Swiatelko w tunelu.
PBF - Chłopcy z East Marina
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Czekamy na dokładniejsze info, musimy wyciągnąć od Lewego dosłownie wszystko - nawet jeśli trzeba mu będzie podać głupiego jasia (pewnie Kitty mogłaby coś zmontować w tym kierunku). Ale sądzę też, że skala akcji zdecydowanie nas przerośnie i musimy skonsultować wszystko z Kapustą - on ma lepsze koneksje i dojścia. Rzecz w tym, by tak poszczuć Triadę na Rzeźnię i rozwiązać nasz problem z Tankiem i jeszcze wyjść przy tym wszystkim na plus!
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Południowe Śródmieście, Klinika Kitty; Mon 27/07/2020; 1120hrs
- Chyba się zdam na Wasze nowe znajomości, bo jak na Was patrze, to średnio bojowo wyglądacie. - Lewy przejechał wzrokiem po punkach. Ich butne wypowiedzi nieco mu kontrastowały z tragicznie poobijanymi mordami, które nijak nie pasowały do wizerunku ostrych, ulicznych roninów:
- Jakiś czas temu drapnęli jakimś żółtkom vana pełnego zabawek. Nie znam dokładnie szczegółów, ale z tego co zasłyszałem, to mówimy o dopalaczach refleksu i innych nie do końca legalnych cyborgizacjach.
- Chyba się zdam na Wasze nowe znajomości, bo jak na Was patrze, to średnio bojowo wyglądacie. - Lewy przejechał wzrokiem po punkach. Ich butne wypowiedzi nieco mu kontrastowały z tragicznie poobijanymi mordami, które nijak nie pasowały do wizerunku ostrych, ulicznych roninów:
- Jakiś czas temu drapnęli jakimś żółtkom vana pełnego zabawek. Nie znam dokładnie szczegółów, ale z tego co zasłyszałem, to mówimy o dopalaczach refleksu i innych nie do końca legalnych cyborgizacjach.
Ha! Wygląda na to, że Rzeźnia naprawdę spacyfikowała paru Chińczyków i przejęła sporo towaru. Przypadek czy też starannie zaplanowana akcja?
Właśnie sobie wyobrażam, co musi myśleć Lewy widząc swoją "ochronę": Trzech koleżków o facjatach jak po pechowym spotkaniu z Brucem Lee lub kopniakiem z półobrotu Chucka Norrisa. Prezentujecie się raczej jak chłopcy do bicia niż twardziele z Mariny:D
Właśnie sobie wyobrażam, co musi myśleć Lewy widząc swoją "ochronę": Trzech koleżków o facjatach jak po pechowym spotkaniu z Brucem Lee lub kopniakiem z półobrotu Chucka Norrisa. Prezentujecie się raczej jak chłopcy do bicia niż twardziele z Mariny:D
Ostatnio zmieniony 02 marca 2013, 16:50 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Klinika Kitty; Mon 27/07/2020; 1120hrs
Garcia podrapał się po nosie, oderwał się od ściany siadając okrakiem na niskim stołku spoglądając na Lewego zmrużonymi oczami. W głowie fiksera zaczynał się klarować pewien ryzykowny plan, ale Latynos zdawał sobie sprawę, że jego realizacja dalece przerastała możliwości trzech początkujących roninów. Poszczucie Chińczyków na Rzeźnię wydawało się Hectorowi doskonałym pomysłem na ostateczną eliminację Tanka - pomysłem wymagającym dokładnego przemyślenia poczynań i włączenia w akcję mocniejszych graczy.
I naturalnie trzeba było cały czas pamiętać o wyciągnięciu jak największych korzyści dla siebie!
- Lewy, posłuchaj mnie bardzo dobrze - powiedział Garcia strzelając palcami przed nosem pacjenta i próbując zwrócić tym samym uwagę boostera na swojej osobie - Sprawy mają się nieciekawie. Gdzie byś się nie zaszył, Rzeźnia będzie szukała twojej dupy. Nasze też ich interesują, więc mamy wspólny interes w wykończeniu Tanka. Nie przerywaj mi jak mówię! Nie my załatwimy skurwiela, tylko ktoś, komu Rzeźnia za wysoko nie podskoczy.
Hector urwał na chwilę czekając, aż Lewemu zapadną w pamięć jego słowa.
- Gdzie trafiła ta furgonetka? Gdzie jest towar? Jeśli zaczniesz gadać, puścimy w niepamięć ten tysiak za kriotonikę i poszukamy ci jakiejś spokojnej norki na parę tygodni. Idziesz na to?
Garcia podrapał się po nosie, oderwał się od ściany siadając okrakiem na niskim stołku spoglądając na Lewego zmrużonymi oczami. W głowie fiksera zaczynał się klarować pewien ryzykowny plan, ale Latynos zdawał sobie sprawę, że jego realizacja dalece przerastała możliwości trzech początkujących roninów. Poszczucie Chińczyków na Rzeźnię wydawało się Hectorowi doskonałym pomysłem na ostateczną eliminację Tanka - pomysłem wymagającym dokładnego przemyślenia poczynań i włączenia w akcję mocniejszych graczy.
I naturalnie trzeba było cały czas pamiętać o wyciągnięciu jak największych korzyści dla siebie!
- Lewy, posłuchaj mnie bardzo dobrze - powiedział Garcia strzelając palcami przed nosem pacjenta i próbując zwrócić tym samym uwagę boostera na swojej osobie - Sprawy mają się nieciekawie. Gdzie byś się nie zaszył, Rzeźnia będzie szukała twojej dupy. Nasze też ich interesują, więc mamy wspólny interes w wykończeniu Tanka. Nie przerywaj mi jak mówię! Nie my załatwimy skurwiela, tylko ktoś, komu Rzeźnia za wysoko nie podskoczy.
Hector urwał na chwilę czekając, aż Lewemu zapadną w pamięć jego słowa.
- Gdzie trafiła ta furgonetka? Gdzie jest towar? Jeśli zaczniesz gadać, puścimy w niepamięć ten tysiak za kriotonikę i poszukamy ci jakiejś spokojnej norki na parę tygodni. Idziesz na to?
Ponegocjujmy na spokojnie...
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Południowe Śródmieście; Klinika Kitty; Mon 27/07/2020; 1120hrs
Załatwienie Tanka i Rzeźników z Northside na cacy nawet nie mieściło się jak dotąd w głowie Lewego. Boosterzy z Rzeźni byli najbardziej niebezpiecznym gangiem w mieście, swobodnie popełniajacym przestępstwa od napaści z bronią w ręku po morderstwa pierwszego stopnia. Większość starszych jej członków była na krawędzi cyberpsychozy i byli skłonni do zabójstw w dowolnej, najmniej oczekiwanej sytuacji. Na Northside byli zdecydowanymi panami i tylko Święte Ostrza był z nimi w stanie otwartej wojny. Reszta ustępowała miejsca.
Teraz jednak słuchał Garcii i Schwarza i zaczynał wierzyć, że jest może wyjście z tego całego syfu. Choć wisiał na nim śmierci, to była może szansa aby nie tylko wymknąć się psychopatom, którzy jeszcze do niedawna byli "kumplami" traktującymi jego i innych Brzytwiarzy jak pierwszaków w liceum:
- Wiem, że fanty leżały w Widmarku na Northside, ale Tank coś pierdolił o przeniesieniu całego tego burdelu gdzieś indziej, pewnie do Jamy. Także chuj wie, gdzie to jest. Vana z chinolami podobno utopili gdzies w porcie, ale to tylko takie załyszane bzdźiny.
- Jakiej Jamy? - spytał Garcia zaciekawiony.
- Jamą Rzeźnicy nazywają swoją siedzibę na rogu Drugiej i Shirley. Kiedyś to były mieszkania. Rzeźnicy je przejęli, po tym jak stały opuszczone przez kilka lat. No i teraz tam bumelują.
- Zaraz, to nie ten budynek, gdzie kiedyś była taka masakra z grupą bezpieczeństwa jakiegoś prywaciarza? - Wilson przypomniał sobie, że kiedyś słyszał od jakiegoś solosa historię, o tym jak jakiś developer zatrudnił bandę solów do pacyfikacji opuszcznego budynku na Northside. Nie wiedział czy chodziło o Jamę, ale kojarzył, że była tam niezła jatka.
- Tak. To ten budynek. Ale była jazda... Kolesie tak spierdalali, że skakali z okien na drugim piętrze.
- Byłeś tam wtedy?
- No co Ty, za młody jeszcze byłem kurwa. Ale stałem na po drugiej stronie ulicy. Ziomy fruwali jak szmaciane lale.
Załatwienie Tanka i Rzeźników z Northside na cacy nawet nie mieściło się jak dotąd w głowie Lewego. Boosterzy z Rzeźni byli najbardziej niebezpiecznym gangiem w mieście, swobodnie popełniajacym przestępstwa od napaści z bronią w ręku po morderstwa pierwszego stopnia. Większość starszych jej członków była na krawędzi cyberpsychozy i byli skłonni do zabójstw w dowolnej, najmniej oczekiwanej sytuacji. Na Northside byli zdecydowanymi panami i tylko Święte Ostrza był z nimi w stanie otwartej wojny. Reszta ustępowała miejsca.
Teraz jednak słuchał Garcii i Schwarza i zaczynał wierzyć, że jest może wyjście z tego całego syfu. Choć wisiał na nim śmierci, to była może szansa aby nie tylko wymknąć się psychopatom, którzy jeszcze do niedawna byli "kumplami" traktującymi jego i innych Brzytwiarzy jak pierwszaków w liceum:
- Wiem, że fanty leżały w Widmarku na Northside, ale Tank coś pierdolił o przeniesieniu całego tego burdelu gdzieś indziej, pewnie do Jamy. Także chuj wie, gdzie to jest. Vana z chinolami podobno utopili gdzies w porcie, ale to tylko takie załyszane bzdźiny.
- Jakiej Jamy? - spytał Garcia zaciekawiony.
- Jamą Rzeźnicy nazywają swoją siedzibę na rogu Drugiej i Shirley. Kiedyś to były mieszkania. Rzeźnicy je przejęli, po tym jak stały opuszczone przez kilka lat. No i teraz tam bumelują.
- Zaraz, to nie ten budynek, gdzie kiedyś była taka masakra z grupą bezpieczeństwa jakiegoś prywaciarza? - Wilson przypomniał sobie, że kiedyś słyszał od jakiegoś solosa historię, o tym jak jakiś developer zatrudnił bandę solów do pacyfikacji opuszcznego budynku na Northside. Nie wiedział czy chodziło o Jamę, ale kojarzył, że była tam niezła jatka.
- Tak. To ten budynek. Ale była jazda... Kolesie tak spierdalali, że skakali z okien na drugim piętrze.
- Byłeś tam wtedy?
- No co Ty, za młody jeszcze byłem kurwa. Ale stałem na po drugiej stronie ulicy. Ziomy fruwali jak szmaciane lale.
Rozmowa się rozwija. Macie potencjalne dwa miejsca, gdzie boosterzy mogą składować zrabowany sprzęt. No i jeszcze trochę z historii gangu. Prawda, że miłe chłopaki?
Ostatnio zmieniony 02 marca 2013, 16:49 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.