Piktowie odchodzą, Tranicos się czołga za nimi, z was nikt nie deklarował tego. Oni idą w przeciwną stronę jak wy, chyba są na polowaniu, nie mają barw wojennych.
PBF - Mrok nad Delamirą
Vanko westchnął z ulgą, gdy oddział bezszelestnie opadł na ziemię. Najwyraźniej zmęczeni, poharatani towarzysze włożyli wiele wysiłku w pozostanie niezauważonymi, gdyż w tej chwili mogło być to ceną życia. Leżąc głęboko wciśnięty w murawę zamorianin przyglądał się podejrzanej trójce w nadzieji, że żaden z niepewnych sojuszników sprawy nie okaże się teraz sędzią ich losu. Zacisnął dłoń na sztylecie starając się uspokoić oddech, powoli, miarowo wciągając wilgotne powietrze.
Odniesionym wcześniej, pospiesznie opatrzonym ranom trzeba będzie się dobrze przyjrzeć po powrocie do Delamiry. To były stare, brudne i pordzewiałe ostrza. Łatwo o zakażenie.