Barthur poklepal brodacza po plecach w przyjacielskim gescie. O dziwo, krasnolud w odroznieniu do goblinow nie wywrocil sie, ani nawet nie steknal z bolu imponujac olbrzymowi, przyzwyczajonemu, ze gobliny jak ognia unikaly wszelakich gestow przyjazni ze strony swojego ziomka:
- Balin dobrze trafil. Z nami goblinami nie zginie. My dobre wojowniki, krzywda wom nie bedzie zodnej.
PBF - Boskie potyczki
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-Nikoj ne chce moja robala? To ni moja nikomu nie dawać już robala! Ty duża goblin ja myslać, że Ty przyjacel Mordila! To po żeś piwa tyla pijał? Po tym te pierduty była ni po robala moja! A te krasnal nie chcieć? Dobry robal, duża tam mieć soczystości:-) Ja dawać Ty brać:-)
Oczywiście Mordil stara się obdarować wszystkich swoimi przysmakami:-) Jeśli w drodze zauważy gdzieś jakieś robaczki nie omieszka ich wrzucić do specjalnej sakwy na przerobienie:-)"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-Te krasnal Balin pokazować jakowy ruchać topory? Bo moja też topory lubić, może Ty moja nauczyć władować topory? Ty se nic nie przejmowaty my być swoje chopy:-)
Chciałbym poznać stan obsługi toporów przez Balina, skoro to krasnal to pewnie może mnie czegoś nowego nauczyć."Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wzgórze nieopodal Rotgan-kir, wcześnie rano
Pozostali Nieulękli rozprawiali między sobą, ale zdjęty trwogą Huskun nie zwracał na ich przekomarzania najmniejszej uwagi, wbijając szeroko otwarte oczy w bezkresną przestrzeń morza. Ilość zgromadzonej tam wody odebrała goblinowi mowę, wprawiając jednocześnie w dzikie trzepotanie jego nieczułe na co dzień na uroki przyrody serce. Żyjąc na bagnach zaklinacz przywykł do niewielkich cuchnących sadzawek porośniętych rzęsą i liliami, w niczym nie umywających się do przerażającego swym majestatem oceanu.
Groźne i nie mające żadnych granic, morze zdawało się rzucać struchlałemu goblinowi wyzwanie ukryte w głuchym huku przyboju.
Przełykając nerwowo ślinę Huskun rozejrzał się powoli wkoło, wyczuwając znienacka przyjemnie znajomą nutę woni, której mu od dłuższego czasu brakowało. Spojrzenie goblina powędrowało ku wiszącym na słupach klatkom i zionącemu od ich strony odorowi gnijącego mięsa.
Pozostali Nieulękli rozprawiali między sobą, ale zdjęty trwogą Huskun nie zwracał na ich przekomarzania najmniejszej uwagi, wbijając szeroko otwarte oczy w bezkresną przestrzeń morza. Ilość zgromadzonej tam wody odebrała goblinowi mowę, wprawiając jednocześnie w dzikie trzepotanie jego nieczułe na co dzień na uroki przyrody serce. Żyjąc na bagnach zaklinacz przywykł do niewielkich cuchnących sadzawek porośniętych rzęsą i liliami, w niczym nie umywających się do przerażającego swym majestatem oceanu.
Groźne i nie mające żadnych granic, morze zdawało się rzucać struchlałemu goblinowi wyzwanie ukryte w głuchym huku przyboju.
Przełykając nerwowo ślinę Huskun rozejrzał się powoli wkoło, wyczuwając znienacka przyjemnie znajomą nutę woni, której mu od dłuższego czasu brakowało. Spojrzenie goblina powędrowało ku wiszącym na słupach klatkom i zionącemu od ich strony odorowi gnijącego mięsa.
Dotarliśmy do celu, jupi! To co teraz, statecznym kroczkiem ku najbliższej miejskiej bramie?
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times