Post
autor: mordimer00 » 15 stycznia 2013, 14:53
Barrak-Var. Osada. Magazyny.
Amras zwinnie wspiął się na ogrodzenie po czym zniknął obserwującym go towarzyszom z oczu, aby po chwili znowu znaleźć się w ich polu widzenia, jak wspina się na po ścianie magazynu. Patrole z psami póki co znikły z pola widzenia.
Elf spinał się coraz wyżej, aż sięgnął dachu niezauważony. Na dole przeszedł jeden człowiek z psem który nic nie wyczuł.
Amras położył się na brzuchu i obserwował co dzieje się na ziemi, gdy nagle do jego uszu doszły wrzaski od strony bramy, szybko zmieniając swoją pozycję elf dostrzegł grupę krasnali robiących małe zamieszanie pod bramą ( te krasnale to Wasza kompania ze staku: Gahantor, Danaros, Falghar, Ghavris i Gihros) oni właśnie robią to zamieszanie. Wszystkie patrole z psami nagle ruszyły w stronę głównej bramy i wydzierających się po pijaku krasnali.
Amras na ten widok ruszył w stronę otwartych drzwi w bocznej ścianie, gdy nagle zauważył spoglądającego z przeciwnego budynku (w otwartych wrotach) w jego stronę krasnoluda trzymającego kuszę.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."