PBF - Narodziny legendy

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 20 grudnia 2012, 08:49

Dobra, idź. Co do specjali, zdecyduję się na Nowicjusza Zniszczenia.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 20 grudnia 2012, 09:06

Z racji na wyjazd na Święta, od dziś będę rzadziej na necie, aż do 27 albo 28 grudnia będę zaglądał sporadycznie. W razie W, Keth prowadź mojego jaszczura, działam jak większość.
Ostatnio zmieniony 20 grudnia 2012, 11:24 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 20 grudnia 2012, 10:55

Pół dnia mnie nie było i od razu takie zaległości!
1. W sprawie łupów i kasy: Hastur partycypuje w części septimów. Do łupów stosunek niezmienny.
2. Warto by było wysłać zwinnego kotołaka w celu poszukiwania i ewentualnego uciszenia czujki/czujek. Trzeba dalej się zastanowić co zrobić z tymi dwoma tuzinami. Może jakąś zasadzkę? Póki są zajęci i część sił mają zaangażowane w prace wydobywcze mamy większe szanse na sukces. Tylko przewaga liczebna przytłaczająca. Macie jakieś pomysły?
3.:
Hasturowi rzeczywiście nie było jakoś szczególnie ciepło. Przyzwyczajony do spiekoty piasków Tamriel w tym nieprzyjaznym klimacie delikatnie mówiąc nie czuł się komfortowo. Dlatego właśnie zdecydował o zakupie futrzanego odzienia i teraz chwalił się w duchu po stokroć za to roztropne posunięcie. To była dobra inwestycja. W obecnie noszonym futrzanym odzieniu mógł przetrwać zimę, a chłody nie doskwierały tak, jak w poprzednio noszonym skórzanym odzieniu. Natomiast redgarda wciąż słyszał docinki ze strony towarzyszy, zapewne dlatego, że ciemniejsza skóra nie wyglądała pośród górskich, śnieżnych widoków zbyt naturalnie, "miejscowo". Owe docinki puszczał jednak mimo uszu, podobnie jak oni puszczali mimo uszu docinki Hastura.
-A czy możesz mi wytłumaczyć barwny inaczej przyjacielu dlaczego Twój honor powstrzymuje Cię przed zapewnieniem sobie lepszego statusu życiowego? Dlaczego aż tak bardzo boisz się zabrać coś trupowi a co tobie może się przydać? Przecież to byli mordercy kobiet i dzieci? Nie gniewaj się osmalony druchu ale nie rozumiem tego.
- Wiedz zatem mój dowcipny inaczej druhu, że od, jakeś to nazwał "statusu życiowego" ważniejszy mi honor, a odzieranie ścierwa do grabarza winno należeć obowiązku, wojownikowi trupa tykać do chlubnych zajęć nie należy. Ścierwojady martwych kosztem się żywią, mający choć trochę szacunku dla samego siebie winien innego sposobu utrzymanie się imać. Nadto poległego, choć wroga, ostawić w pokoju należy. Nagiego i z czci ostatniej ograbionego porzucać - pomsty Arkaya się nie boisz? To po pierwsze i najważniejsze, jednakoż to nie wszystko jeszcze. Zważ, że taszczenie zbroi i oręża wszelakiego, poza tym jedynym, do walki niezbędnym, cięższym i mniej zgrabnym, przeto łatwiejszym do usieczenia cię czyni. Choć, nie obraź się, twej zgrabności i zwinności nic już zaszkodzić nie może. Rzecz trzecia i w moim wywodzie ostatnia - jeśli ci w smak konfrontacja, choćby i tylko słowna, z ograbionego uprzednio przez ciebie znajomkiem jakowymś, to wola twoja, mnie nic do tego. Bo nie możesz wykluczyć i takiej okoliczności, raz już na dworze jarla tłumaczyć się musieliśmy i zgrabiony oręż zwracać. Tak więc dla mnie to nie honor i tyle.
A poza grą dodam tylko, że nie podoba mi się zbieranie każdego napotkanego fanta, bo to dla mnie bzdura. W życiu oczywiście takiej sytuacji żaden z nas nie doświadczył, ale powiedzcie mi, jaki znany Wam bohater książkowy czy filmowy przeszukuje napotkane trupy? Do takich rzeczy jesteśmy przyzwyczajeni wyłącznie z gier komputerowych, gdzie każdy item może się przydać do wykonania questa albo do sprzedania. Dla mnie to rażący brak realizmu. Ale to jest wyłącznie moja ocena i moja sprawa więc nie nie bierzcie sobie tej oceny do serca.

Trihikilius
Reactions:
Posty: 267
Rejestracja: 15 października 2009, 23:34

Post autor: Trihikilius » 20 grudnia 2012, 11:01

Trond ma chyba niczego sobie zdolności do skradania się, poza tym był tu już kiedyś i zna teren. Owinąłbym ostrze topora w szmatę, łuk na plecy, strzały w kołczanie mocno dociągnięte, aby nie robić hałasu. Ostrze noża myśliwskiego zostaje w pogotowiu ale w pochwie. Nie mam już chyba, żadnego zbędnego wyposażenia. Tobołek z "przydasię" zostawiam pod opieką drużyny i podążę może za Kotołakiem w niedużej odległości, nasłuchując ewentualnych kłopotów. Nie wiem jak z profesjami Hostura, ale chyba nie idźmy na tak ważne oględziny całą grupą. Kotołak oczywiście mając bardziej wyostrzone zmysły powinien skradać się jak już wcześniej zaproponował pierwszy, gdy dojdziemy dość blisko, Trond zaczeka w przyczajeniu śledząc okrążającego kurhan Kotołaka. W czasie oczekiwania na kociego towarzysza Trond omiata wzrokiem ośnieżone skały w poszukiwaniu przysypanych śniegiem małych kupek świadczących o leżących pod nimi ewentualnymi zwłokami najmitów. Odradzam bez wcześniejszego skonsultowania z drużyną wchodzenie do środka. Oczywiście Trond stara się również nasłuchiwać.
He, he Namakemono wyprzedziłeś mnie z deklaracją. :) Ale muszę się z Tobą trochę nie zgodzić i trochę przyznać Ci rację. Idąc w daleko posunięty realizm i głębokie wczucie się w postać, masz rację, że głupotą jest za każdym razem taszczyć zbroję, czy inne itemy w celu sprzedaży, tu się z Tobą w pełni zgadzam. Biorąc natomiast pod uwagę surowe warunki życia, ciągłe zagrożenie i wszechobecnie panującą biedę, skłonny jestem poczuć to co Trond poczułby w tamtych chwilach. Zdobycie lepszej zbroi, lepszego wyposażenia, lepszej broni, więcej amunicji nie zawsze może odbywać się drogą handlu, bo któż chciałby sprzedać coś co jest mu bardzo pomocne w życiu, w przetrwaniu. Tak więc, nie ograbiałbym jak cmentarna hiena każdych zwłok, które za sobą pozostawimy, ale pięknie zdobiony nóż myśliwski ostry ja żyleta, strzały pozostawione przy zwłokach, cieplejsze i wygodniejsze buty, lepszy, mniejszy, zadający większe obrażenia refleksyjny łuk. Czemu by nie kolego... Ej tam, może nie śmiećmy tutaj takimi pogawędkami, temat można rzucić na głębsza rozmowę gdzie indziej, już kończę i nie marudzę :)
Ostatnio zmieniony 20 grudnia 2012, 11:22 przez Trihikilius, łącznie zmieniany 1 raz.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 20 grudnia 2012, 11:53

Dokładnie tak jak mówisz: zamiana starego, gorszego sprzętu na lepszy - jak najbardziej. Ale taszczenie ze sobą (a nie mamy wierzchowców) kilku(nastu?) kompletów broni i zbroi jest wątpliwe. Natomiast moja koncepcja postaci jest taka, że zmieniam sprzęt, jeśli muszę, a nie wtedy, gdy sam wpada w ręce. Pamiętajcie też (co też pochodzi z gier a nie z reala), że nie znamy parametrów znalezionego sprzętu. A o jego parametrach wcale nie musi świadczyć wygląd. W jaki zatem sposób stwierdzić czy sprzęt jest rzeczywiście lepszy czy gorszy? To, że zbroja jest cięższa, nie znaczy, że wytrzymalsza i wygodniejsza. Że miecz dłuższy, nie znaczy, że z lepszej stali i wytrzymalszy. Wygląd nie świadczy o przydatności i wartości bojowej. A innego kryterium oceny nie mamy. Bo nie pamiętam, żeby ktokolwiek przed uznaniem za własność deklarował testowanie zagrabionego sprzętu. Ale podkreślam: nie jest to krytyka graczy, jedynie moje, prywatne spojrzenie na temat.

Trihikilius
Reactions:
Posty: 267
Rejestracja: 15 października 2009, 23:34

Post autor: Trihikilius » 20 grudnia 2012, 12:05