Gdyby Huskun był chociaż trochę mniej przerażony, nie posiadałby się z wściekłości. Stary szaman dowiódł niezbicie swej niechęci wobec niepokornego wychowanka, w chwili największej potrzeby odwracając się do niego plecami i drwiąc jeszcze na dokładkę. Młody zaklinacz nie miał pojęcia, czy zdoła dożyć do świtu, gdyby tak się jednak stało, Uhar miał zająć pierwsze miejsce na liście nieprzejednanych wrogów Huskuna.
Nieumarli zbliżali się coraz bardziej, spychając dwie obce sobie grupki uciekinierów pod skalną ścianę opodal huczącego wodospadu. Rozglądając się z dziką desperacją wokół siebie goblin rozpoznał znienacka ściśniętego pomiędzy krasnoludami mniejszego nieboraka i oblicze zaklinacza rozpromieniło się w jednej chwili w pełnym niedowierzania i zdumienia uśmiechu.
- Wysłannik Piana?! - wrzasnął Huskun łapiąc ludzkiego kapłana za i tak już niemiłosiernie sponiewierany rękaw - Zacnowy Gusłaku, patrzaj! Un gnom, pianowy demoniec!
Panowie, trzeba podjąć ostateczną decyzję! Próbujemy się przebić do wyjścia czy paktować z tajemniczym ktosiem w górze? I poproszę o objaśnienie MG do dialogu Mordila z obcym orkiem, wzmiankującego o dziwnych schodach i spiżowych wrotach - czyżby wszyscy to przegapili?