PBF - Narodziny legendy
-
Trihikilius
- Reactions:
- Posty: 267
- Rejestracja: 15 października 2009, 23:34
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów
Ciężko raniony nożem łucznik zaczął biec w stronę kolejnych schodów, wiodących ku kutemu z czarnego żelaza wejściu do kurhanu. Chociaż mężczyzna poruszał się niezgrabnie, szaleńcza desperacja dodawała mu skrzydeł, a nadzieja przywołania towarzyszy zmuszała do każdego wysiłku.
Sivariael dobył noszonego na pasie noża do rzucania, cisnął nim w uciekającego rozbójnika. Ostrze przecięło zimne powietrze, sięgnęło prawego ramienia uciekiniera i zagłębiło się w nim głęboko. Łucznik krzyknął rozpaczliwie, ale nawet na sekundę nie zwolnił kroku, dopadając kamiennych schodków wiodących ku dwuskrzydłowym drzwiom kurhanu.
Ciężko raniony nożem łucznik zaczął biec w stronę kolejnych schodów, wiodących ku kutemu z czarnego żelaza wejściu do kurhanu. Chociaż mężczyzna poruszał się niezgrabnie, szaleńcza desperacja dodawała mu skrzydeł, a nadzieja przywołania towarzyszy zmuszała do każdego wysiłku.
Sivariael dobył noszonego na pasie noża do rzucania, cisnął nim w uciekającego rozbójnika. Ostrze przecięło zimne powietrze, sięgnęło prawego ramienia uciekiniera i zagłębiło się w nim głęboko. Łucznik krzyknął rozpaczliwie, ale nawet na sekundę nie zwolnił kroku, dopadając kamiennych schodków wiodących ku dwuskrzydłowym drzwiom kurhanu.
ZR altmera 14, poziom trudności testu -5. Rzucam 4k20 i wypada 4, 18, 9, 14 - dwa sukcesy! Cios w prawą rękę, zadał netto 20 obrażeń. Rzezimieszek niesie teraz w ciele dwa ostrza, a mimo to nadal ucieka, wredny Terminator!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów
Trond i Barr'teh wspięli się na wyżej położoną krawędź widokowego tarasu w tej samej chwili, w której widziany przez górala kątem oka altmer cisnął przed siebie jednym z noszonych przy pasie noży. Ugodzony wąskim ostrzem człowiek zakrzyknął głucho, ale wciąż biegł niezgrabnym krokiem ku schodom wiodącym wprost do żelaznych drzwi kurhanu.
Zjeżony kotołak i towarzyszący mu zdyszany góral wychynęli na szczycie wejścia wyrastając przed twarzą łucznika w jednej chwili i wprawiając go w przeraźliwie zrozpaczone zdumienie.
Odcięty od wejścia do kurhanu, młody łucznik zatrzymał się ślizgając podeszwami po gładkiej skale, a potem gryząc wargi do krwi wydarł z sajdaka swój łuk, trzęsącymi się rękami łapiąc za broń i jedną z noszonych w kołczanie strzał.
- Inger! Hrukka! - wrzasnął słabym głosem, z bladą jak śmierć twarzą - Hersirowie! Albo cesarscy!
Trond i Barr'teh wspięli się na wyżej położoną krawędź widokowego tarasu w tej samej chwili, w której widziany przez górala kątem oka altmer cisnął przed siebie jednym z noszonych przy pasie noży. Ugodzony wąskim ostrzem człowiek zakrzyknął głucho, ale wciąż biegł niezgrabnym krokiem ku schodom wiodącym wprost do żelaznych drzwi kurhanu.
Zjeżony kotołak i towarzyszący mu zdyszany góral wychynęli na szczycie wejścia wyrastając przed twarzą łucznika w jednej chwili i wprawiając go w przeraźliwie zrozpaczone zdumienie.
Odcięty od wejścia do kurhanu, młody łucznik zatrzymał się ślizgając podeszwami po gładkiej skale, a potem gryząc wargi do krwi wydarł z sajdaka swój łuk, trzęsącymi się rękami łapiąc za broń i jedną z noszonych w kołczanie strzał.
- Inger! Hrukka! - wrzasnął słabym głosem, z bladą jak śmierć twarzą - Hersirowie! Albo cesarscy!
Khajiit i Nord skończyli już mitrężyć czas na wspinaczki i odcięli zbiegowi drogę ucieczki. Widząc ich ranny łucznik pogodził się z przegraną, w zamian sięgnął po łuk wzywając jednocześnie krzykami pomocy!
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Khajit na 4lapach pobiegnie i skoczy na Norda z pazurami. Plan jest taki wbic pazury w gardlo i rozszarpac szyje z pomoca klow-jak tygrys. Zbieram sie do domu dam opis jak dojade. Potrzebuje 45min.
EDIT:
Źrenice kotołaka w ułamku sekundy rozszerzył się łapiąc każdy ruch przeciwnika. Khajit nie był nawet w stanie świadomie pomysleć o tym co odczytał i przrobił jego mózg: układ stób, balans. Instynktownie wiedział, że Nord jest ranny i sięga po broń. Poczuł krew sączącą się z niewidocznych dla oka Barr'teha ran. Kotołak w mgnieniu oka niemal stracił świadomość i pozwolił się ponieść instynktom przodków. Wystrzelił niczym z procy w stronę człowieka z dzikim wizgiem, który nieraz przyprawiał o gęsią skórkę nawet jego własnych kompanów. W ludzkich oczach Barr'teh zamienił się nadnaturalnie szybką, straszną kulę mięsni pchaną do przodu instynktem polowania. Ale o tym postronni zdadzą sobie sprawę dopiero za chwilę, gdy ich wolne człowiecze umysły powiedzą jaźni co się stało...
EDIT:
Źrenice kotołaka w ułamku sekundy rozszerzył się łapiąc każdy ruch przeciwnika. Khajit nie był nawet w stanie świadomie pomysleć o tym co odczytał i przrobił jego mózg: układ stób, balans. Instynktownie wiedział, że Nord jest ranny i sięga po broń. Poczuł krew sączącą się z niewidocznych dla oka Barr'teha ran. Kotołak w mgnieniu oka niemal stracił świadomość i pozwolił się ponieść instynktom przodków. Wystrzelił niczym z procy w stronę człowieka z dzikim wizgiem, który nieraz przyprawiał o gęsią skórkę nawet jego własnych kompanów. W ludzkich oczach Barr'teh zamienił się nadnaturalnie szybką, straszną kulę mięsni pchaną do przodu instynktem polowania. Ale o tym postronni zdadzą sobie sprawę dopiero za chwilę, gdy ich wolne człowiecze umysły powiedzą jaźni co się stało...
Ostatnio zmieniony 21 grudnia 2012, 22:42 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów
Krew bryzgała wartko z głębokiej rany orsimera, ale ork wciąż nie zwracał na obrażenia uwagi, okręcając się w biodrach w ślad za uchodzącym przed nim Hasturem i biorąc potężny zamach swym dwuręcznym toporem. Stal zderzyła się ze sobą dźwięcznie, wysoką śpiewną nutą, w powietrzu posypały się snopy iskier, a z ust przeciwników padły głuche stęknięcia bolesnego wysiłku i cierpienia.
Pchnięty mieczem w pierś orsimer zdążył rozpłatać Redgardowi toporem udo przecinając mięśnie pustynnego wojownika niemal do kości, obracając w mocarnych rękach nieporęczne stylisko broni uderzył jej głowicą w środek klatki piersiowej przeciwnika. Ledwie trzymając się na nogach, czując przesiąkającą przez materiał nogawic własną krew, Hastur ciął ostrzem miecza w szaleńczym półobrocie, walcząc jednocześnie z konającym orsimerem i chęcią popadnięcia w omdlenie. Klinga jego broni trafiła orka w lewe ramię i odrąbała je pośród mlaszczącego odgłosu, wcinając się pod pachę rosłego rozbójnika i sięgając okolic serca.
Orsimer stęknął głucho, na jego ustach zapieniła się obficie krew. Runął na plecy z donośnym łoskotem, z odrzuconą do tyłu głową i wyszczerzonymi w agonalnym grymasie kłami. Tkwiący wciąż w jego ciele, zaklinowany w twardej skórzanej zbroi miecz wypadł z tracącej czucie dłoni Hastura.
Ciemnoskóry mężczyzna zrobił kilka chwiejnych kroków, złapał ręką za kamienny filar, po czym osunął się po nim bezwładnie siadając u podstawy zrujnowanej kolumny z opuszczoną na piersi głową.
Krew bryzgała wartko z głębokiej rany orsimera, ale ork wciąż nie zwracał na obrażenia uwagi, okręcając się w biodrach w ślad za uchodzącym przed nim Hasturem i biorąc potężny zamach swym dwuręcznym toporem. Stal zderzyła się ze sobą dźwięcznie, wysoką śpiewną nutą, w powietrzu posypały się snopy iskier, a z ust przeciwników padły głuche stęknięcia bolesnego wysiłku i cierpienia.
Pchnięty mieczem w pierś orsimer zdążył rozpłatać Redgardowi toporem udo przecinając mięśnie pustynnego wojownika niemal do kości, obracając w mocarnych rękach nieporęczne stylisko broni uderzył jej głowicą w środek klatki piersiowej przeciwnika. Ledwie trzymając się na nogach, czując przesiąkającą przez materiał nogawic własną krew, Hastur ciął ostrzem miecza w szaleńczym półobrocie, walcząc jednocześnie z konającym orsimerem i chęcią popadnięcia w omdlenie. Klinga jego broni trafiła orka w lewe ramię i odrąbała je pośród mlaszczącego odgłosu, wcinając się pod pachę rosłego rozbójnika i sięgając okolic serca.
Orsimer stęknął głucho, na jego ustach zapieniła się obficie krew. Runął na plecy z donośnym łoskotem, z odrzuconą do tyłu głową i wyszczerzonymi w agonalnym grymasie kłami. Tkwiący wciąż w jego ciele, zaklinowany w twardej skórzanej zbroi miecz wypadł z tracącej czucie dłoni Hastura.
Ciemnoskóry mężczyzna zrobił kilka chwiejnych kroków, złapał ręką za kamienny filar, po czym osunął się po nim bezwładnie siadając u podstawy zrujnowanej kolumny z opuszczoną na piersi głową.
Teraz trzecia runda. Hastur deklarował dla odmiany blok i dwa ataki (Bd 15-2, +1 za Broń jednoręczną oraz Blokowanie). Turlam, wyniki kolejno cztery sukcesy, trzy i cztery.
Orsimer w układzie trzech ataków (Bd 18-2). Wyniki kolejno pięć, jeden i trzy sukcesy (więc bardzo niebezpiecznie).
Cios orsimera za pięć sukcesów skontrowałem rzecz jasna blokiem za cztery, pozostałe dwa weszły automatycznie, podobnie jak dwa ciosy Hastura. Najpierw rozkład obrażeń dla orka: pierwszy cios w tors zadał 84 rany brutto minus 23 z napierśnika, drugi cios w rękę zadał 112 ran brutto minus 6 za karwasz. W obu atakach 196 ran na czysto, wcześniej orsimer zarobił 55, więc ku nieopisanej uldze Hastura zwalił się po zadaniu ostatkiem sił dwóch swych ataków na glebę!
A jak wyszedł na tym starciu Hastur? Pierwsze cięcie w udo, 36 ran brutto minus 5 z nogawicy, weszło na czysto 31. Drugie cięcie znowu 36 brutto, tym razem w tors, weszło 13 ran. Ponieważ Hastur miał wyższą Zr i poręczniejszą broń od przeciwnika, ostatni cios orsimera nie padł, bo rozbójnik zginął, zanim zdążył go zadać, ale... przy jego ŻYW 200 wystarczyłaby być może jedna porażka na kostkach ataku Hastura, by ork zadał ów trzeci atak, za warte 108 ran brutto trzy sukcesy!
Hastur otarł się o śmierć, naprawdę!
Orsimer w układzie trzech ataków (Bd 18-2). Wyniki kolejno pięć, jeden i trzy sukcesy (więc bardzo niebezpiecznie).
Cios orsimera za pięć sukcesów skontrowałem rzecz jasna blokiem za cztery, pozostałe dwa weszły automatycznie, podobnie jak dwa ciosy Hastura. Najpierw rozkład obrażeń dla orka: pierwszy cios w tors zadał 84 rany brutto minus 23 z napierśnika, drugi cios w rękę zadał 112 ran brutto minus 6 za karwasz. W obu atakach 196 ran na czysto, wcześniej orsimer zarobił 55, więc ku nieopisanej uldze Hastura zwalił się po zadaniu ostatkiem sił dwóch swych ataków na glebę!
A jak wyszedł na tym starciu Hastur? Pierwsze cięcie w udo, 36 ran brutto minus 5 z nogawicy, weszło na czysto 31. Drugie cięcie znowu 36 brutto, tym razem w tors, weszło 13 ran. Ponieważ Hastur miał wyższą Zr i poręczniejszą broń od przeciwnika, ostatni cios orsimera nie padł, bo rozbójnik zginął, zanim zdążył go zadać, ale... przy jego ŻYW 200 wystarczyłaby być może jedna porażka na kostkach ataku Hastura, by ork zadał ów trzeci atak, za warte 108 ran brutto trzy sukcesy!
Hastur otarł się o śmierć, naprawdę!
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Rzucam czar w uciekającego,n taki który zada mu najwięcej obrażeń w jak najkrótszym czasie! A jeśli nie mogę to pomagam Hasturowi, rzucając wrogowi w twarz podpalenie!
Drogi MG skoro wbiegłem na taras i widzę co się dzieję to chyba nie stoję jak kołek? Przykro mi, że nie miałem do tej pory czasu dzisiaj ale wyskoczył mi szybki remoncik:-( Lecze jak najszybciej Hastura, nieważne ile mocy mi to zabierze, staram się uleczyć go czarami jak najszybciej.
Drogi MG skoro wbiegłem na taras i widzę co się dzieję to chyba nie stoję jak kołek? Przykro mi, że nie miałem do tej pory czasu dzisiaj ale wyskoczył mi szybki remoncik:-( Lecze jak najszybciej Hastura, nieważne ile mocy mi to zabierze, staram się uleczyć go czarami jak najszybciej.
Ostatnio zmieniony 21 grudnia 2012, 22:10 przez mordimer00, łącznie zmieniany 1 raz.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
Po okrzyku bandyty Sivariael stwierdza że najpierw wyciągnie łuk i dopiero ze strzałą na cięciwie i bacznie się rozglądając pozbiera noże i dokładnie je oczyści - ma dokuczliwy nawyk każący wycierać mu ostrza broni za każdym razem gdy będzie miało ono kontakt z krwią. Potem podleczy magicznie Hastura.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Zapowiadało się na niewinne uciszenie czujki a wyszła istna masakra.
Jak rozumiem Hastur wyłączony na dłużej, jeden łucznik jeszcze walczy i wzywa pomocy. Czekać tylko na przybycie posiłków. Proponuję umocnić się chwilowo na stanowisku, odeprzeć ewentualny atak i pomyśleć o odwrocie. Skoro trójka tak nas wykrwawiła to nie jestem ciekaw co może zrobić reszta z dwóch tuzinów. No nic, czekam co wydarzy się dalej. Póki co pamiętam, że w gdzieś tam leży nóż, który chciałbym aby wrócił do właściciela. Czy Hastur jest przytomny?
Jak rozumiem Hastur wyłączony na dłużej, jeden łucznik jeszcze walczy i wzywa pomocy. Czekać tylko na przybycie posiłków. Proponuję umocnić się chwilowo na stanowisku, odeprzeć ewentualny atak i pomyśleć o odwrocie. Skoro trójka tak nas wykrwawiła to nie jestem ciekaw co może zrobić reszta z dwóch tuzinów. No nic, czekam co wydarzy się dalej. Póki co pamiętam, że w gdzieś tam leży nóż, który chciałbym aby wrócił do właściciela. Czy Hastur jest przytomny?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Walka Hastura z orsimerem rozegrała się w rzeczywistości w mgnieniu oka, Wy zaś w pierwszej kolejności zajmowaliście się norską wojowniczką, potem zaś wyborem następnego celu. Możemy spokojnie przyjąć, że w ciągu tych kilku sekund Llorvas nie stał wcale jak kołek, tylko wybierał następny cel dla siebie wyciągając strzałę i napinając łuk albo splatając inkantację zaklęcia. A w tym samym czasie wymieniający szaleńcze ciosy z orsimerem Redgard dokonał swego.
Przy rozbiciu akcji na osobne posty dla poszczególnych postaci można odnieść wrażenie, że ten sparing na tarasie widokowym trwał kwadrans albo i dłużej, ale to były zaledwie sekundy.
Rzut taktyczny. Hastur jest ciężko ranny, ale przytomny - tyle, że Wy możecie go tylko opatrzyć, leczyć się magicznie może tylko sam. Powód tego jest prozaiczny: nikt z Was nie zna zaklęcia leczącego innych, możecie stosować magię leczniczą wyłącznie na sobie.
Łucznik będzie próbował strzelić do kotołaka lub Norda, rozliczę to lsoowo, potem zobaczymy, co warte są pazury Barr'teha. BTW, atut Broń jednoręczna w przypadku khajiita oznacza bonus +4 rany nie tylko dla pazurów, ale i każdej standardowej broni jednoręcznej.
Przy rozbiciu akcji na osobne posty dla poszczególnych postaci można odnieść wrażenie, że ten sparing na tarasie widokowym trwał kwadrans albo i dłużej, ale to były zaledwie sekundy.
Rzut taktyczny. Hastur jest ciężko ranny, ale przytomny - tyle, że Wy możecie go tylko opatrzyć, leczyć się magicznie może tylko sam. Powód tego jest prozaiczny: nikt z Was nie zna zaklęcia leczącego innych, możecie stosować magię leczniczą wyłącznie na sobie.
Łucznik będzie próbował strzelić do kotołaka lub Norda, rozliczę to lsoowo, potem zobaczymy, co warte są pazury Barr'teha. BTW, atut Broń jednoręczna w przypadku khajiita oznacza bonus +4 rany nie tylko dla pazurów, ale i każdej standardowej broni jednoręcznej.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
W takim razie Hastur dobywa noży do rzucania i przybierając dogodną pozycję (z pociętą niemal do kości nogą nie jest to ani łatwe ani bezbolesne) rzuca w rannego. Ma już w ciele trochę Hasturowego metalu, niech przyjmie jeszcze trochę. Samouleczenie jak najszybciej, ale nie przed zakończeniem walki.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Mordimerze, mogłem się gdzieś tam pomylić w liczeniu, ale wydaje mi się, że Hastur walczył w sumie trzy tury. W jego pierwszej Llorvas dopiero wbiegał po schodach, w jego drugiej strzelił z naszykowanego łuku do norskiej wojowniczki, kiedy zaś w trzeciej szukał nowego celu, Ahraveen ścinał kobietę, a Hastur zarzynał się wzajemnie z orsimerem!
Ot i wszystko...
Ot i wszystko...