Czterdziestkowe opowieści

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 18 grudnia 2012, 19:13

Ale zajebista historia, czekam na kontynuację. Świetne tłumaczenie Keth. Gratuluję.

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 18 grudnia 2012, 20:25

Rewelacja,czekam na ciag dalszy

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 19 grudnia 2012, 00:01

Pięknie Keth Pięknie :) Akurat o Legionie Alpha niczego jeszcze nie czytałem więc proszę o więcej :D
Oczywiście wiesz, że moją ulubioną powieścią jest ta o krążowniku Macharius i gdybyś znalazł coś nowego
o jego przygodach to jest to absolutny priorytet ;)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 19 grudnia 2012, 19:16

Oblicza, Nurth, pięć tygodni później

Wycofani z pierwszej linii, spędzili ostatnie dni lata w Obliczach, wysiadując w promieniach słońca i zabawiając się na różnorakie sposoby. Niektórzy z żołnierzy zaopatrzyli się w pomoc serwitorów i ruszyli na okoliczne pustynie w poszukiwaniu miejscowych drapieżników do odstrzału, inni osiodłali znalezione na miejscu bydło urządzając sobie regularnie szaleńcze wyścigi.

To oni wymyślili dla tego miejsca nazwę Oblicza. Zwane oficjalnie CR345, a w lokalnym dialekcie Tel Khat, miejsce owo okazało się skupiskiem glinianych domostw ukrytych w wadi, którego dno usiane było mnóstwem rzeźbionych w kamieniu głów. Niektóre z nich były wielkości czołgowych kół, inne dziecięcych piąstek. Nikt nie wiedział, kto wyrzeźbił te głowy, dlaczego uczynił to w tak kontrastującej między sobą skali i dlaczego kamienne głowy zostały porzucone na pastwę losu niczym jakieś odpady.

Nikt nie zaprzątał sobie tym głowy.

Największą uwagę skupiało na sobie wino przysłane w geście uznania przez samego Namatjirę oraz doskonała tabaka, pochodząca z tego samego źródła.

Żołnierze grali w kości i karty, ujeżdżali bydło, wygrzewali się w słońcu i pływali w niesamowicie błękitnych sadzawkach ukrytych w pobliskich pieczarach.

Dłoń Soneki szybko się goiła. Wojskowi lekarze zszyli ranę, umieściwszy wcześniej w ręce pacjenta sensory neuralne i mikrosiłowniki mające w przyszłości umożliwić podłączenie do ciała oficera cybernetycznej dłoni. Mężczyzna ćwiczył z kikutem każdego dnia, czując coraz wyraźniej istnienie palców, które dopiero miały mu zostać przywrócone.

Co rusz słychać było plotki, że Wojna o Nurth dobiegała końca i brygada gotowiła się już do transferu do następnej strefy działań. Soneka niezbyt w to wierzył. Dzielił swą kwaterę w Obliczach z Dimitarem Shibanem, urodzonym w Trinacrianie hetmanem, który został ranny tego samego tygodnia, co Peto. Tkanka na piersiach i karku Shibana była obrzmiała i zgrubiała od pozostałości po tkwiących w ciele szrapnelach. Podobnie jak Soneka, Shiban żywił głęboką nienawiść wobec powietrznego czarostwa Nurtheńczyków.

- Coś mi się niedawno przyśniło - powiedział pewnego dnia Dimitir, siedząc wraz z Soneką na zadaszonym tarasie - Przyśnił mi się wierszyk.

Obaj ledwie co wciągnęli w nozdrza tabakę schowaną w niewielkich złotych pudełeczkach noszonych na szyjach, a Peto rozlewał do metalowych kubków wino.

- Wiersz? - zdziwił się szczerze Soneka.

- Jak chcesz, mogę ci go powiedzieć.

- Zapamiętałeś wiersz ze snu?

- A ty nie pamiętasz swoich snów? - odpowiedział pytaniem Shiban.

Soneka zastanawiał się przez chwilę, potem uśmiechnął się potrząsając lekko głową.

- Nigdy - odparł.

- Ten akurat był dziwny - powiedział Dimitar.

- Wiersz? - upewnił się Soneka delektując się pitym małymi łykami winem.

- Tak, leciał tak... Od wiedźmy i głodnego goblina, co w strzępy rozedrą cię, i od ducha nagiego człowieka, Księgą Księżyca obroń się - Shiban roześmiał się dokończywszy podniosłą deklamację.

- Ja to znam - odezwał się nagle Soneka, spoglądając na towarzysza z ukosa.

- Znasz to? - zapytał z niedowierzaniem Shiban - Naprawdę?

- Moja matka śpiewała mi to, kiedy byłem małych chłopcem. Nazywała to Pieśnią Szaleńca. Były tam jeszcze inne zwrotki, których już nie pamiętam.

- Naprawdę? A o czym były?

- Nie mam pojęcia - wzruszył ramionami hetman.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 19 grudnia 2012, 20:54

Kompania Shibana nosiła kodową nazwę Klaunów, a ich sztandar ozdobiony był emblematem wykrzywionej w skowycie białej czaszki. Shiban został raniony nurtheńską miną przeciwpiechotną podczas walk o wadi na wschód od Tel Utan i rana ta zmusiła go do pozostawienia Klaunów pod komendą najstarszego stażem bashawa, genożołnierza, którego Soneka szybko zapamiętał jako "Skurczybyka Strabo".

Dimitar zwykł się wypowiadać o swym zastępcy na sposoby takie jak "Mam nadzieję, że ten skurczybyk Strabo jakoś się trzyma" albo "Na kochaną Ziemię, żeby tylko ten skurczybyk Strabo mi nie pozabijał chłopaków".

- Za bardzo się martwisz, Dimi - powiedział Soneka.

- A ty byłbyś się cieszył, gdybyś musiał zostawić swoich ludzi w rękach bashawa?

Soneka w głębi ducha rozumiał rozterki Shibana. Ze względu na wyjątkowo wysokie straty wśród Tancerzy dowództwo przesunęło do Obliczy całą kompanię, rannych i zdrowych żołnierzy pospołu. Shiban dla odmiany trafił na północ z trzydziestką rannych Klaunów podczas, gdy reszta kompanii wciąż działała w strefie walki. Peto zastanawiał się wielokrotnie jak czułby się, gdyby musiał oddać komendę nad jednostką Lonowi. Co prawda pokładał wielką ufność w kompetencje Lona, Shaha i Attixa, wszystkich zresztą bashawów Tancerzy, ale z drugiej strony, rozumiał emocje drugiego hetmana.

Siedzieli na werandzie z wyciągniętymi przed siebie nogami, w słabnącym blasku późnego popołudnia. Toczyli między sobą grę na głowy, o własnoręcznie wymyślonych i wielokrotnie poprawianych zasadach.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt: