PBF - Boskie potyczki

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 27 lipca 2013, 10:03

Dziękuję dziesiętniku, gobliny mnie służą i ja za nie odpowiadam, a ten kto ich ubije odpowiada przede mną i katańskim prawem. Oto opłata grodowa i mały dodatek za twą dobra pamięć dziesiętniku, za zdrowie Imperatora wypijcie po służbie. Co tu macie taki ruch?

Płacę za każdego + za jedną osobę dodatkowo jako wspomniana premia dla dziesiętnika. Za mną, co się gapicie?


Proponuję pozostałym jakąś średnią karczmę, niezbyt wyszukaną ale i nie spelunę. Wyjaśniam im, że w owym mieście mój dziadunio zmarł, podczas zamieszek, jak tłum świątynie Morghlitha zaatakował był. Od niego me wygnanie i kłopoty się zaczęły. Udawajcie moje sługi, bo inaczej was ubiją, nie rozdzielajcie się i nie wszczynajcie burd, ani nie kradnijcie. Nie wiem co wobec tego będziecie robić... dodał krasnolud.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 27 lipca 2013, 12:18

Mordil rozglądał się zafascynowany widokami, tylko przy bramie na chwilę wyszczerzył kły na dźwięki słów strażników a szybka reakcja Balina wprawiła w zdziwienie goblina.
-Te Balin tebe tutej znajać człowieki? Po czemu? Ty jakowe slawny tutej być?
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 lipca 2013, 17:44

Rotgan-kir, ranek

Huskun poprawił wsadzoną na głowę peruczkę, nic sobie nie robiąc ze zdumionych min przechodniów. Stawiając wyżej kołnierz goblin jął stąpać tuż za plecami krasnoluda, próbując pozować na jakiegoś niezmiernie ważnego zaufanego sługę. Reakcja dowódcy straży pozwalała mniemać, że Balin był w mieście znaną postacią, a to w opinii zaklinacza mogło zapewnić przynajmniej podstawowe bezpieczeństwo.

Co więcej, krasnolud hojnym gestem zapłacił za wszystkich myto i jeszcze rzucił jakieś monetki pamiętliwemu strażnikowi. Widząc to goblin oblizał bezwiednie swe wystające zza warg kiełki, chorobliwie zafascynowany tak niecodzienną rozrzutnością.

Ciasnota miejskich uliczek przyprawiała Huskuna o zawrót głowy. Goblin nigdy dotąd nie bywał w równie tłocznych i pełnych obcego hałasu miejscach, ale jego zwężone w szparki oczy chciwie chłonęły wszystkie cudaczne widoki.
Trzymam się pleców Balina, ale nie oddalam za bardzo od Gusłka. Zobaczę jak się sprawy dalej potoczą...

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 28 lipca 2013, 09:15

Rotgan-kir, ranek

Po przekroczeniu bramy Nieulękli weszli na nieduży otoczony kamienicami plac. I o ile to możliwe, panował tu jeszcze większy tłok i gwar niż przed bramą. Na placu chaotycznie poustawiano stragany, wózki, kosze, worki i skrzynie, pełne warzyw i owoców. Sprzedawcy przekrzykiwali się zachwalając swoje towary, a kupujący wybrzydzali targując się o każdego srebrnika.

Pod ścianą jednej z kamienic rozsiadła się grupa ludzi w jaskrawo czerwonych szatach i ogolonych do skóry głowach. Rozpalali ogień w małym metalowym naczyniu i zaczęli głośno wznosić wspólne modły, powtarzają co chwilę Sharmi.

Na owym placu Balin nie znał żadnej godnej uwagi karczmy, więc instynktownie ruszył najszerszą brukowaną ulicą, ku głównemu rynkowi.

Gusłek natomiast znał Rotgan-kir jak własną kieszeń. Nie było karczmy w której by nie pił, anie zamtuza w którym nie czciłby Pana Uciech. Niestety nie było zbyt wielu miejsc w tym mieście, gdzie nie byłby winien pieniędzy...

Rotgan-kir był dość dziwnym tworem architektonicznym. Układ budynków był dość chaotyczny, a ulice bez ostrzeżenia zmieniały swój kierunek i szerokość. Część z nich śmierdziała niczym kloaka smoka, a część posiadała kanalizację.
Brak jednorodności architektonicznej było znamienite dla tego miasta. Obok monumentalnych, starożytnych, wielopiętrowych budynków ze misternymi, choć najczęściej uszkodzonymi, zdobieniami, stały zbudowane z przypadkowych materiałów małe domki. W nowszych budynkach budulcem były fragmenty marmurowych kolumn, bazaltowych płyt, bloków piaskowca, a czasami nawet głowy reptiliońskich posągów. Podobnie sprawa wyglądała z ulicami. Raz wyłożone były równo ułożonymi wytartymi od ludzkich stóp, marmurowymi płytami, a raz ubitym gruzem.

W mieści panował tłok i ścisk. Ulicami mimo wczesnej godziny przelewały się fale mas ludzkich. Pod ścianami i w zaułkach rozłożyli się przyjezdni, dla których zabrakło miejsc w karczmach. Jedni leżeli na kocach, inni gotowali strawę na przenośnych paleniskach. Dodatkowo gwar ludzi starały przekrzyczeć wszędobylskie mewy-złodziejki.

Początkowo dzień zapowiadał się upalnie, ale nim grupa dotarła do Miejskiego Rynku, na niebie pojawiły się sine i czarne chmury. Po dotarciu na rynek, chmury rozpruły się zasypując całe miasto, mknącymi z zawrotną szybkością, lodowymi kulekami. Mieszkańcy miasta, chroniąc głowy i ramiona, rzucili się szukając schronienie przed nieoczekiwana chłostą z niebios.

- Tutaj, tutaj, szybko - krzyknął jakiś korpulentny, łysiejący, niski człowiek.
Gusłek poczuł jak owa persona łapie go pod łokieć i popycha w otwarte drzwi.
Nie widząc innego wyjścia reszta ruszyła za nimi.

Za drzwiami Nieulękłym ukazała się schludna, czysta i pustawa karczma. Za stołami siedziało zaledwie kilka osób. Korpulentny człowiek ukłonił się i powiedział.
- Serdecznie witam w Spokojnej Przystani. Proszę rozgośćcie się. Już niosę dzban piwa. Panowie w Rotgan- kir na dłużej? Mam jeszcze kilka wolnych pokoi. Wynajmę po przystępnej cenie

Balin zastygł jak zamurowany. To było to samo miejsce, w którym zmarł jego dziadek. Co prawda nazwa karczmy była inna, inny był karczmarz, a stoły poustawiano inaczej, to jednak krasnolud dokładnie pamiętał duży zdobiony porożami kominek...

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 28 lipca 2013, 10:10

Słuchajta gobliny i te wyrośnięte i te niewyrośnięte i ty gnomie. Znają mnie tu w owym grodzie, a raczej rodzinę moją. Ale nie jestem bardzo bogaty, więc na cuda nie liczcie, ta karczma do której wchodzimy, nader mi przypomina gdzie niedawno mój dziadek zawału dostał i zmarł,a le nic wejdźmy do owej Spokojnej Przystani, jak nazywają ów przybytek.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13