Zmiany, zmiany...
A może sasiedztwem jest magiczny atramnt, tuby na pergaminy itp ? A mozę nie na każdym targowisku jest PM ? A może sprzedawany jest pokatnie przez kogos kto półgębkiem szepcze "PM sprzedam, tanio" ?Problemem nie jest obecność PM, tylko sposoby jego dystrybucji. Czemuś tak mistycznemu i ulotnemu można oszczędzić roli "towaru" na targowisku, obok beczek z karpiami i wiklinowych koszy wyplatanych przez brodate kobiety