Nie ma sensu naciskać Cadmon szczególnie że jego ludzie maja znaczną przewagę. Zanim się rozejdziemy spytam się go jednak czy uważa że duch szamana może nas ścigać i pojawić się tu niedługo po nas? Bo jak bierze coś takiego pod uwagę to trzeba ostrzec miejscowych o możliwości pojawienia się nieumarłych. Przed padnięciem na pysk jak reszta chciałbym porozmawiać z miejscowymi czy coś się nie zmieniło w sytuacji Dalmiery/okolic(wtedy przekazuje ewentualne ostrzeżenie o ataku, w sumie ostrzegę ich tak czy tak na wszelki wypadek, lepsza paranoja niż brak ostrożności). A trzeba by odizolować Daulosa na noc, postarałbym się przekazać mu to łagodnie choc stanowczo, jeśli jest opętany to nic to nie zmieni a jeśli nie jest to lepiej na siłę go nie więzić.
- Będzie jak mówisz Cadmonie, powiedz nam tylko czy uważasz że potwory z którymi walczyliśmy mogą nas ścigać i zaatakować miejscowych? - Druss starał się nie okazać że wspomnienie o nieumarłych wywołało u niego zimny dreszcz.
PBF - Mrok nad Delamirą
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Nie wydaje mi się, aby nieumarli ruszyli za nami odrzekł Cadmon.
Wmaszerowaliście do Delamiry ze sztandarem niesionym przez Zoriana, żołnierze i pogranicznicy patrzą niemal z nabozną czcią na wypłowiały, sztandar V Legionu, stracony wiele lat temu. Wasze notowania mocno poszły w górę, dzieki jego odzyskaniu.
Daulos, gdzie go chcecie zamknąć? w waszej chacie czy gdzieś indziej? Co z nim robicie? wiążecie, ktos go pilnuje?
O nie, nie, nie! Napewno nie w naszej chacie, jeszcze tego brakowało, żeby się obudził i pozabijał nas po nocy.... proponuję związać go i zostawić na obserwacji strażników Delamiry, gdzieś przy wieży wartowniczej zrobić mu posłanie i tyle.
Rozumiem, że dalej jesteśmy w punkcie naszego na wpół żywego wejścia do Delamiry? W takim razie po odprawieniu Daulosa podtrzymuje starą deklaracje, tj wypoczywam, a potem uzupełniam brzuch o wino i żarcie.
Rozumiem, że dalej jesteśmy w punkcie naszego na wpół żywego wejścia do Delamiry? W takim razie po odprawieniu Daulosa podtrzymuje starą deklaracje, tj wypoczywam, a potem uzupełniam brzuch o wino i żarcie.
- Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Daulosa opętał zły duch... a nie chcemy, by obudził się w najmniej istotnym momencie i zarżnął niewinnych ludzi - Zorian nie miał siły, by wymyślać nowe historyjki. Powieki były ciężkie jak żelazne wrota Acherońskiej twierdzy, a palące, świeże rany domagały się odpoczynku, wysyłając niezliczoną ilość sygnałów do mózgu. - Chybaa żeee.... sami weźniecie odpowiedzialność za niego, panie Skut... Skrut... panie strażniku.
W żadnym wypadku bym go nie wiązał! To ma być coś w stylu nadzoru policyjnego/aresztu domowego. Niech siedzi u siebie w domu a przed drzwiami postawi się ze dwóch strażników i ze dwóch do patrolowania w około budynku, można by też poprosić żeby przebywało z nim ciągle ktoś(najlepiej ze dwie osoby co najmniej w tym samym pomieszczeniu). Chodzi o to żeby wyglądało to tak jak opieka nad chorym niż jak uwięzienie, tyle że przekażemy opiekującym się że "chory"(potencjalnie chory) może być niebezpieczny zarówno dla siebie jak i dla otoczenia. Daje to taki plus że osoby które go znają mogą zauważyć jakieś zmiany w jego zachowaniu. Może nie są to maksymalne środki bezpieczeństwa jakie moglibyśmy podjąć ale sądzę że większa liczba strażników za dużo nie da bo jeśli szaman go opanował i będzie w stanie zacząć używać magii to pewnie i ze dwudziestu strażników by nie poradziło, a jak nie będzie w stanie używać magii itp. to taka ilość powinna sobie poradzić(powinni dostać rozkaz że w wypadku jakiś dziwnych zdarzeń mają natychmiast wezwać posiłki/zawiadomić przełożonych na wszelki wypadek).
Co do obecnej sytuacji i poprawy nastrojów to sądzę że lepiej mimo wszystko ostudzić trochę nastroje(chodzi mi o przywódców wioski/przybyłego wojska) i powiedzieć im że nasza misja się generalnie nie udała. I że mogą mimo uwag szamana wyniknąć z tego kolejne kłopoty. Lepiej pokazać skromność(nieważne czy prawdziwą czy udawaną) i lekki pesymizm niż wciskać czegoś my nie dokonali tylko po to żeby się później okazało że zrobi się jeszcze bajzel z tym duchem szamana.
Raczej wieże ocenie Cadmona że nieumarli za nami nie przylezą(o ile ten nie został opętany i nie łgał) ale ostrożności nigdy za wiele.
Co do obecnej sytuacji i poprawy nastrojów to sądzę że lepiej mimo wszystko ostudzić trochę nastroje(chodzi mi o przywódców wioski/przybyłego wojska) i powiedzieć im że nasza misja się generalnie nie udała. I że mogą mimo uwag szamana wyniknąć z tego kolejne kłopoty. Lepiej pokazać skromność(nieważne czy prawdziwą czy udawaną) i lekki pesymizm niż wciskać czegoś my nie dokonali tylko po to żeby się później okazało że zrobi się jeszcze bajzel z tym duchem szamana.
Raczej wieże ocenie Cadmona że nieumarli za nami nie przylezą(o ile ten nie został opętany i nie łgał) ale ostrożności nigdy za wiele.