PBF - Mrok nad Hillcrest
Ulrich stojąc na murach za cholerę nie słyszał, o czym tak żywiołowo dyskutowali pod bramą. Irytowało go to, że nie został zaproszony przez Zhugara. Dzierżone w ręce wiadro podpowiadało rycerzowi, by krzyknął coś obelżywego i sprowokowało do ataku zielonoskórych.
- Przyjemności na później, powiedział sam do siebie, nie zwracając uwagi na patrzących na niego ze zdziwieniem obrońców.
- Przyjemności na później, powiedział sam do siebie, nie zwracając uwagi na patrzących na niego ze zdziwieniem obrońców.
- Wiadro w końcu na coś się przyda - mruknął czarny rycerz, odsłaniając przyłbicę i podchodząc najbliżej na murach do komitetu towarzyskiego. Chwycił wiadro dwoma rękami, i przykładając je sobie do ust, krzyknął w stronę rozmawiających na dole.
- Hej! Zapomnieliście o ważnej sprawie! Zaczekajcie, zaraz tam przyjdę!
Ulrich von Pfannkuchen zszedł po schodach na dół, ku bramie, mijając obrońców nie kryjących zdziwienia i uśmiechów. Rycerz po raz ostatni przyłożył wiadro do ust i krzyknął na strażników bramy.
- Otwierać! Moi towarzysze mnie potrzebują! - nastąpiła chwila ciszy przerywana stukotem podnoszenia bramy. W tym czasie wiadro zmieniło właściciela; jeden z chłopców stajennych po raz pierwszy dzierżący włócznie i wcielony do obrony fortu dostał zaszczytny prezent od Ulricha, przez co nie wiedział co na początku zrobić z prezentem. Chwilę potem dźwięk żelaznych łańcuchów został zastąpiony skrzypieniem zbroi maszerującego raźnie rycerza, zostawiającego w tyle skołowanego stajennego.
Po kilku dłużących się sekundach Ulrich doszedł do pertraktujących. Na zdziwione spojrzenie odpowiedział krótko:
- No co? Zapomnieliście o mnie. Kontynuujcie, bom ciekaw w czym wam przerwałem.
- Hej! Zapomnieliście o ważnej sprawie! Zaczekajcie, zaraz tam przyjdę!
Ulrich von Pfannkuchen zszedł po schodach na dół, ku bramie, mijając obrońców nie kryjących zdziwienia i uśmiechów. Rycerz po raz ostatni przyłożył wiadro do ust i krzyknął na strażników bramy.
- Otwierać! Moi towarzysze mnie potrzebują! - nastąpiła chwila ciszy przerywana stukotem podnoszenia bramy. W tym czasie wiadro zmieniło właściciela; jeden z chłopców stajennych po raz pierwszy dzierżący włócznie i wcielony do obrony fortu dostał zaszczytny prezent od Ulricha, przez co nie wiedział co na początku zrobić z prezentem. Chwilę potem dźwięk żelaznych łańcuchów został zastąpiony skrzypieniem zbroi maszerującego raźnie rycerza, zostawiającego w tyle skołowanego stajennego.
Po kilku dłużących się sekundach Ulrich doszedł do pertraktujących. Na zdziwione spojrzenie odpowiedział krótko:
- No co? Zapomnieliście o mnie. Kontynuujcie, bom ciekaw w czym wam przerwałem.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Shagrat przysłuchiwał się tej zacnie ciekawej wymianie zdań lecz w pewnej chwili nie wytrzymał już tych wymienianych między sobą uprzejmości i rzekł:
-A Ty szamanie czego do pojedynku Nas zmuszasz? Skoro wiesz, że poradzilim sobie z umarlakami to czego chcesz więcej? Wiem, że Togruka złapano ale mu się żadna krzywda nie stała i nie stanie się, a rzeknę Ci więcej nawet, jeśli powiesz Nam co Was tak trapi to Togruk wyjdzie do Was i zostanie uwolniony więc? Liczę na Twój rozsadek szamanie bo nie przybylim tu aby wdawać się w lokalne wojenki jakoweś.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Nie chce walki a próby siły woli, by się przekonać jaką mocą władacie, ja i dwaj moi uczniowie staniemy do pojedynku Woli z waszą czarodziejką i dwoma z was, walka w umysłach naszych będzie, uczniowie będą wspierać mnie a dwaj z was czarodziejkę, muszę się upewnić, że nie używacie złej magii...
Czarodziejka Kristin Winter rzekła, dobrze szamanie zmierzymy się w krótkim pojedynku Siły Woli w naszych umysłach tylko, bez używania jakichkolwiek czarów, ale tylko ty i ja bez wsparcia nikogo innego. Uważajcie na mnie szepnęłą czarodziejka.
Szaman przystał na te warunki, około minuty zmagali się w umysłowym pojedynku, oboje mają pota na twarzach, żadne nie wygrało. Dobrze rzekł szaman, wierzę, że byłaś w stanie odpędzić nekromantę.
Czarodziejka Kristin Winter rzekła, dobrze szamanie zmierzymy się w krótkim pojedynku Siły Woli w naszych umysłach tylko, bez używania jakichkolwiek czarów, ale tylko ty i ja bez wsparcia nikogo innego. Uważajcie na mnie szepnęłą czarodziejka.
Szaman przystał na te warunki, około minuty zmagali się w umysłowym pojedynku, oboje mają pota na twarzach, żadne nie wygrało. Dobrze rzekł szaman, wierzę, że byłaś w stanie odpędzić nekromantę.
Chcemy uwolnienia Togruka, naszymi wrogami są kościaki, nie ludzie z Hillcrest, Czarne Stopy chcą zakopania topora wojennego z ludźmi. Co wy na to?
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-Skoro tak to porucznik się pewnie zgodzi na to, tylko będziecie musieli zawrzeć pakt między Wami a ludźmi z Hillcrest.
Wesprzemy czarodziejkę w walce woli Waszej.
Shagrat staję do tej walki umysłów i będzie się starał wesprzeć czarodziejkę.Wesprzemy czarodziejkę w walce woli Waszej.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Porucznik Zhugar rzekł w sprawie sojuszu muszą zapytać przełożonych, ale doraźnie na znak dobrej woli wypuszczę tego całego Togruka i dwóch pozostałych więźniów. szaman zaakceptował to. Krasnolud Svarth i tan Ulrich nieufnie patrzyli na to wszystko woleli by zaatakować gobliny, na razie jednak tego nie uczynili.
(Walka umysłowa już się odbyła jeden na jedną, zakończyła się remisem post 112). Szaman z obstawa odjeżdża, robicie coś w stylu zdradziecki atak na szamana ? Jak nie to wracacie do fortu, o ile nie oponujecie Togruk i dwaj inni zostają przekazani goblinom. W sprawie sojuszu porucznik napisze list jaki przekażecie komendantowi straży w Hillcrest. Co dalej czynicie, czekacie, czy wracacie do Hillcrest czy coś innego?
Ostatnio zmieniony 28 maja 2013, 13:03 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
Ulrich postanowił się nie odzywać. Płacą mu za eskortowanie karawany, a nie za uprawianie polityki. Zresztą, jak Zhugar dokona złej decyzji, będzie mu prościej wskoczyć na jego pozycje, gdy popadnie w niełaskę.
Z drugiej strony, gdyby wybuchła walka między zielonoskórymi a ludźmi, istniała szansa, że porucznik zginie i wtedy droga ku władzy byłaby mniej kręta dla Ulricha...
Wybór był ciężki, więc czarny rycerz postanowił zaczekać.
Z drugiej strony, gdyby wybuchła walka między zielonoskórymi a ludźmi, istniała szansa, że porucznik zginie i wtedy droga ku władzy byłaby mniej kręta dla Ulricha...
Wybór był ciężki, więc czarny rycerz postanowił zaczekać.
Mistrzu, czy w wypadku śmierci dowódcy fortu, zastępuje go niższy stopniem, jedyny rycerz w okolicy czy ktoś inny? Co mówi miejscowe prawo na ten temat?
EDIT: trzymajmy się pierwotnego planu, potrzebujemy trochę pieniędzy... Mistrzu, ile kosztuje najemnik za tydzień utrzymania i służby?
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Porucznika zastąpi jego zastępca, w razie jego braku może go zastąpić rycerz na służbie miasta, do czasu wyznaczenia nowego dowódcy przez Radę Miejską Hillcrest. Na moje oko płaca najemnika to jakieś 6 sztuk złota czyli 60 sztuk srebra miesięcznie. To przeciętna płaca, elitarne oddziały dostają więcej. Wy dostaliście królewską zapłatę za tą nieco niewykonalną misję.
Oklapły z braku adrenaliny Svarth powiedział:
-Panowie, wracajmy do Hillcrest. Tu nie mamy już nic do roboty - powiedział krasnolud, po czym zmienił zdanie i poszedł do karczmy się napić.
-Panowie, wracajmy do Hillcrest. Tu nie mamy już nic do roboty - powiedział krasnolud, po czym zmienił zdanie i poszedł do karczmy się napić.
Araven? Czy kupno piwa będzie mnie kosztować?:/cyk
Ostatnio zmieniony 28 maja 2013, 18:09 przez Svarth, łącznie zmieniany 1 raz.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44