PBF - Tańczący z maszynami

Svarth
Reactions:
Posty: 121
Rejestracja: 10 listopada 2012, 19:22

Post autor: Svarth » 23 lipca 2013, 11:20

Idę obejrzeć sobie sklep Gregory'ego, pies niech czatuje pod ciężarówką.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 23 lipca 2013, 11:29

Po wejściu do sklepu oczom Indianina ukazały się półki pełne mnóstwa różnych rzeczy. Były tam wojskowe racje żywnościowe, różnorakie M-ki z amunicją, części do maszyn, elektronika a nawet granatnik.
Sam Gregory to niewysoki, chudy mężczyzna w wieku około trzydziestu paru lat. Ma krótkie czarne włosy i kilkudniowy zarost. Jest ubrany w (niegdyś) białą galową koszulę, czarną kamizelkę i kowbojskie spodnie.
- Dzień dobry panu, czego to pan tu poszukuje? - szybko spytał.
Ostatnio zmieniony 23 lipca 2013, 16:37 przez Procjon, łącznie zmieniany 1 raz.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 23 lipca 2013, 13:33

Eb przespaceruje się po mieście, obejrzy je sobie pod kątem jego braków- takie rzeczy często wychodzą od razu.

Konkretnei, cyz jest tu sporo wyglądających na sprawne samochodów? Czy Miasto jest solidnie bronione tj, czy wileu wartowników/ wypatrywaczy sterczy na dachach? Po tym oceni czy okolica jest bezpieczna i dopiero gdy się upewni, że wygląda to na dobrze zorganizowaną placówkę odetchnie na chwilę spokojniej.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 23 lipca 2013, 14:09

Ian powoli i dokładnie przyjrzał się szeryfowi i jago gnatom. W końcu po przedłużającej się chwili ciszy, wyciągnął z miedzy zębów wykałaczkę i rzekł.

- W świecie jak to w świecie, nic dobrego. Gangi szaleją, mutanty się plenią, amunicja nawala lub wcale jej nie ma. Patrząc jednak w skali lokalnej. Często u was pojawiają się maszyny Molocha. Nad ranem natrafiliśmy na trzech zwiadowców. Jess tnie je na części w swojej ciężarówce - Ian skinął w stronę panienki z palnikiem.

- A u was spokój? Nikt nie nacisnął wam na odcisk? Jakiś morderca, złodziej czy inny drab? Zarabiam na życie dopadając takich typów.
Ostatnio zmieniony 23 lipca 2013, 15:53 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 23 lipca 2013, 15:32

- Z ludzi? Nikt. Ktoś ponoć widział paru mutków, a potem zaczęło znikać bydło. Maszyny Molocha to u nas nawet częsty widok, ale to zazwyczaj pojedynczy zwiadowcy. Dzięki Gregory'emu mamy się czym przed nimi bronić. Tak, ja też zachodzę w głowę skąd się tu biorą. Ale mamy nawet z tego korzyści - Jess rozkłada je na części, które potem sprzedajemy wędrownym kupcom. Raz kupował je nawet sam Posterunek! - zanim szeryf dokończył przemowę, obok Iana wyrosła znikąd dziewczyna ubrana w znoszone, brązowe spodnie, taką samą bluzę i kowbojski kapelusz z dziwnym zwierzęciem na ramieniu. Stworzenie wyglądało jak skrzyżowanie szczura z małpiatką.
- Czy to nie ja miałam zająć się znikającym bydłem? - spytała szeryfa.
- Owszem, ale czy coś co jest w stanie zabić byka, nie będzie w stanie zrobić nic tobie i temu zwierzaczkowi? Zastanów się, Dziecinko - szeryf dziwnie zaakcentował ostatnie słowo.
Eb - na widoku są trzy samochody i kilka wraków, ale większość mieszkańców jeździ konno. Po okolicy cały czas jeździ kłusem kilku zwiadowców, mają przeważnie M16 i Beretty, jest też parę Coltów 635, a dwóch ma nawet M60. Na dachach widać parę stanowisk ogniowych, na których są: M240, 4 sztuki M60 i 4 Minimi. Na dachu biura szeryfa stoją 2 Barrety.
Ostatnio zmieniony 23 lipca 2013, 17:33 przez Procjon, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 23 lipca 2013, 20:09

- Nazywam się Ian McNeil - zabójca pociągnął za rondo kapelusza - znikające bydło to nie lada problem. Nie można tego lekceważyć. Słyszałem taką jedną historię. Na wschodzi. Gdzieś na Florydzie, też mieli taki problem. Znikały im krowy z pastwiska. Jednej nocy jedna, drugiej dwie, trzeciej to sami. Później uspokoiło się na tydzień. Po tygodniu wpadła banda mutantów. Wyrżnęli wszystkich mieszkańców fermy i trzech okolicznych miasteczek. Krwawa jatka, ponoć zeżarli nawet trupy - Ian splunął z obrzydzeniem na ziemie.

- Później okazało się, że te pierwsze sztuki bydła kradli zwiadowcy. Skoro udawało im się porywać krowy każdej nocy, stwierdzili, że mieszkańcy są słabi. No, wiecie dają sobie zabierać jedzenie. Tak jak u psów. Największa pies je jako pierwszy, a inni mu ustępują. Stąd wynikła cała masakra. Zamiast zająć się sprawą na poważnie, zostawili ją amatorom zastawiającym sidła i takie tam pierdoły. Powinni nająć zawodowców. Pewnie nie doszło by do całej masakry - McNeil splunął i wsunął w kącik ust wykałaczkę.

Svarth
Reactions:
Posty: 121
Rejestracja: 10 listopada 2012, 19:22