- Zwariowałeś? Chcesz tam wejść? - Zorian z trudem panował nad sobą, by nie krzyczeć. Przy okazji, Druss otrzymał kilkadziesiąt kropel śliny, wylatującej z ust gniewnie syczącego aquilończyka. - Po moim trupie!
To rzekłszy, wrócił na stanowisko obserwacyjne. Trochę gryzło go, że nakrzyczał na cymmeryjczyka w obecności reszty drużyny.
W końcu podszedł do piktyjskiego przewodnika.
- Jak myślisz, wejście tam to pewna śmierć?
PBF - Mrok nad Delamirą
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Zbliża się noc, widzicie około 12 stu Piktów, bez barw wojennych, nie dostrzegli Was, na widok świątyni spojrzeli po sobie i z trwogą zaczęli się cofać okazując niemal zabobonny lęk... jakby uznali, że naruszyli jakieś tabu.
Tecumseh na pytanie Zioriana odrzekł: każda śmierć jest pewna, to nie jest miłe ani dobre miejsce, ale jak mamy tam wchodzić to trzeba wejścia poszukać.
Tecumseh na pytanie Zioriana odrzekł: każda śmierć jest pewna, to nie jest miłe ani dobre miejsce, ale jak mamy tam wchodzić to trzeba wejścia poszukać.
Piktowie nie mają barw wojennych, to raczej myśliwi jacy tu trafili przypadkiem w drodze do domu, to szczep Wydr, nic wam nie wiadomo by byli w sojuszu pzreciwko osadnikom. Co robicie, ciemność zapadnie lada moment, w oknie zigguratu widzieliście jakieś światełko przez moment u góry. Atakujecie tych myśliwych z neutralnego szczepu?
Ostatnio zmieniony 16 grudnia 2012, 21:52 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
Belvas zacisnął spocone dłonie na gładkim łożu kuszy. Sprawdzona broń dodawała mu nieco otuchy.
Nie po to wlekliśmy się taki kawał, żeby teraz po prostu zawrócić. - mruknął do towarzyszy - Mi też się to nie podoba, ale Ayodia wymknęła się nam już dwa razy. Pora wreszcie posłać ją na tamten świat. Definitywnie. Sprawdźmy okolicę.
Nie po to wlekliśmy się taki kawał, żeby teraz po prostu zawrócić. - mruknął do towarzyszy - Mi też się to nie podoba, ale Ayodia wymknęła się nam już dwa razy. Pora wreszcie posłać ją na tamten świat. Definitywnie. Sprawdźmy okolicę.
Proponuję przeprowadzić rekonesans.
Trzeba przyjrzeć się piramidzie, może jest jakieś wejście do środka. Jeśli nie, to proponuję zwiad w promieniu kilkuset metrów, tak na odległość głosu. Oczywiście ostrożnie i po cichu, bez zaczepiania ewentualnych piktów. Nikt nie wznosi świątyni na końcu świata po to, żeby sobie po prostu stała...
Trzeba przyjrzeć się piramidzie, może jest jakieś wejście do środka. Jeśli nie, to proponuję zwiad w promieniu kilkuset metrów, tak na odległość głosu. Oczywiście ostrożnie i po cichu, bez zaczepiania ewentualnych piktów. Nikt nie wznosi świątyni na końcu świata po to, żeby sobie po prostu stała...
Wydaje mi się że powinniśmy chwile poobserwować tych piktów, jeśli rzeczywiście trafili tu przypadkiem to albo się wycofają i będziemy ich mieć z głowy albo jakimś swoim działaniem mogą spowodować coś "ciekawego" i najprawdopodobniej śmiertelnego na co tak sami byśmy wpadli.
Jestem jak wcześniej jednak za rekonesansem świątyni tyle że na razie chcę poczekać na rozwój wypadków z piktami.
Jestem jak wcześniej jednak za rekonesansem świątyni tyle że na razie chcę poczekać na rozwój wypadków z piktami.