- Cicho, głupcze! Cokolwiek rozszarpało to zwierze, z pewnością nie zawaha się rzucić na nas! - syknął wściekle Zorian, rozglądając się po drzewach. Słyszał opowieści o wielkich nietoperzach, z pazurami jak brzytwy, które znienacka mogły spaść na niczego nie podejrzewających podróżnych, rozszarpując ich w mgnieniu oka. Dla aquilończyka nie miało znaczenia, że opowieści były snute podczas karczemnego pijaństwa po zakończonej służbie.
Stanął w miejscu i zaczekał na resztę ekipy.
PBF - Mrok nad Delamirą
A czegoście się tutaj spodziewali? Zasranych rusałek?
- warknął Vanko i zdecydowanym krokiem ruszył z obnażonym sejmitarem w kierunku, z którego dobiegał krzyk. Przeszedłwszy kilka kroków odwrócił się jeszcze ku zdezorientowanym kompanom i rzucił nie zwalniając kroku:
Skoro babsko wrzeszczy, to jeszcze żyje.
- warknął Vanko i zdecydowanym krokiem ruszył z obnażonym sejmitarem w kierunku, z którego dobiegał krzyk. Przeszedłwszy kilka kroków odwrócił się jeszcze ku zdezorientowanym kompanom i rzucił nie zwalniając kroku:
Skoro babsko wrzeszczy, to jeszcze żyje.
Vanko napewno, a jak sądzę i Druss dołączy, bo wyszedłby na tchórza w swoich kalkulacjach, chłopaki asekurują z tyłu. Jak z Tecumsehem i innymi nie wiemy.
Ostatnio zmieniony 08 stycznia 2013, 15:03 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.
- A niech to szlag, trąd i cholera! - zaklął Tranicos, starając się tym razem, by nikt nie usłyszał jego słów. To przerastało jego możliwości jako tropiciela. Najpierw omal nie został stratowany przez ogromnego odyńca, a potem z wywieszonym językiem ganiał po bagnach za jakąś krzyczącą kobietą tylko po to, żeby zobaczyć odciski łap dwunogiego tygrysa... Tej tajemnicy nie rozwiązałby nawet król Conan, więc czego spodziewać się można po dwóch czarnych zabójcach, olbrzymie z siekierą, dwóch byłych żołnierzach (mówię tu też o Tranicosie), piktyjskim nie wiadomo kim i liguryjskim druidzie?
-
Dobro
- Reactions: