PBF - Boskie potyczki

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 lipca 2013, 21:48

Karczma "Spokojna Przystań", Rotgan-kir, wieczór

Huskun zamrugał kilkakrotnie widząc zatroskaną twarz karczmarza, potrząsnął głową próbując pozbyć się mętliku myśli wywołanego nadmiarem spożytych trunków i łóżkowych uciech. Zaklinacz czuł się niczym żywcem przeniesiony do pianickich zaświatów, gotów z niewzruszoną pewnością wiary głosić nauki Kielicha, ale jakiś cienki słabowity głosik dobiegający z mrocznej otchłani podświadomości właśnie zaczął się wydzierać ostrzegawczo.

- Cze... czego... się jąjąkacie? - wykrztusił goblin ocierając wilgotne od piwnej piany usta - Na Piana, jeno nie gadawujcie, że się piwo skończyło! Toż by to była okropnista okropność!
Coś mi jednak mówi, że nie o piwo tu idzie... czyżby Huskun w przesadnym zapale wychędożył córkę karczmarza?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 28 lipca 2013, 22:40

Albo, o zgrozo, ulubioną kozę karczmarza:D

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 28 lipca 2013, 23:40

Darayaharus z bólem głowy zatoczył się przy stole, i bekając wzniósł palec wskazujący do góry. Przymrużone oczy i uśmiechnięta mordka przypominały małpę, która jednocześnie jadła banana i była iskana przez samice.

- Piann... heek! Piannie, proszę tylko o brak... heek! kaca! - rzekł, zataczając się i wpadając na karczmarza, który jąkając się chciał jakby coś powiedzieć. Gnom chwycił go pod boki i patrząc nań z dołu, przybrał poważny wyraz twarzy, który szybko przerodził się w grymas przerażenia.

- Nie mówcie, że piwa brakło! Heek! - krzyknął przerażony nie na żarty iluzjonista, trzymając za poły fartucha oberżyste, i patrząc na niego ślepiami wielkimi jak złote monety.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 29 lipca 2013, 08:31

Spokojna Przystań, wieczór

Karczmarz pośpieszył z szybkimi wyjaśnieniami.

- Nie, nie. Co to, to nie. Piwa ci u mnie dostatek! Jednakowoż chciałem wam rzec, że grajki i dziewki za żadną cenie nie zgodziły zostać tu po zmroku. Widzicie bojo się. Przed kilku tygodnie umarł w karczmie pewien szlachcic i od tamtej pory karczma cieszy się złą sławą. Ja się dowiedział jak ją kupiłem. Mam nadzieję, że waście nie wierzyta w zabobon. Ostańcie na noc i zadajcie kłam plotkom, że tu straszy i że niby kuśki wysychają. Dam wam pokoje za darmo na tydzień, albo i dwa.
Ostatnio zmieniony 29 lipca 2013, 21:54 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 29 lipca 2013, 16:56

Dobrzem pamiętał, to ta karczma gdzie zmarł mój dziadek, pomyślał Balin, głośno zaś rzekł: Ja zostaję na nocleg karczmarzu, skoro darmo go dajesz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 lipca 2013, 21:40

Karczma "Spokojna Przystań", Rotgan-kir, wieczór

Huskun oblizał pośpiesznie wargi, a potem zerknął wyczekująco na objedzonego do granic możliwości Gusłka. Wyjawiona przez karczmarza tajemnica sprawiła, że krew zatętniła szybciej w skroniach goblińskiego zaklinacza, zdradzając rosnącą ekscytację.

Próba boska! To musiała być boska próba zsyłana na prawdziwie wiernych czcicieli Piana, inne wyjaśnienie nie znajdowało u Huskuna zrozumienia. Najpewniej to jakiś wrogi kultowi Kielicha byt - zapewne wywodzący się z ożywieńczej, a przez to zupełnie wyzbytej chuci sfery egzystencji - grasował po zmroku w tych ścianach. Okradał z mocy lędźwie nocujących w karczmie gości wysysając z nich energię zdolną nieść rozkosz niewiastom, mężom, a nawet przydomowej chudobie.

Huskun nie byłby sobą, gdyby się zląkł podobnego wyzwania. Nie na darmo wmawiał sobie od niepamiętnych czasów, że był największym dupczelnikiem w całej goblińskiej wiosce, a perspektywa zmierzenia się z jakąś poślednią zjawozmorą wcale go nie przeraziła.

- Kuśki wyschowają, powiadacie? - powtórzył słowa gospodarza, na przekór swej wcześniejszej nieśmiałości wstając z ławy i drapiąc się demonstracyjnie w kroczu - Chciem to ujrzać, bardzo chciem.
Huskun oczywiście zostaje, takiej przygody na pewno nie przepuści!