usta chusteczką, a potem upił z kieliszka wina nie przestając jednocześnie obserwować swego rozmówcy.

- Nie wiemy jeszcze, co zamierzają z tymi zaciężnymi pocztami zrobić, ale chwilowo sprawiają wrażenie zadowolonych z czynionego przez siebie wrażenia. Najpewniej zabiegają o pozyskanie przychylności lokalnych społeczności. Na tę chwilę wiemy tylko tyle, że zamierzają porwać się na próbę obalenia Leto.

- Nie powiem, że nie rozumiem ich motywów - wzruszył ramionami Caine - Król unieważnił wieloletnie kupieckie układy, wyznaczył nowych pełnomocników w handlowych instytucjach. Wyrwał szprychy z ich kupieckiego wozu.

- Choćby po to, by wytrząsnąć z tego wozu zgniłe jabłka - skomentował Rebald poruszając kieliszkiem w taki sposób, by wprawić wino w okrężny ruch - Naszym zadaniem nie jest jednak pacyfikacja dysydentów niezadowolonych z pałacowego przewrotu. Mając dość czasu Leto mógłby bez problemu poradzić sobie z niezadowolonymi, zjednując sobie jednego po drugim. Kłopot w tym, że nie będzie miał tego czasu dosyć. Szlachetnie urodzeni dysydenci zdołali pozyskać w tajemniczy sposób ogromny kapitał. Zbyt dużo pieniędzy i zbyt szybko. Jeśli przyjrzysz się zapiskom na mapie, zauważysz, że ich zbrojne poczty już zaczęły stwarzać zagrożenie dla wewnętrznego bezpieczeństwa królestwa - Rebald wyraźnie oczekiwał na sobie tylko znaną reakcję arkanisty.

- Dobrze, więc ktoś im pomaga - mruknął Caine pocierając podbródek - I mam dziwne wrażenie, że właśnie teraz na scenę wkracza moja skromna osoba.

- Zgadza się, kapitanie - Renald przyłożył palec do mapy i nakrył jego opuszkiem Merywyn, stolicę Llaelu - Posiadamy pewnego godnego zaufania informatora, człowieka zwącego się Kreel. Zdołał odkryć tożsamość beneficjenta naszych dysydentów. To Thaddeus Montague, nadworny skarbnik króla Rynnarda z Llaelu. Proszę zauważyć, że rezydencja barona Malshama, jednego z podejrzanych o współudział w spisku, znajduje się tuż przy granicy z Llaelem. To wydaje się sugerować jego pośrednictwo pomiędzy resztą dysydentów i zagranicznym beneficjentem, ale na tę chwilę na mamy żadnych dowodów mogących tę hipotezę poprzeć. Uda się pan do tej posiadłości pod pozorem działań mających zwiększyć bezpieczeństwo rejonów przygraniczych, w rzeczywistości zaś przyjrzy się pan dokładnie poczynaniom barona. Jednocześnie drugim pana zadaniem będzie infiltracja Merywynu i nawiązanie kontaktu z naszym informatorem.

- Nie do końca rozumiem. Mamy poniańczyć dysydenckiego barona, a potem wymknąć się na pogawędkę z tym Kreelem?

- Udaje się pan tam, by kogoś zabić, Caine - poprawił swego rozmówcę Rebald - Podczas gdy pański oddział będzie demonstrował gotowość wsparcia mieszkańców pogranicza, pan uda się do Merywynu i odetnie wężowi głowę. Poprzez Kreela dostanie się pan do skarbnika. Proszę go przesłuchać, wydobyć jak najwięcej informacji na temat powodujących nim motywów, ale koniec końców zabić, bez względu na rezultat przeprowadzonego dochodzenia.

- Dlaczego ja, Rebald? Nie ma pan dość skrytobójców najmowanych właśnie dla potrzeb takich akcji?

- Kreel twierdzi, że Montague jest dobrze strzeżony. Zresztą to tylko jedno z pary uzasadnień - Rebald ponownie napił się wina - Pojawiły się pewne komplikacje, których natura czyni z pana idealnego kandydata do tej misji. Proszę uświadomić sobie, że obecne stosunki między naszym krajem i Llaelem nie należą do wyśmienitych. Chociaż Merywyn wciąż pozostaje na papierze naszym zaprzysiężonym sojusznikiem, król Rynnard bardziej od korzennego likieru boi się tylko jednej rzeczy, a jest nią król Leto.

- Tego też nie rozumiem - arkanista potrząsnął głową. Poirytowany tą uwagą Rebald podniósł spojrzenie znad mapy.

- Władca najpotężniejszego państwa w zachodnim Immorenie zostaje obalony niemalże na progu llaelijskiego dworu, a pan nie dostrzega powodów zatroskania Rynnarda? - zapytał cicho Rebald, ale Caine ponownie potrząsnął głową.

- To akurat pojmuję. Chodziło mi o ten korzenny likier.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt: