- Dajcie sobie jeszcze buzi - mruknął szyderczo Zorian, tasując jednocześnie karty, które udało mu się odszukać na dnie torby. Amtosfera stawała się z sekundy na sekunde coraz bardziej gęsta i napięta, i Zorian obawiał się, że oprócz przepychanek słownych dojdzie do mordobicia. W obecnym stanie i tak co najwyżej mógłby machnąć ręką i obserwować jatkę.
- A jak już skończycie - dodał po chwili - to odwiedźmy Cadamona, może zechce nas uleczyć. Choć brzydzę się magią, to nie zdzierżę z wami 30 dni w 1 miejscu...
Mistrzu, ja również wolę nie wiedzieć podczas sesji "co by było, gdyby". Uwielbiam RPG za możliwość wczucia się w inną osobę i patrzenia z jej perspektywy na (wyimaginowany) świat.