- Ja pójdę o ile Daulos nie jest Ci potrzebny do uspokojenia ducha - mówiąc cicho te słowa spojrzał na Vanka i z kamienną twarzą odparował na jego ostatnią sugestie:
- Jak znajdę w drodze powrotnej choćby nową gałązkę na naszej drodze pijaczyno to wyśle Cię kopem w dupę na spotkanie z tymi głodomorami -ostatnie słowa wzbogacił gestem pokazującym najbliższą grupę ghuli i złagodził delikatnym uśmiechem, choć równie dobrze uśmiech ten mógł być efektem rozmarzenia spowodowanego wyimaginowanym obrazem lecącego na spotkanie ghuli zamorianina trzymającego się za bolący zadek.
PBF - Mrok nad Delamirą
- Ja zostanę. Mam przeczucie że tutaj bardziej się przydam. Za to Daulos powinien przynajmniej spróbować piwa którego nawarzył całej Delamirze - rzekł ranger, pokazując Daulosowi zejście do kurhanu.
Cholera, wykrakałem te ghoule!! Szykuje się niespokojna noc... Niech nikt nie wychodzi poza czworokąt obelisków dopóki nie wróci Cadmon.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Cadmon rzekł, racja Cymeryjczyku wezmę Daulosa, musi błagac ducha szamana o wybaczenie, będę pośredniczył w ich rozmowie, jak nie wrócimy do rana uciekajcie stąd. I jak mówi Tranicos nie wyłaźcie poza menhiry.
Jak sie zachowujecie, ktoś śpiewa? krzyczy, strzela do ghuli, rzuca czymś w nie? Cadmon, Daulos i jeden Liguryjczyk wczołgali sie do kurhanu. A wy co dalej robicie?