Ja pozwolę sobie na naradę w trybie technicznym. Bazę wypadową na najbliższy miesiąc mamy z głowy (a o ile się nie mylę, tydzień na Orchii ma dziesięć dni, tak?). Nie zapominajmy, że wysłano nas tutaj w konkretnym celu. Huskun wiele gadał nie będzie, bo z wyglądu to głupi goblin i nadmierna ciekawość może wzbudzić czyjeś podejrzenia, ale od czego ma bardziej "człowiekowatych" kompanów?
Po pierwsze, cementujemy reputację proponując karczmarzowi oficjalny obrządek błogosławienia otwarcia lokalu! Przecież Gusłek to pełnoprawny pianicki kleryk! To reklama lepsza niż zniżka dla dziesięciu pierwszych chętnych na nocleg. Co więcej, podczas fetowanej religijnej ceremonii Gusłek może udzielać indywidualnych błogosławieństw (pic na wodę) oraz zbierać intencje modlitewne, oczywiście nie ZA DARMO! Urządzimy w tym przybytku taką sakralną imprezę, że się nawet kapłani Morglitha przechrzczą jak będą jej świadkiem! Co więcej, to doskonała okazja do fabularnego odegrania roli Gusłka, bo chyba w zamierzeniu Namakemono to szczerze oddany swemu kultowi kleryk. Pomyślcie o pedekach do zgarnięcia za gromadzenie grona współwyznawców! (wiem, to takie nieromantyczne, myśleć teraz o pedekach

).
Etap drugi to zbieranie informacji (nasz cel priorytetowy). Jakie w mieście są świątynie i jakie mają wpływy? Kto sprawuje władzę świecką i z jakim skutkiem? Co wiadomo o zniszczeniu przybytku morglithianów? Jakie troski nękają obecnie mieszkańców? Wiele da się dowiedzieć w trakcie pianickiej ceremonii w karczmie.
Po ceremonii udamy się oficjalnie do władz świeckich (oczywiście nie Huskun, tylko bardziej "kontaktowi" członkowie drużyny, by na bazie reputacji pogromców duchów zażądać prawa do ekshumacji zwłok dziadunia.
Dalsze propozycje niebawem (ktoś mógłby się w międzyczasie wybrać na spacer, żeby oblukać miasteczko za dnia, może wypatrzymy coś ciekawego).