Nie będziemy mieszali w fabule jak akcja już poszła. Keth, deklarowałem walkę toporem, blok, blok, atak tak aby zbadać szybkość i siłę przeciwników pierwszymi ruchami, a dopiero później w miarę możliwości zadać atak.
Zakładam, że nie mogło to przebiegać następująco:
Dwa udane bloki, później uwięziony w korpusie umarlaka topór Tronda i atak wroga, który zadaje mojej postaci rany. Kolejna rudna i nasza przewaga szybkości, więc moja deklaracja jako pierwsza. Mniejsza już o to, rozumiem, że całą felerną rudę i tak można by zakończyć w ten sam sposób.
Pytanie moje jest teraz takie, w jakim stopniu 81 ran wpływa na siłę, szybkość i morale mojej postaci? Czy mogę deklarować kolejne ruchy nie zwracając na nie uwagi i pod koniec, jeśli przeżyje podsumować ich ilość? Czy mam się liczyć raczej z tym, że teraz moja postać raczej powinna unikać otwartej jatki, hmm, jeśli się oczywiście da.
Pomysł z walką parami jest jak najbardziej trafiony, z resztą od początku mówiłem abyśmy nie dali się rozdzielić. Jak już Jaszczur jest obok mnie to proponowałbym właśnie pierwszą, niezwykle czarującą parę do walki, Arven ich ogniem, a Trihi stalą prosto w czerep. W końcu Mordimer właśnie przez ścięcie głowy zakończył szybko swoją pierwszą konfrontację z truposzem. Zakładam więc, że niekoniecznie musimy ścinać im łby, może wystarczy jak to u zombiaków bywa pierdol... mocno w dyńkę i po zawodach :).