PBF - Czas wichrów, czas ognia

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 01 lutego 2013, 12:31

Barrak-Var. Osada Portowa.Ulice.

Ciała obydwu elfów nadal przeszywał potworny ból, który uniemożliwiał rozglądanie się czy jakąkolwiek inną czynność.

Balin wypowiedział słowa mocy po czym na każdego z rannych położył swe dłonie przekazując im dar swego Boga. Po krótkiej wymianie zdań Margolas otworzył drzwi prowadzące do jednej z kamienic i w trójkę wnieśliście rannych do środka, gdzie zostali położeni na ziemi.
Tech:
Udało Ci się 4 razy bez problemu rzucić czar, co spowodowało powstrzymanie ich pogarszającego się stanu, ale nie uleczyłeś nikogo.
Odgłosy walki dobiegają Was z głębi miasteczka.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

damianxaron
Reactions:
Posty: 30
Rejestracja: 07 stycznia 2013, 21:59

Post autor: damianxaron » 01 lutego 2013, 22:49

Ponownie muszę przeprosić za zwłokę ale niestety mam ostatnio sporo na głowie
Margolas upewniwszy się co do dobrego stanu zdrowia pacjentów pobiegł razem z Balinem odszukać źródło zamieszania.
Jeśli mam możliwość pomocy naszym elfom to oczywiście pomagam. Jeśli nie ukrywam się i szukam drogi na dach.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 04 lutego 2013, 19:32

Przepraszam za zwłokę ale miałem natłok pracy.

Barrak-Var. Osada Portowa.Dach.

Amras trzymał się za głowę już pewien czas, wiedział, że dłużej nie da rady już wytrzymać gdy nagle ból zniknął zupełnie, Aalmangar także odczuł niesamowitą ulgę i z głośnym sapaniem wciągał powietrze, oba elfy przez moment były kompletnie zaskoczone i jeszcze do końca nie wiedziały co się stało.

Margolas z Balinem ruszyli w stronę odgłosów walki, na ulicach leżą zwłoki krasnali, ludzi, gdzieniegdzie orków nawet, ranni krzyczą wyją wszędzie na ulicy krew, a w oddali wśród zapalonych pochodni dostrzegliście dwóch konnych w pełnej zbroi patrzących na ścierwo potwora z grzbietu konia. Obok nich stoi kilku żołnierzy z mieczami i tarczami odzianych w białe barwy z herbem zachodzącego słońca na piersiach i na tarczach. Jeden z konnych ma taki sam herb na swojej zbroi a drugi nie ma żadnego tylko białą tunikę.
Konny zsiadł i nakazał coś swoim ludziom, po czym Ci zajęli się rannymi, na pomoc z domów zaczęli wychodzić mieszkańcy płacząc i lamentując po stracie bliskich lub też jeszcze przerażeni tym co się stało.

Amras i Aalmangar wspierając się i pomagając sobie wzajemnie zdążyli zejść na dół na ulicę, widok który zobaczyli zmroził ich serca a ich myśli zaczęły krążyć wokół jednego pytania, skąd tu do cholery wzięły się minotaury!
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 04 lutego 2013, 20:16

Podchodzę do rycerza i jego ludzi. Jestem tan Balin a to Margolas, też walczyliśmy z minotaurem, poranił kilku naszych, mogę pomóc waszym rannym, co nieco się na tym znam.
Opatruję, rannych jak trzeba zasklepiam im rany magią, o ile mam moc.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 04 lutego 2013, 20:23

Jako bard mam chyba heraldyke. Co wiem o rodzie pieczetujacym sie herbem jaki nosza rycerze lub zakonie o takim znaku?

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 04 lutego 2013, 21:22

Barrak-Var. Osada Portowa.Ulice.
Aalmangar starał się skojarzyć herb z rodem ale ze względu iż to nie są jego rodzinne strony nic nie przychodziło mu do głowy.
Dwóch zakutych w zbroje osobników odwróciło się w stronę Balina ściągając hełmy z wilczymi pyskami jako przyłbice.
Waszym oczom ukazały się twarze młodych mężczyzn około 22-25 lat i za bardzo nie widać aby jeden od drugiego był starszy. Ich rysy miały w sobie coś tajemniczego a zarazem pięknego, długie blond włosy luźno opadły na ramiona a oni delikatnie skłonili głowy w Waszą stronę. Gdy tylko odezwał się ten "starszy" zobaczyliście śnieżnobiałe, równe i zdrowe zęby, a jego głos był niski uprzejmy ale stanowczy.
Jestem Argor a to mój młodszy brat Arather miło Nam słyszeć, że nie wszyscy podkulili ogony i uciekli ale dzielnie stawili czoła potworom, miło Nam, słyszeliśmy, że 3 ich było więc tych dwóch ubitych to Wasza zasługa? Ależ oczywiście drogi krasnoludzie, że możesz pomóc będzie to mile widziane, no ale skoro jesteś kapłanem i to Waszego Boga to chyba jak mniemam Twój obowiązek?-zwracając się do Balina jego mina zrobiła się trochę pochmurna, delikatnie zmrużył oczy, ale tak szybko jak się pojawiła tak szybko znikła po tym jak jego brat odchrząknął, i począł mówić dalej:
-Ale dziękujemy za Wasz trud i Waszą pomoc, nagroda Was nie minie - jego twarz pojaśniała w szczerym uśmiechu ale uśmiech zgasł szybko na widok dwóch podchodzących elfów Amrasa i Aalmangara, wtedy obaj bracia zmrużyli oczy i popatrzyli na siebie po czym znowu spojrzeli na elfy.
-Zacny krasnoludzie szukaj nas w najlepszej gospodzie a odwdzięczym się za Wasz kłopot- po czym skłaniając głowy ruszyli do swoich ludzi którzy opatrywali rannych i pakowali cielsko potwora na wóz.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time