Przepraszam, źle zinterpretowałem. Oczywiście chodzi mi o drogę za piedestałem w stronę zamku. Jakoś wydawało mi się, że tam jest kolejny portal. A więc prostuję: drogą za piedestałem w kierunku zamku marsz!
PBF - Boskie potyczki
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Skalny taras, świt
Gusłek miał widać rękę do konwersacji z obłąkanymi, Huskun nie mógł się wręcz wyzbyć wrażenia, że pianicki kleryk zaraz zostanie namaszczony na świątobliwego protektora doliny, a wraz z tym namaszczeniem rozliczne łaski spłyną również na towarzyszy humhuma.
Gotowiąc się do drogi ku odległemu zamkowi zaklinacz wyprostował się mimowolnie i zaczął gorączkowo wydłubywać spod paznokci tkwiący tam wilgotny brud, posługując się w formie narzędzia jednym ze swoich kiełków.
Uczeń szamana nie miał zbytniego obycia z istotami innymi niż gobliny, ale podejrzewał, że władyka tutejszej krainy goblinem bynajmniej nie był i że władyka ów przykładał znacznie większą wagę i higieny i prezencji od wyjątkowo nie lubiących na co dzień kąpieli Turgulów. Szczęściem w nieszczęściu było to, że przymusowe obcowanie z wodą pod wodospadem zmyło z goblina większość zwyczajowego brudu. Nieszczęście polegało na tym, że poddany niechcianej ablucji biedak stracił swój łuk, strzały i sakwę z biżuterią, ale... odległy zamek wydawał się kusić całkiem ciekawymi perspektywami na niedaleką przyszłość...
Gusłek miał widać rękę do konwersacji z obłąkanymi, Huskun nie mógł się wręcz wyzbyć wrażenia, że pianicki kleryk zaraz zostanie namaszczony na świątobliwego protektora doliny, a wraz z tym namaszczeniem rozliczne łaski spłyną również na towarzyszy humhuma.
Gotowiąc się do drogi ku odległemu zamkowi zaklinacz wyprostował się mimowolnie i zaczął gorączkowo wydłubywać spod paznokci tkwiący tam wilgotny brud, posługując się w formie narzędzia jednym ze swoich kiełków.
Uczeń szamana nie miał zbytniego obycia z istotami innymi niż gobliny, ale podejrzewał, że władyka tutejszej krainy goblinem bynajmniej nie był i że władyka ów przykładał znacznie większą wagę i higieny i prezencji od wyjątkowo nie lubiących na co dzień kąpieli Turgulów. Szczęściem w nieszczęściu było to, że przymusowe obcowanie z wodą pod wodospadem zmyło z goblina większość zwyczajowego brudu. Nieszczęście polegało na tym, że poddany niechcianej ablucji biedak stracił swój łuk, strzały i sakwę z biżuterią, ale... odległy zamek wydawał się kusić całkiem ciekawymi perspektywami na niedaleką przyszłość...
Idźmy, idźmy! Huskun tuż za Gusłkiem, z zadartym nosem i władczą miną na gębie - było nie było, to wierny akolita humhuma!
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Górska ścieżka, świt
Tuż za portalem ukazała się stroma górska ścieżka, prowadząca zygzakami ku położonemu, kilka stajań dalej, lasu. Śliskie wilgotne głazy zmuszały do powolnego i ostrożnego marszu. Co poniektórzy pamiętali efekty poślizgu w skalnym kanale.
Gdy byli w połowie drogi z lasu wychynęły dwie postacie odziane w bure habity.
W tym właśnie momencie na położonym wyżej tarasie rozległ się odgłos gongu. Jednak jeżeli to właściwie możliwe, tym razem dźwięk zawierał jakąś złowrogą, nakłaniającą do pośpiechu nutę.
Tuż za portalem ukazała się stroma górska ścieżka, prowadząca zygzakami ku położonemu, kilka stajań dalej, lasu. Śliskie wilgotne głazy zmuszały do powolnego i ostrożnego marszu. Co poniektórzy pamiętali efekty poślizgu w skalnym kanale.
Gdy byli w połowie drogi z lasu wychynęły dwie postacie odziane w bure habity.
W tym właśnie momencie na położonym wyżej tarasie rozległ się odgłos gongu. Jednak jeżeli to właściwie możliwe, tym razem dźwięk zawierał jakąś złowrogą, nakłaniającą do pośpiechu nutę.