Barr'teh skoczył z wysokości schodów wejściowych na próbującego założyć strzałę na cięciwę łucznika, wysuwając z giętkich palców ostre jak brzytwa pazury. W tej samej chwili z wyciągniętej dłoni dunmera wystrzeliła wiązka oślepiającego światła, trzaskająca magicznymi płomieniami, które w jednej chwili dosięgnęły próbującego napiąć łuk rzezimieszka.
Ogarnięty ogniem, człowiek wrzasnął przeraźliwie upuszczając swą broń i tłukąc się po całym ciele w próżnej nadziei na zdławienie parzących go płomieni.
Khajiit dopadł go w następnym ułamku chwili, wznosząc do ciosu jedną z pazurzastych łap i zagłębiając swe szpony w gardle palącego się żywcem człowieka. Wrzaski mężczyzny urwały się w jednej chwili, przeszły w bulgoczący dźwięk, który niemal natychmiast zupełnie ucichł.