PBF - Boskie potyczki
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Piwnica kamienicy kupieckiej, noc, 38 dni kepon-ranu
Czas oczekiwania na powrót Barthura dłużył się niemiłosiernie. Mordil wraz ze Frakim starali się nasmarować oliwą miejsce wyjścia ułamanego uchwytu na pochodnie. Pozostali rozsiedli się na kufrach i starych krzesłach popijając ciepłe piwo.
Gdzieś spod piwnicy cały czas dochodziły miarowe dźwięki uderzeń.
Odprowadzenie Gusłka zabrało Barthurowi około kwadrans. Co prawda Gusłek chciał zawitać do czarnego rycerza, ale w końcu zrezygnował ze względu na późną porę i ruszył udzielać błogosławieństw w "Rezolutnym goblinie".
Gdy tylko "goblin" zszedł do piwnicy, od razu zatarł ręce i wetknął łychę do ułomka. Dał chwile reszcie na przygotowane się na nieprzewidziane i miast ciągnąć na dół pchnął wajchę ją do góry. Mięśnie pod skórą wróżbity zadrgały i napięły się, a na jego twarzy pojawił się wyraz wysiłku.
Ułamek zaczął się wolno przesuwać ku górze. Przesuwaniu towarzyszyło zgrzytania i piszczenia jakiegoś mechanizmu. Po kilku minutach Barthur przestał napierać i obtarł pot z czoła. Wziął kilka oddechów i naparł ponownie. Zgrzyty i piski nasiliły się.
Jedna ze ścian nagle zadrgała i z okropnym jazgotem przesunęła się wgłąb tworząc zarys wąskich drzwi. Sunęła się przez kilka sekund i stanęła mniej więcej w połowie przewidywanej szerokości bloku budującego ścianę i za nic na świecie nie miała zamiaru przesunąć się dalej. Improwizowana wajch dotarła do swojej górnej granicy.
Czas oczekiwania na powrót Barthura dłużył się niemiłosiernie. Mordil wraz ze Frakim starali się nasmarować oliwą miejsce wyjścia ułamanego uchwytu na pochodnie. Pozostali rozsiedli się na kufrach i starych krzesłach popijając ciepłe piwo.
Gdzieś spod piwnicy cały czas dochodziły miarowe dźwięki uderzeń.
Odprowadzenie Gusłka zabrało Barthurowi około kwadrans. Co prawda Gusłek chciał zawitać do czarnego rycerza, ale w końcu zrezygnował ze względu na późną porę i ruszył udzielać błogosławieństw w "Rezolutnym goblinie".
Gdy tylko "goblin" zszedł do piwnicy, od razu zatarł ręce i wetknął łychę do ułomka. Dał chwile reszcie na przygotowane się na nieprzewidziane i miast ciągnąć na dół pchnął wajchę ją do góry. Mięśnie pod skórą wróżbity zadrgały i napięły się, a na jego twarzy pojawił się wyraz wysiłku.
Ułamek zaczął się wolno przesuwać ku górze. Przesuwaniu towarzyszyło zgrzytania i piszczenia jakiegoś mechanizmu. Po kilku minutach Barthur przestał napierać i obtarł pot z czoła. Wziął kilka oddechów i naparł ponownie. Zgrzyty i piski nasiliły się.
Jedna ze ścian nagle zadrgała i z okropnym jazgotem przesunęła się wgłąb tworząc zarys wąskich drzwi. Sunęła się przez kilka sekund i stanęła mniej więcej w połowie przewidywanej szerokości bloku budującego ścianę i za nic na świecie nie miała zamiaru przesunąć się dalej. Improwizowana wajch dotarła do swojej górnej granicy.
Ostatnio zmieniony 24 października 2013, 06:33 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Karczma "Pod rezolutnym goblinem", noc, 38 dni kepon-ranu
Gdy Gusłed doszedł do znajomej sobie karczmy, poczuł się o wiele lepiej. W karczmie panował miły dla oka i ducha tłok, roześmianych, rozmawiających i pijących ludzi i innych ras. Wejście Gusłak nie umknęło gawiedzi i rozległy się zawołania i propozycje napitków.
W końcu Gusłek spoczął na ławie przy wygaszonym kominku i zaczął pracę. Doradzał, błogosławił, handlował i popijał za różne różniste toasty.
Nie później jak po półgodziny pracy dosiadł się do niego człowiek o głęboko osadzonych czarnych oczach i wielu ubytkach w uzębieniu.
Słowa, które zaczął wymawiać głośnym szeptem nijak nie pasowały do wyrazu życzliwości goszczącego na jego twarzy.
- Pozdrowienia od Mrocznych - szepnął na powitanie, a Gusłek poczuł zimno stali na wewnętrznej stronie uda, nieznajomy dyskretnie pokazał małe M wypalone na wewnętrznej powierzchni nadgarstka - dobrze, że pracujesz Gusłku, bo to jedyny powód dla którego jeszcze żyjesz. Posłuchaj uważnie, bo nie będę powtarzał. Twój dług wraz z odsetkami i umownymi karami wzrósł do stu złotych katańskich ryjów. Uiścisz go w całości jutro o tej samej porze w portowym magazynie o numerze 13. Spotkam tam kilku znajomków, to i coś do wypicia przynieś. Bądź sam, tak jak wtedy gdy pożyczałeś. A teraz nie przeszkadzam ci. Pracuj ciężko. Choćby i przez całą noc.
Człowiek odsunął się od Gusłka, szybko wstał i wtopił się w tłum.
Gdy Gusłed doszedł do znajomej sobie karczmy, poczuł się o wiele lepiej. W karczmie panował miły dla oka i ducha tłok, roześmianych, rozmawiających i pijących ludzi i innych ras. Wejście Gusłak nie umknęło gawiedzi i rozległy się zawołania i propozycje napitków.
W końcu Gusłek spoczął na ławie przy wygaszonym kominku i zaczął pracę. Doradzał, błogosławił, handlował i popijał za różne różniste toasty.
Nie później jak po półgodziny pracy dosiadł się do niego człowiek o głęboko osadzonych czarnych oczach i wielu ubytkach w uzębieniu.
Słowa, które zaczął wymawiać głośnym szeptem nijak nie pasowały do wyrazu życzliwości goszczącego na jego twarzy.
- Pozdrowienia od Mrocznych - szepnął na powitanie, a Gusłek poczuł zimno stali na wewnętrznej stronie uda, nieznajomy dyskretnie pokazał małe M wypalone na wewnętrznej powierzchni nadgarstka - dobrze, że pracujesz Gusłku, bo to jedyny powód dla którego jeszcze żyjesz. Posłuchaj uważnie, bo nie będę powtarzał. Twój dług wraz z odsetkami i umownymi karami wzrósł do stu złotych katańskich ryjów. Uiścisz go w całości jutro o tej samej porze w portowym magazynie o numerze 13. Spotkam tam kilku znajomków, to i coś do wypicia przynieś. Bądź sam, tak jak wtedy gdy pożyczałeś. A teraz nie przeszkadzam ci. Pracuj ciężko. Choćby i przez całą noc.
Człowiek odsunął się od Gusłka, szybko wstał i wtopił się w tłum.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Barthurze, Bazookhu, spróbujmy we trzech jakoś poruszyć ten fragment ściany co się zablokował.
Jak nie damy rady Huskun albo Drayaharus tam zajrzą, albo Mordil, bo jesteście najchudsi.
Jak nie damy rady Huskun albo Drayaharus tam zajrzą, albo Mordil, bo jesteście najchudsi.
MG Jak nie da rady we trzech ruszyć tego ustrojstwa, to czy krasnolud się przeciśnie? Odgłosy nadal słychać, da się powiedzieć coś więcej niż wcześniej, co to może być? Znaczy źródłem hałasu co jest?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Może by tak pyrlikiem te drzwia rozpirzyć w drobne? - Barthur uśmiechnął się rad z genialnego konceptu i podniósł leżący na podłodze młot.
Jak się nie damy rady przecisnąć, to można te drzwi rozwalić, ale wtedy istnieje ryzyko, że jak będziemy musieli się wycofać z lochów, to niczym nie będziemy mogli zamknąć wejścia. Ale jest ryzyko jest zabawa:D