Dobro, przystopowałbym odrobinę:P, jeszcze nie wychodźmy od gubernatora. Trzeba by się zapytać o ewentualną propozycje dla Cadmona i Niedźwiedzi. Bo po pierwsze nie chcę być ukrzyżowany później przez jednych albo drugich z powodu obiecania czegoś bez pokrycia albo obiecania zbyt wiele.
- Wiem Gubernatorze, że pewnie nie przeczytają ale zawsze to jakiś dowód pełnomocnictwa, choć rzeczywiście pierścień to także dobry pomysł- Druss miał nadzieje że tą wypowiedzią nie zniweczy szans na otrzymanie pisma. Dla Niedźwiedzi może nie znaczyć wiele ale w trakcie obrony przed powieszeniem przez rozgniewanego gubernatora z powodu uzyskania niezbyt satysfakcjonującej go umowy mogło okazać się przydatne.
- Wyruszymy najszybciej jak się da Panie, tyle że najpierw musielibyśmy uzgodnić co możemy poszczególnym ludziom zaoferować, nie nawykłem szafować dobrami i autorytetem innych lekko, nie wspominając już o tym że jesteście na pewno o wiele lepiej zorientowani od nas gubernatorze czego Niedźwiedzie mogły by oczekiwać. Co do Cadmona to podejrzewam że wystarczy odpowiednia ilość złota ale nie wykluczam że jakieś umowy dyplomatyczne mogą zdać egzamin, w końcu występuje tutaj w imieniu swojego plemienia... .
W ogóle dobrze by było jakieś konie pożyczyć od miejscowych, czas będzie grał kluczową rolę.
PBF - Mrok nad Delamirą
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Czyli oczekujecie, że jako gubernator zapłacę Liguryjczykom i Niedźwiedziom, a potem jeszcze i wam, tylko za to, że przekażecie moje złoto tym barbarzyńcom? Chyba sobie żarty stroicie? Niedźwiedziom mogę zagwarantować wieczysty pokój i nienaruszalność ich ziem, nic ponadto. Liguryjczykom nie mam nic do zaoferowania.
Ale Vanko jest tam z nami! Tylko nie mamy przy sobie broni, pamiętaj o tym, były nadzorco niewolników 
- Nie, nie! My to załatwimy, mości gubernator tylko nas za dobrze wykonaną misję wynagrodzi... powiedzmy, po 200 srebrnych lun na głowę... - zaprotestował szybko Zorian, dugając Drussa łokciem w bok, dając mu do zrozumienia, że należy szybko opuścić ten lokal, patrząc również z pewną domieszką grozy na Vanko, który ruszał ustami jakby przeżuwał końskie gówno.Pisałeś wcześniej: "pójdę z Drussem pogadać" #956 - to nie wiem skąd by się tam wziął Vanko. Szczerze mówiąc raczej byście go tam musieli wołem zaciągnąć pospołu. Vanko nie idzie, bo nie chciałby zostać przez władykę zapamiętany. Pamięć władców lubi być kapryśna. Vanko idzie odwiedzić Daulosa. W sumie myśliwy ocalił mu głowę. Rozpiszę to rano.
Ach przepraszam! Źle się wyraziłem. Chodziło mi w #956 o to, że idziemy tam całą bandą a tylko ja i Druss będziemy gadać, reszta będzie jako statyści - czyli stać i wyglądać na twardych żołnierzy którym żaden pikt w kasze pluł nie będzie, a każde zadanie to dla nich jak splunięcie trędowatej dziwce w oko.