PBF - Chłopcy z East Marina

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 08 czerwca 2013, 21:43

Południowy kraniec mostu; Fri 31/07/2020; 2228hrs

Garcia dopiero teraz zauważył, że miał najwięcej szczęścia. W szoku w ogóle nie docierało do latynosa, że pilotowi i pasażerom mogło cokolwiek się stać. On sam zdrowo podskakiwał pokrzykując w szoku, a Web i Kapusta powoli gramolili się z przednich foteli na zewnątrz aerodyny pojękując, ale nie zdradzając śladów jakiś poważniejszych urazów. Na tylnej kanapie było jednak cicho.

Wydawało się jakby Gladzio postanowił się zdrzemnąć. Zapięty w pasach, siedzący spokojnie i czekający końca podróży w luksusowej aerodynie. Wszystko niby w najlepszym porządku, gdyby nie cienkie stróżki krwi cieknące z boku głowy solo. Siedzący przy oknach Wilson musiał przy lądowaniu zdrowo rąbnąć w pancerne szyby aerolotu.

Świat nagle zwolnił w oczach Hectora i niemal prawie się zatrzymał. To było niemożliwe, żeby Paul wypłaszczył się przy awaryjnym lądowaniu. Garcia nie miał zadrapania, nawet wymięcia na starannie wyprasowanej koszuli za górę eurodolców, a chłopak być może zszedł z tego świata...
Jaz. Nie mam kompletnie żadnych postów od Ciebie. Wydaje się jakby w praktyce Keth grał samemu i pisze posty starające się zmorywować innych do jakiejś deklaracji.

Jeśli chcesz dalej grać, to prosze o fabularny post, w którym postaci wraca świadomość. Jeśli takowego nie zobaczę do poniedziałku wieczorem, założę, że Jaz zrezygnował z dalszej gry i jego postać w AVce odeszła ze świata żywych (chyba, że znajdzie się ktoś chętny do przejęcia punka w końcówce przygody).

Wislon, jesli odzyska przytomność, będzie miał 4 lekkie obrażenia z powodu rozbitej głowy.

(Miałem posta juz napisanego i w nim także Czarny siedział nieprzytomny w AVce, ale mnie ubiegł:D)

Od poniedziałku 10 czerwca będę w Londynie na szkoleniu, ale mam nadzieję mieć wolne wieczory i pchnąć mocniej akcje w koncówce.

Jaz
Reactions:
Posty: 56
Rejestracja: 19 sierpnia 2012, 21:44

Post autor: Jaz » 11 czerwca 2013, 01:05

Do Gladzia powoli wracala swiadomosc. Najpierw pulsowanie w glowie, ktore bardzo szybko zmienilo sie w potworny bol. Wnetrznosciami szarpnal spazm i cala kolacja wyladowala na spodniach i butach. Wilson powoli otworzyl oczy. Co jest?
Przepraszam ale mlyn w robocie mi nie zwalnia. Non stop cos nowego. Postaram sie poprawic.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 11 czerwca 2013, 04:49

Oliwki, łycha i coś jeszcze, ale teraz kurwa nie mamy na to czasu!

-wrzasnął Eugen wpatrując się w szaro- żółtą breję dekorującą teraz gacie Wilsona. Szarpnął go za ramię, wyrywając z fotela i krzyknął raz jeszcze, jakby Wilson znajdował się conajmniej dwie dzielnice dalej:

Zrywamy się na Marinę!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 11 czerwca 2013, 19:31

Południowy kraniec mostu; Fri 31/07/2020; 2228hrs

Choć widok solo wciąż przesłaniał skaczące przed oczyma mroczki, a świadomość jeszcze nie do końca pozwoliła jednoznacznie stwierdzić co się dzieje wokół, to popędzany wrzaskiem znajomego głosu Gladzio bez zastanowienia wyskoczył na jezdnie na której tworzył się coraz wiekszy korek.

Garcia głośno wypuścił z ulgą powietrze widząc Wilsona zdecydowanie żywego. Choć z głowy kumpla lała się struzka krwi, a zmartwychwstał porzygał się jak stary alkoholik, to Hector wiedział, że to raczej nic groźnego

- Zrywamy się na Marinę! - Krzyknął jeszcze raz Czarny, wyrywając latynosa z chwilowego zamyslenia połączonego z niewysłowioną radością na widok Paula.

Cała piątka zbiegła kilkadziesiąt metrów w dół i skręciła w lewo w uliczke zaraz przy Donut Express, chcąc zgubić pogoń w gąszczu uliczek, przejść i portowych magazynów. Zamykający pogoń Wilson widział jeszcze jak na zjeździe mostu, nie zważając na protesty wystraszonych kierowców, wprost na dachy aut desantuje się kilku korporacyjnych policjantów Arasaki, którzy zapewne mieli kontynuować pościg. Gladzio pomimo pulsującego w skroniach bólu ruszył szybciej. Zza paskiem spodni spodni brakowało mu znajomego kształtu kolby od Sternmeyera P-35, a ciała nie chroniła nawet najsłabsza kamizelka kuloodporna. O ile nie przeszkadzało mu to na Westbrook, gdzie kompletnie zapomniał o całym normalnym świecie, to teraz poczuł się jakby nagi i bezbronny, stojąc w obliczu opancerzonych i uzbrojonych po zęby korporacyjnych zabijaków.

Dziwiło go jedno, tu w niebezpiecznym centrum, korporacyjna policja nie chodziła tak uzbrojona, a grupka z Westbrook, gdzie nie działo się nic odwalali się pokazowo jak na wojnę: pełne pancerze aktywne, ciężka automatyczna broń, hełmy wspomagane elektroniką i inne bajery. Bogaczy, przed niczym chronił istny cybersquad, podczas, gdy ich kumple z firmy, którym przyszło patrolować korporacyjne dystrykty Night City najczęściej ryzykowali życie w starciach z psycholami, gangami z pistoletem w dłoni i mozliwością wezwania wsparcia przez radio.

Widok grupy ciężko uzbrojonych solo palnął Wilsona adrenalinowym kopem, a strach jaki go obleciał, zwiekszył od razu tempo przebierania nogami. Gladzio krzyknął jeszcze do biegnących przed nim:

- Szybciej kurwa, bo jak nas dojadą to po nas!
Wasza piątka chwilowo znika z oczu ścigającym. W labiryncie dobrze znanej Wam okolicy macie całkiem spore szanse ujść psom gończym. Za Wami ruszyło sześciu bardzo dobrze uzbrojonych i wyposażonych rezunów z grupy ochrony Westbrook. Przypominam, że nie macie broni i pancerzy, tylko ciuchy za kupę forsy (w tym zarzygane Wilsonowe). Jesteście dosłownie kilkadziesiąt metrów od starej sutereny nad Joe's Dinner i jeszcze bliżej od miejscówki, gdzie wyratowaliście z opresji Masha i Alt. Niedaleko stąd mieszka koleś, u którego macie swoje rzeczy. Założę, że ma on Wasze stare pancerze (nie te motocyklowe, tylko te które mieliście na starcie). Powiedzmy, że leży tam jeszcze stary Dailung Garcii, wymacany przez Tanka. W zasadzie to żadna broń na takich typów jacy Was gonią, ale zawsze coś. Proszę o jakiś konkretny plan ucieczki i życzę powodzenia.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 czerwca 2013, 21:56

Wschodnia Marina; Fri 31/07/2020; 2230hrs

Serce waliło w piersi Hectora niczym cybermłot borgów z telewizyjnych sportów ekstremalnych, a kipiąca we krwi adrenalina chyba jeszcze nigdy wcześniej nie osiągnęła takiego stężenia jak podczas szaleńczej gonitwy wąskimi uliczkami portowego dystryktu.

Przez ułamek chwili przez myśli Hectora przemknął pomysł schowania się w starym mieszkaniu, ale ogarnięty głęboką paniką uliczny gangster natychmiast ją odrzucił. Jeśli Arasaka była powiązana sponsoringiem z Rzeźnią czy nawet Brzytwami, wspomagająca oddział korporacyjnej ochrony Sztuczna Inteligencja mogła drogą analizy danych powiązać zbiegów z uczestnikami strzelaniny w starym biurowcu Microsoftu kilka dni temu.

Przez długi czas Garcia zamierzał omijać szerokim łukiem każdego człowieka, który chociaż przelotnie kojarzyłby mu się z Arasaką; i nie zamierzał też zaglądać na żadne stare śmieci mogące znajdować się pod obserwacją boosterów.

- Wiejmy do stadionu! - rzucił pod adresem kompanów gnając na złamanie karku fabrycznymi zaułkami - Piątek wieczór, teraz jest tam pełno ludzi!
Myślę, że powinniśmy wiać do południowych dzielnic, pod stadion i w stronę Mallplexu, gdzie w piątkowy wieczór ulice pękają w szwach od tłumów i gdzie łatwo się wtopimy między ludzi!

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: