PBF - Narodziny legendy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 czerwca 2013, 21:24

Mosty opodal Białej Grani, 14 dzień Ostatnich Siewów

Elfy wycofały się do kryjówki hersirów wracając po swoich śladach, starając się nie potrącić żadnego kamyka ani nie złamać najmniejszej gałązki. Ku uldze obu zwiadowców huk spadających ze skał wód Białej Rzeki tłumił większość odgłosów, umożliwiając szybki odwrót po zawilgoconych kamiennych mostkach.

Ullaf pokiwał w skupieniu głową, kiedy jego najnowsi podkomendni zdali raport z podchodów, potarł ukrytą w rękawicy dłonią zarośnięty ciemną szczeciną podbródek.

- Pójdziemy cichaczem wzdłuż brzegu gościńca aż po ścieżkę do strażnicy - zadecydował po dłuższej chwili, podnosząc się z kucek - Potem podkradniemy się tak blisko wejścia jak to tylko możliwe. Jeśli będą tam strażnicy, sięgnie się po łuki, potem atak w biegu. Mus nam czym prędzej wedrzeć się do środka, nim zatarasują dolne korytarze.

- Znacie tę strażnicę? - upewnił się Sivariael - Byliście kiedyś w środku?

- Kilku z nas - odparł oschle Ullaf - Kilka lat temu, w lepszych czasach... kiedy strażnica należała jeszcze do jarla. Korytarze wykuto przed wiekami w litej skale, idą w górę na półkę wiele wyżej, stamtąd piękny jest widok na całą okolicę.
Założyłem, że oba elfy wróciły do kryjówki, bo przecież nikt nie targałby ze sobą ekwipunku Sivariaela, prawda? Pytanie, czy altmer chce założyć z powrotem zbroję? Co do tarczy, każdy z Was potrafi posługiwać się tarczą (jedni są w tym po prostu lepsi od innych).

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 08 czerwca 2013, 21:39

Zakładam zbroję. A używanie tarczy jest niezgodne z wielowiekową elfią tradycją, która mówi że nie warto targać ze sobą czegoś co służy do walki a nie może poharatać wroga

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 czerwca 2013, 10:00

Strażnica nad Białą Rzeką, 14 dzień Ostatnich Siewów

Kiedy widnokrąg zaczął w końcu szarzeć, gromadka poruszających się niczym duchy mężczyzn znalazła się o skalistej podstawy Puchacza. Dzierżący czujnie broń hersirowie kucnęli bądź przykucnęli na skraju gościńca, za plecami mając szumiący nurt Białej Rzeki, przed sobą zaś zbocze góry, w której dawni budowniczy wykuli nadrzeczną strażnicę.

Poszarpane wapienne bryły wyrastały spod wilgotnej gleby przesłaniając skulone sylwetki zbrojnych przed zaspanym wzrokiem wartowników, którzy być może strzegli wejścia do budowli. Gdzieś w górze w nieruchomym powietrzu utrzymywały się pasma białawej mgły, czepiając się skalnych turni wiotkimi oparami, które już niedługo miały zniknąć bez śladu przepędzone dotykiem słonecznych promieni.

- Widzicie to martwe drzewo tam wysoko na skalnej półce? - wyszeptał Ullaf, który przywarł do wielkiego głazu tuż obok pary elfów - To właśnie platforma widokowa. Wejście do strażnicy jest niżej, u szczytu ścieżki.

- Na górze nikogo nie widać - wyszeptał Llorvas mrużąc swe szkarłatne oczy.

- Nie łudźcie się, że pójdzie nam bez trudu - pokręcił głową drużynnik - Wejścia na pewno ktoś strzeże, aż takimi głupcami to oni nie są.

- Jak chcesz to rozegrać, Ullafie? - spytał Sivariael odwracając twarz w stronę Norda. Hersir zesztywniał nieco słysząc swe imię wypowiadanie ustami nielubianego altmera.

- Będziemy się skradać tak długo jak tylko się da - odparł po krótkiej chwili milczenia - Kiedy tylko ktoś nas zoczy, rzucimy się na wejście. Najważniejsze, by jak najszybciej wedrzeć się do środka, inakszy zabarykadują się i zaczną nas ostrzeliwać z łuków albo i ciskać głazami na głowy.

- To może ich głodem wziąć? - zaproponował jakiś hersir, który przysłuchiwał się rozmowie dowódcy i elfów, rosły mąż w zbyt ciasnej brygantynie, dosłownie trzeszczącej w szwach przy każdym ruchu właściciela.

- Irileth się wścieknie - potrząsnął przecząco głową Ullaf - Nie ma ku temu czasu, a przy tym nie wiesz przecie, czy jakowyś ich druhowie nie są aby na nocnej wycieczce. Jeszcze nas od tylca zajdą i wezmą w kleszcze.


Obrazek
Od gościńca odchodzi w górę wijąca się zakosami ścieżka (widać ją na obrazku). Teren zapewnia sporą paletę osłon podczas skradania się do wejścia. Jakieś specjalne deklaracje?

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 12 czerwca 2013, 11:51

-To co idziemy czy dalej będziemy tu siedzieć jak stado jakiś bojaźliwych fretek? Im szybciej ich dopadniemy tym szybciej wrócimy do reszty.

Llorvas zaczął uważnie się rozglądać po zboczu szukając najlepszej drogi na górę tak aby była dobrze osłonięta przed wartami i w miarę bezpieczna dla tych wielkich wojów.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 czerwca 2013, 14:44

Fort Szarej Przystani, 14 dzień Ostatnich Siewów

Hersirowie jakby zapadli się pod ziemię, chociaż Barr'teh wiedział doskonale, gdzie się znajdują, wspomagany wyostrzonym słuchem i węchem. Wojownicy jarla Balgruufa leżeli w wysokiej trawie i w rozpadlinach znaczących skalistą ziemię, chowając się przed wzrokiem pilnujących fortu rozbójników i starając się nie czynić żadnego hałasu.

Kucająca za kępą krzewów Irileth przyglądała się uważnie odległej budowli, wodząc spojrzeniem po otwartej szeroko bramie i jej otoczeniu. Neviers klęczał obok dunmerki, wymieniając z nią szeptem krótkie uwagi. Skarsi przeczołgał się w bok mimo ograniczającego mu ruchy pancerza, wsparł się na łokciach oglądając fort ze zmarszczonym czołem.

- Jest tylko jedno wejście? - spytał Breton zerkając na Irileth z ukosa.

- Tak i właśnie na nie patrzysz - kiwnęła głową hersirka - Niedbale coś wstawili te kozły, bez trudu się między nimi prześlizgniemy.

- Co ze strażnikami na murach? - prychnął Skarsi - Pewnikiem mają łuki.

- My też - wzruszyła ramionami Irileth - Cesarscy, co proponujecie? Pogromcy bandy z Czarnygłązu pewnikiem bez trudu rozprawią się z tymi tutaj.

Ahraveen nic nie odrzekł, skoncentrowany całkowicie na rozpościerającym się przed nim widoku fortu. Budowla nie miała zbyt wysokich murów, ale i tak chyba tylko kotołak mógł marzyć o zdobyciu jej drogą przez blanki. Jedyna droga do środka wiodła w opinii jaszczura przez pozbawione kratownicy wejście od strony gościńca, powierzchnie zastawione kilkoma drewnianymi kozłami. Zmrużone, przesłaniane co chwila przeźroczystą błonką ślepia argonianina dostrzegały na murach pięć krążących leniwie sylwetek, kręcących się pozornie bez celu, przystających co chwila przy sobie, ale bez wątpienia mających przy okazji oko na przedpole fortu.