PBF - Night City Hilton

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 lutego 2013, 21:08

Hotel Night City Hilton (18 sierpnia 2021, godz. 17.38)

Rick podrapał się w zamyśleniu po nasadzie nosa, mimowolnym gestem powtarzanym zawsze wtedy, kiedy próbował zebrać myśli.

- Do kogo dzwonił jeden z pańskich ludzi, kiedy kończyła się strzelanina? - spytał znienacka, zmieniając dotychczasowy temat rozmowy.

- Do ambasadora - odpowiedział radca prawny - Chciał zgłosić napaść, ale nie zdążył dokonać połączenia, bo przerwał mu pan w trakcie wybierania numeru.

- Rozumiem, przepraszam - Rick kiwnął głową w wyrazie udawanego współczucia - Czy któryś z panów ma wrogów? Może ktoś się wam ostatnio odgrażał? Może jest ktoś, kto życzy wam śmierci?

Urzędnik i jego ochroniarze wymienili niespokojne spojrzenia, jeden po drugim wzruszyli ramionami bądź pokręcili przecząco głowami.

- Szczerze mówiąc, nie sądzę - oznajmił Susilo Bambang - Może w kraju znalazłby ktoś zazdroszczący mi posady... ale nie wierzę, żeby taka zazdrość pchnęła kogoś do próby zabójstwa, w dodatku po drugiej stronie świata.

- Co by pan zatem powiedział, gdybym zaryzykował stwierdzenie, iż całe wydarzenie było próbą zamachu na pana życie? - pytał dalej Carroway.

- Naprawdę trudno mi w taką wersję uwierzyć... choć naturalnie żyjemy w brutalnym i okrutnym świecie - odparł bardzo powoli radca prawny ambasady, wyraźnie się zastanawiając nad niepokojącą sugestią policjanta.

- Rozpoznaliście może którąś z poszkodowanych tu osób albo coś podejrzanego wśród gapiów? - Rick westchnął w duchu czując jak szybko kurczy mu się zasób pytań i dziękując jednocześnie w duchu opatrzności, że cudzoziemscy dyplomata w ogóle zechciał poświęcić mu aż tyle czasu.

- Obawiam się, że nie - odpowiedział Bambang, a jego towarzysze kiwnęli twierdząco głowami - Wie pan, wszystko działo się tak szybko. Dziękuję tylko Bogu, że Ashraf nie zginął. Biedny człowiek, ma w Jakarcie żonę i czwórkę dzieci.

- Czy jest coś, że chcieliby panowie dodać? - wygłosił ostatnią formułkę Rick, wyciągając jednocześnie z kieszeni kurtki swoją służbową wizytówkę - Nie? No cóż, gdyby panowie sobie coś przypomnieli, oto mój numer telefonu. A gdzie mógłbym was znaleźć, gdyby pojawiła się konieczność krótkiej rozmowy?

Kierowca sedana wyciągnął natychmiast ze schowka samochodu gustowną wizytówkę radcy, wręczył ją w odpowiedzi detektywowi.

- Bardzo dziękuję za poświęcony mi czas i życzę miłego dnia!
Przesłuchanie Indonezyjczyków skończone, jakie plany ma teraz Rick? Swoją drogą, lista pytań rzuciła mnie na kolana - Bokalusie, dałeś czadu! Trochę musiałem nad tymi postami przysiąść, ale chyba nakreśliłem Ci dość czytelnych odpowiedzi, co? ;)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 lutego 2013, 21:27

Hotel Night City Hilton (18 sierpnia 2021, godz. 17.38)

Lynn skończyła przeglądać zapisy kamery skierowanej na schody wejściowe Hiltona i poleciła wrzucić na główny ekran nagrania prezentujące stojący kilka metrów na prawo od schodów samochód ofiary. Zatrzymując co chwila odtwarzany materiał i powiększając wybrane fragmenty obrazku, dziewczyna zapisywała coś pośpiesznie w staroświeckim notatniku, budząc widokiem tak archaicznego nośnika danych szczere zdumienie i niedowierzanie dyżurujących w pomieszczeniu strażników.

Szukała śladu tajemniczego strzelca lub strzelców, którzy zainicjowali wydarzenia uwieńczone wybuchem paniki przechodniów i śmiercią Marka Cartera. Jej baczne oczy śledziły ruch gapiów, sztywniejących w jednej sekundzie, w następnej zaś rzucających się do ucieczki we wszystkich kierunkach.

Obserwacja przyniosła zaskakujące spostrzeżenia, nie do końca dające się zaakceptować. Zachowanie tłumu oraz wstępna analiza zarejestrowanych przez monitoring dźwięków kazała sądzić, że strzelanina zaczęła się tuż obok płonącego Mitsubishi, kilka metrów od Angela i Ricka - ale na nagraniu nie widać było żadnego strzelającego człowieka! Bez względu na to jak długo Lynn wpatrywała się w zatrzymywane co chwila obrazy, nigdzie nie dostrzegała sprawcy, płomieni wylotowych ani rykoszetów kul. Co dziwniejsze, dziewczyna nie zauważyła ani jednego efektu oddanych strzałów - Carter i indonezyjski ochroniarz padli ofiarami wzajemnej strzelaniny z broni automatycznej, ale początkowa palba uparcie sprawiała wrażenie pistoletowej, pozbawionej gwiżdżących w powietrzu kul i trafianych nimi poszkodowanych.

- Nic z tego nie rozumiem... - mruknęła ponownie pod nosem Lynn, ale tym razem strażnicy przezornie nie powtórzyli pytania, co właściwie miała na myśli. Carroway przypomniała sobie o ich obecności, odwróciła w kierunku mężczyzn głowę.

- Czy dostrzegacie na nagraniu coś niepokojącego? - zapytała - Może w zachowaniu waszego kolegi? Zawsze działał tak błyskawicznie? Sekundę po tym, jak ci tutaj wyciągają pistolety Carter zaczyna strzelać. Zaskakująco szybka reakcja.

- Miał broń w dłoni, proszę pani - odpowiedział natychmiast jeden z ochroniarzy, wyraźnie spięty i zrozumiale poruszony śmiercią partnera - A tamci wyciągnęli mu przed nosem automaty. Mówiąc szczerze, dla mnie to wygląda jak próba napaści. Coś pani pokażę...

Strażnik wrzucił na ekran nagranie ze sprawdzanej wcześniej kamery, przedstawiające ostatnie chwile życia Marka Cartera.

- Proszę spojrzeć tutaj. Ten gość, który się okręcał w stronę Piętnastej Alei przeciągnął nitką celownika po górnej części schodów. To tylko moje zdanie, ale sądzę, że Mark się poczuł zagrożony. Cholera, przecież tam już trwała strzelanina! Dla mnie to wygląda tak jakby ten z sedana brał go na muszkę.

- A widzicie coś dziwnego w zachowaniu tych ludzi przy sedanie? - zapytała Lynn, odnotowując natychmiast w pamięci spostrzeżenie strażnika - Widzieliście już kiedyś któregokolwiek z nich?

- Nie, proszę pani - obaj mężczyźni potrząsnęli przecząco głowami - Ci dranie trochę szybko sięgają po gnaty. Mogli się cofnąć do auta, a nie celować, gdzie popadnie, to pewnie nic by się nie stało, poza śmiercią Patchera, oczywiście.
Uff, tu też w końcu dotarłem do końca - daliście mi dzisiaj popalić, kochani, ale to nic, sesja ładnie się kręci, a gracze pokazują, się im zależy i potrafią się wczuwać w role! To lubię! Czekamy na Wasze nowe wpisy!

bokalus
Reactions:
Posty: 53
Rejestracja: 05 lipca 2011, 12:35

Post autor: bokalus » 22 lutego 2013, 21:55

Trzymajac wizytowke urzednika, mowie grzecznie 'Do widzenia' i zalecam odjechanie z miejsca zdarzenia. Nastepnie wysiadam z auta, chowam wizytowke do kieszeni i wylaczam dyktafon. 'Uff, nie pamietam juz kiedy sie musialem tak przemeczac. Chyba tego razu po imprezie, kiedy to bedac totalnie zalanym, musialem zapamietac numery telefonow wszystkich dziewczat bo nie mialem czym ich zapisac' usmiecham sie do siebie. 'Na szczescie teraz moge podrzucic nagranie Lynn i problem z glowy'.

Ide w kierunku Angela. Mysl o minionej imprezie zakotwiczyla mi sie w glowie i nie moge sie jej pozbyc. 'Rick, do cholery, co ty robisz chlopie? Bylo fajnie, ale przeciez ni czas ni miejsce by myslec o balandze, prawda?' I nagle mnie olsnilo. Stanalem jak wryty. 'Impreza... wtedy ktos wrzucil pistolet do ogniska bo mu sie fajerwerkow zachcialo i musielismy sie potem slono tlumaczyc. Moze truposz w samochodzie wozil ze soba gun'a i w wyniku pozaru bron po prostu wypalila sama?'

Ide w kierunku wraku. Rozgladam sie z zewnatrz, czy przypadkiem gdzies w srodku nie zobacze broni.
Po ogledzinach, podchodze do Angela.

- 'Mam nagrane zeznania gosci z ambasady. Mam tez na nich namiar, gdyby trzeba bylo sie z nimi skontaktowac. Zeskanowalem tez i wyslalem do centrali tablice rejestracyjna pojazdu. A swoja droga, to mam tez taka mala teorie odnosnie naszych strzelcow. Opowiadalem Ci kiedys, jak bylem na imprezie ...'

Jesli Angel rozmawia z dziennikarzami, to rozmawiam z nim szeptem najpierw proszac go na strone.

A dziekowac dziekowac, odpowiedzi sa jasne I czytelne ze az miodzio :)
Daj znac, jak zaczniemy przynudzac i pisac zbyt dlugie posty ;)

Awatar użytkownika
venar
Reactions:
Posty: 1591
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 22 lutego 2013, 22:16

A zmieniam zdanie i poczekam na pismaków. Trochę dobrego "pijaru" nie zaszkodzi :) No chyba że de Soto zleje mi później za to łeb ale co tam, zaryzykuję.
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

Astaroth
Reactions:
Posty: 279
Rejestracja: 05 stycznia 2013, 00:33