PBF - Narodziny legendy
-
Trihikilius
- Reactions:
- Posty: 267
- Rejestracja: 15 października 2009, 23:34
Też właśnie trzeba szyki naszej drużyny odpowiednio ustawić aby sobie krzywdy nie zrobić. Co do naszych przeciwników, życie w ich rękach, padną prosząc o litość (której wredny Hostur i tak im nie zagwarantuje) to może ocalą głowy, pójdą na żywioł (i tego się spodziewam po rodakach) to stracą głowy. Cóż, bynajmniej mam taką nadzieję, że nas zbytnio nie przerastają umiejętnościami.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów
Llorvas skoczył do przodu mijając cofającego się raptownie Sivariaela i pojawiając się w wylocie tunelu na wprost gotowiących się do pościgu górali. Obaj mężczyźni, znajdujący się już w połowie drogi przez usłaną odłamkami starego gruzu komnatę, zatrzymali się ponownie ujrzawszy następnego napastnika.
- Ansgar? - odezwał się garbaty, zmieszanym głosem, w którym podejrzliwość walczyła o lepsze z niedowierzaniem - To ty, Ansgar?
Uzbrojony w łuk dunmer stłumił cisnący mu się na wąskie usta uśmiech, w jednej chwili pojmując, że starszy rzezimieszek wziął go za kompana uśmierconego w górskiej strażnicy, norskiego oprycha, którego żelazną zbroję i hełm nosił teraz Llorvas.
Lecz mimowolny podstęp nie mógł trwać wiecznie.
- To nie Ansgar! - krzyknął głucho młodszy rozbójnik dostrzegając pod osłoną twarzy nieznane sobie rysy oblicza. Llorvas zwolnił cięciwę łuku śląc strzałę prosto w wysuniętą do przodu lewą nogę górala. Grot przebił nogawicę młodzieńca zagłębiając się w jego kończynie nie dość mocno, by pozbawić zdesperowanego górala zdolności do poruszenia się.
Obaj rozbójnicy runęli w stronę łucznika, toteż dunmer odrzucił bez chwili namysłu giętką broń i dobył obu noszonych na plecach mieczy. Migotliwa poświata pochodni odbiła się ciepłymi refleksami na obnażonej stali.
- Poddajcie się, ale już! Bo inaczej zdechniecie tutaj! Jesteśmy ludźmi jarla Balgruufa, a na zewnątrz czekają jego hersirowie, jeśli chcecie unieść głowy poddać się, ale już!
Llorvas skoczył do przodu mijając cofającego się raptownie Sivariaela i pojawiając się w wylocie tunelu na wprost gotowiących się do pościgu górali. Obaj mężczyźni, znajdujący się już w połowie drogi przez usłaną odłamkami starego gruzu komnatę, zatrzymali się ponownie ujrzawszy następnego napastnika.
- Ansgar? - odezwał się garbaty, zmieszanym głosem, w którym podejrzliwość walczyła o lepsze z niedowierzaniem - To ty, Ansgar?
Uzbrojony w łuk dunmer stłumił cisnący mu się na wąskie usta uśmiech, w jednej chwili pojmując, że starszy rzezimieszek wziął go za kompana uśmierconego w górskiej strażnicy, norskiego oprycha, którego żelazną zbroję i hełm nosił teraz Llorvas.
Lecz mimowolny podstęp nie mógł trwać wiecznie.
- To nie Ansgar! - krzyknął głucho młodszy rozbójnik dostrzegając pod osłoną twarzy nieznane sobie rysy oblicza. Llorvas zwolnił cięciwę łuku śląc strzałę prosto w wysuniętą do przodu lewą nogę górala. Grot przebił nogawicę młodzieńca zagłębiając się w jego kończynie nie dość mocno, by pozbawić zdesperowanego górala zdolności do poruszenia się.
Obaj rozbójnicy runęli w stronę łucznika, toteż dunmer odrzucił bez chwili namysłu giętką broń i dobył obu noszonych na plecach mieczy. Migotliwa poświata pochodni odbiła się ciepłymi refleksami na obnażonej stali.
- Poddajcie się, ale już! Bo inaczej zdechniecie tutaj! Jesteśmy ludźmi jarla Balgruufa, a na zewnątrz czekają jego hersirowie, jeśli chcecie unieść głowy poddać się, ale już!
ZR Llorvasa 12, brak bonusu do Łucznictwa. Test przeciętny, bo strzał niejako z przystawienia, aczkolwiek do ruchliwego celu. Rzut 4k20, wyniki 17, 10, 3, 16. Dwa sukcesy to 34 rany brutto w lewą nogę, gdzie OCH wynosi 5. Ale na czarowanie już nie ma czasu, wróg jest zbyt blisko! Zakładałem, że świadomy tego Llorvas od razu sięgnie po miecze!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów
Pozostali awanturnicy wysypali się z mrocznego korytarza w jednej chwili, potrącając się wzajemnie, depcząc i rażąc kuksańcami. Każdy chciał dowieść swej waleczności w oczach reszty, a że rzezimieszków było tylko dwóch, chętni do odebrania im życia musieli powalczyć o własną ofiarę z towarzyszami.
Sivariael poruszył uniesioną lewą dłonią, wycelowaną palcami w postać garbatego zbója. Z ust altmera popłynęły wypowiedziane cicho słowa, plotące w ułamku chwili formułę czarodziejskiego zaklęcia.
Z dłoni altmera wytrysnęła smuga oślepiającego światła, sypiącego mnóstwem iskier i strzelającego płomieniami. Trafiony nią rozbójnik wrzasnął głośno pełen nieopisanej grozy, zaczął okładać się pięściami w próbie zgaszenia ogników, które skakały po futrzanym pokryciu jego skórzanego pancerza.
- Nie ubijajcie! - krzyknął młodszy bandyta, przywierając plecami do ściany komnaty i zastawiając się bez większego ładu i składu ściskanym kurczowo toporem - Darujcie życiem, wielcy magowie!
Pozostali awanturnicy wysypali się z mrocznego korytarza w jednej chwili, potrącając się wzajemnie, depcząc i rażąc kuksańcami. Każdy chciał dowieść swej waleczności w oczach reszty, a że rzezimieszków było tylko dwóch, chętni do odebrania im życia musieli powalczyć o własną ofiarę z towarzyszami.
Sivariael poruszył uniesioną lewą dłonią, wycelowaną palcami w postać garbatego zbója. Z ust altmera popłynęły wypowiedziane cicho słowa, plotące w ułamku chwili formułę czarodziejskiego zaklęcia.
Z dłoni altmera wytrysnęła smuga oślepiającego światła, sypiącego mnóstwem iskier i strzelającego płomieniami. Trafiony nią rozbójnik wrzasnął głośno pełen nieopisanej grozy, zaczął okładać się pięściami w próbie zgaszenia ogników, które skakały po futrzanym pokryciu jego skórzanego pancerza.
- Nie ubijajcie! - krzyknął młodszy bandyta, przywierając plecami do ściany komnaty i zastawiając się bez większego ładu i składu ściskanym kurczowo toporem - Darujcie życiem, wielcy magowie!
Moc elfa 15, premia +1 do rzucania czarów Zniszczenia. Poziom testu problematyczny, ciskam 4k20, wyniki 10, 19, 5, 14. Trzy sukcesy! Bazowa moc zaklęcia 8, ale zacznę stosować do czarowania te same zasady, co do łuku czy broni białej. Weszły 24 obrażenia i nieważne, gdzie, bo przed magicznym ogniem futrzana zbroja nie chroni!
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Oj, widzę, że niemalże już tylko pozamiatać pozostało. Oczywiście Hastur przytyka sztych miecza do gardła tego, którym nie zajął się Mordimer. Wskazujący palec lewej ręki przytykam do ust dając mu znać, że wydanie z siebie dźwięku będzie miało konsekwencje dość ostateczne.
Gdy już grzecznie będą spacyfikowani i nie będzie słychać odgłosów nadbiegającej odsieczy Arnulfa, zapytamy kto, gdzie i dlaczego jeszcze w podziemiach się ukrywa. Natomiast dalszą drogę wgłąb katakumb należy bezzwłocznie zabezpieczyć czujkami. W tej roli Hastur i Trond?
Gdy już grzecznie będą spacyfikowani i nie będzie słychać odgłosów nadbiegającej odsieczy Arnulfa, zapytamy kto, gdzie i dlaczego jeszcze w podziemiach się ukrywa. Natomiast dalszą drogę wgłąb katakumb należy bezzwłocznie zabezpieczyć czujkami. W tej roli Hastur i Trond?
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów
Młodszy rzezimieszek bez słowa wahania rzucił się na kamienną posadzkę okazując całkowitą gotowość do współpracy z bandą bezwzględnych, a na dodatek przerażająco cudzoziemskich najmitów jarla. Podobnie jak wcześniej, również teraz widok argonianina, khajiita i czerwonookiego dunmera w szeregach jednej kompanii wytrącił opryszków z równowagi, przejmując ich w zamian zauważalnym przestrachem.
Przypalony przez Sivariaela nieszczęśnik zdołał jakoś stłumić parzące go ogniki, ale nie nacieszył się wcale tym powodzeniem, bo grad kułaków i kopnięć bezceremonialnie rozciągnął go na posadzce, z rozbitym nosem i kilkoma ruszającymi się w dziąsłach zębami.
Llorvas doskoczył do ciężkiej kraty, wyjrzał pomiędzy prętami na przeciwną stronę dostrzegając ciemny korytarz wiodący w głąb grobowca. Ani wrzaski napastników ani wcześniejszy łoskot uderzającego o kratę styliska topora nie wywołały w czeluściach katakumb zauważalnego poruszenia i chociaż mroczny elf bacznie nadstawiał uszu, nie dosłyszał żadnego dźwięku mogącego świadczyć o zbliżającej się do komnaty odsieczy.
Hastur docisnął sztych swego miecza do gardła przewróconego na plecy garbusa, spoglądając z góry w szeroko otwarte oczy więźnia.
- Gdzie jest Arnulf i ilu ma ze sobą druhów? - zapytał ściszonym głosem Redgard, krzywiąc nieznacznie nos pod wpływem roztaczanego przez jeńca odoru spalonego futra.
- Wszystkich? - odparł głupkowatym pytaniem rozbójnik, strzelając na wszystkie strony oczami.
- Tych na górze już nie musisz rachować - wtrącił jadowicie Llorvas - Oszczędzi ci to frasunku z dodawaniem do siebie palców. Ci na górze już stygną, bo byli głupcami, którzy nie chcieli nas słuchać.
- Ubici? - jęknął drugi więzień, ten młodszy, pilnowany przez oblizującego się łakomie Barr'teha - Wszyscy? Hrukka też?
- Przeciem rzekł, że wszyscy - odwarknął dunmer - Wszelako miała szybką śmierć. Patrzaj na tego jaszczura, co z nami przylazł, patrzaj dobrze. Wielki to zamorski dupczelnik, zwierz istny, co jeno o jednym myśli. Hrukka ostygła, tedy go nie urajcuje, on bowiem nad umarłych żywych przekłada. Chcesz się z nim bliżej poznajomić?
Młodszy rozbójnik zbladł iście niczym świeżutki śnieg, spoglądając na jaszczura okrągłymi oczami.
- Ośmiu ich, Arnulf i ten przewodnik z Markartu, co nas tukej ściągnął! - niemal wywrzeszczał nieszczęsny jeniec - Gdzieś tam za kratę poleźli, daleko zeszli, długo nie wracają!
Młodszy rzezimieszek bez słowa wahania rzucił się na kamienną posadzkę okazując całkowitą gotowość do współpracy z bandą bezwzględnych, a na dodatek przerażająco cudzoziemskich najmitów jarla. Podobnie jak wcześniej, również teraz widok argonianina, khajiita i czerwonookiego dunmera w szeregach jednej kompanii wytrącił opryszków z równowagi, przejmując ich w zamian zauważalnym przestrachem.
Przypalony przez Sivariaela nieszczęśnik zdołał jakoś stłumić parzące go ogniki, ale nie nacieszył się wcale tym powodzeniem, bo grad kułaków i kopnięć bezceremonialnie rozciągnął go na posadzce, z rozbitym nosem i kilkoma ruszającymi się w dziąsłach zębami.
Llorvas doskoczył do ciężkiej kraty, wyjrzał pomiędzy prętami na przeciwną stronę dostrzegając ciemny korytarz wiodący w głąb grobowca. Ani wrzaski napastników ani wcześniejszy łoskot uderzającego o kratę styliska topora nie wywołały w czeluściach katakumb zauważalnego poruszenia i chociaż mroczny elf bacznie nadstawiał uszu, nie dosłyszał żadnego dźwięku mogącego świadczyć o zbliżającej się do komnaty odsieczy.
Hastur docisnął sztych swego miecza do gardła przewróconego na plecy garbusa, spoglądając z góry w szeroko otwarte oczy więźnia.
- Gdzie jest Arnulf i ilu ma ze sobą druhów? - zapytał ściszonym głosem Redgard, krzywiąc nieznacznie nos pod wpływem roztaczanego przez jeńca odoru spalonego futra.
- Wszystkich? - odparł głupkowatym pytaniem rozbójnik, strzelając na wszystkie strony oczami.
- Tych na górze już nie musisz rachować - wtrącił jadowicie Llorvas - Oszczędzi ci to frasunku z dodawaniem do siebie palców. Ci na górze już stygną, bo byli głupcami, którzy nie chcieli nas słuchać.
- Ubici? - jęknął drugi więzień, ten młodszy, pilnowany przez oblizującego się łakomie Barr'teha - Wszyscy? Hrukka też?
- Przeciem rzekł, że wszyscy - odwarknął dunmer - Wszelako miała szybką śmierć. Patrzaj na tego jaszczura, co z nami przylazł, patrzaj dobrze. Wielki to zamorski dupczelnik, zwierz istny, co jeno o jednym myśli. Hrukka ostygła, tedy go nie urajcuje, on bowiem nad umarłych żywych przekłada. Chcesz się z nim bliżej poznajomić?
Młodszy rozbójnik zbladł iście niczym świeżutki śnieg, spoglądając na jaszczura okrągłymi oczami.
- Ośmiu ich, Arnulf i ten przewodnik z Markartu, co nas tukej ściągnął! - niemal wywrzeszczał nieszczęsny jeniec - Gdzieś tam za kratę poleźli, daleko zeszli, długo nie wracają!
Mam takie wrażenie, że przesłuchanie "na Chupacabrę" może się sprawdzać w wielu różnych settingach...
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Khajit pyta czy ma ktory czlowiek smalec, bo jak dupczyc czlowiekow w zad mus trza smarowidla... - Niewinnie spytal kotolak, nie przrywajac lizania pazurow.
Nie moglem sie powstrzymac przed uwiecznieniem tekstu Koszala.
Ostatnio zmieniony 10 stycznia 2013, 23:58 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.