Usłyszawszy propozycję altmera jeździec wbił oczy w twarz elfa, a potem znienacka zaskoczył wszystkich swą reakcją, wybuchając krótkim, ale głośnym śmiechem.
- Zaiste kusząca propozycja - odparł, kiedy już przestał się śmiać - W tak zacnym towarzystwie przestalibyśmy się lękać o swą skórę, ale mus nam niestety wciąż drżeć z trwogi. Wleczecie się strasznie, przyjaciele, a nam mus nadłożyć kroku. Nim dojedziecie do Grani, my pewnie już będziemy się gotowić do drogi powrotnej.
Jeździec uniósł skrytą w skórzanej rękawicy dłoń, dając znak towarzyszom, że nadszedł czas podjęcia dalszej podróży. Omijając tkwiące w bezruchu zaprzęgi konni popędzili swe wierzchowce i pomknęli cwałem w górę gościńca, ku odległemu szumowi górskich kaskad.
- Będą w mieście za dwie godziny, może szybciej - oszacował na głos Neviers, spoglądając w górę na słońce - Ileż bym teraz dał za własnego konia.
I poszli z kopyta! Na obrazku powyżej przykładowa tarcza woja z Falkretu, żebyście wiedzieli jak ich godło wygląda w rzeczywistości!