PBF - Mrok nad Delamirą

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 10 grudnia 2012, 10:46

Mamy po co przyszliśmy. Wiążemy mu ręce i nogi, potem cichutko, acz szybko wracamy do piktów. Mistrzu, będzie w pobliżu jakiś duży, gruby badyl? Tak, coby przywiązać do niego nieprzytomnego za ręce i nogi, i zanieść do wioski jak upolowaną świnie albo jelenia.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 10 grudnia 2012, 15:20

Niesiecie nieprzytomnego Tajiego do szamana Gorma, przywiazanego do grubego pala. Dotarliście na miejsce, Gorm się ucieszył, to robimy wymianę, ja zabieram Tajiego, wy zaś waszego zwiadowce Markusa, jak wydobędę z niego gdzie sie ukrywa Ayodia posle wam wiadomośc.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 10 grudnia 2012, 20:54

Idąc na przodzie Vanko niósł jeńca wraz z Drussem, złorzecząc co chwilę na powierzone im przez szamana smarowidło. W rzeczywistości zaś dawał w ten sposób upust bólowi w lewym ramieniu, w które wpił się wszawy kundel, a które dopiero co się zagoiło po wcześniejszych walkach. Może zwierz wyczuł zapach krwi, czy też był to zwykły przypadek, nie chcąc narzekać zamorianin znajdował inne ujście dla swego poirytowania:

Jak już ten staruch warzył miksturę, to mógł dodać jakiegoś pachnącego ziela, a nie jebiącego łajnem .. cholerstwa.. uch...


przerywawszy marudzenie stęknięciami kontynuował monolog:

...zresztą cholera wie, co on tutaj dodał. Pewnie poleweczki, co to ją żarł przed zasypianiem... nie dziwota, że się wilkołactwo z tego gołodupca wyprowadziło, czując odór tego paskudztwa... uch..

Szlag!- przeklął potykając się o korzeń prawie upadłwszy, lecz szczęściem Druss mocniej przytrzymał swój koniec drąga dzięki czemu obaj nie stracili równowagi.

Gdy całkiem już zdołał zapomnieć o bólu kierując swoją uwagę ku narzekaniu na trudy marszu, niemal ucieszył się na widok piktyjskiego szamana. Miał wrażenie, że zostali w tej całej sytuacji wykorzystani do odwalenia brudnej roboty. Z ulgą przyjął myśl, że wracać już będą do Delamiry. Chciał dobrze zjeść i wypić, by w nieco podchmielonym stanie uwalić się wreszcie na łożu.
Grudzień jest dla mnie ciężkim miesiącem, więc moja aktywność mocno spadnie.
Ostatnio zmieniony 10 grudnia 2012, 23:55 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 10 grudnia 2012, 21:36

Zmęczony podróżą Zorian klapnął na ziemie obok leżącego młodego szamana, wciąż jeszcze związanego. Rana w noce na nowo się otworzyła, wypuszczając drobny strumyczek ciepłej krwi. Aquilończyk z pewną rezygnacją sięgnął po swój zestaw pierwszej pomocy. Na szczęście Tranicos był w pobliżu i pomógł weteranowi oczyścić i zaszyć dwie dziury o nieregularnym obwodzie - kolejna pamiątka po walce. Wokoło rozległ się drażniący ucho gwar w języku piktyjskim, gdy członkowie klanu podchodzili bliżej.

- Ja zabieram Tajiego, wy zaś waszego zwiadowce Markusa, jak wydobędę z niego gdzie sie ukrywa Ayodia pośle wam wiadomość.

- Cudownie - mruknął zgryźliwie Zorian. Spojrzał w górę, prosto w oczy Groma. - Jestem pewny, że dotrzymacie słowa, szamanie. Nie pozwólcie mi się zawieść.

Droga powrotna była istną katorgą dla prawej nogi Zoriana. Na szczęście wszyscy szli w dostojnym milczeniu, nie chcąc drażnić pozostałych towarzyszy niepotrzebnym gdakaniem.
W Delamirze Zorian również poje, popije i pójdzie spać, odpoczywając.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 10 grudnia 2012, 21:38

Delamira, wieczór. Spokój, odpoczynek i posiłek.
Pomyślcie co dalej. Markus przekazał coś Tecumsehowi. Ustnie.

Waylander
Reactions:
Posty: 476
Rejestracja: 08 listopada 2012, 08:12

Post autor: Waylander » 11 grudnia 2012, 00:08

Chcę wypytać Markusa o to co mówiłem wcześniej, czyli czy niósł wiadomości zapamiętana czy spisana pisemnie? Czy ta zaginęła lub została odczytana. Jeśli wiadomość nie była zapisana pisemnie to poprosiłbym za zgodą posłańca żeby Cadmon sprawdził czy nie ma oznak wskazujących na to że ktoś magicznie ja wydobył.
Co do tego co robimy dalej to wydaje mi się że moglibyśmy odtransportować posłańca do celu(o ile pamiętam dobrze Wieży Niedźwiedzia).
Przy okazji odstawilibyśmy pojmaną Kwaradę w ręce władz, przed tym postaram się jeszcze wyciągnąć z niej ile się da o larambe i jego organizacji, chodzi mi przede wszystkim ilość ludzi którymi dysponuje, miejsce pobytu niego i innych współpracowników ewentualne znane wtyczki wśród urzędników/wojskowych.
W zależności czego się dowiemy możemy później udać się na małe polowanie za renegatami, skoro jest nagroda za głowę larambę to żal nie skorzystać a w ten sposób możemy uzyskać dodatkowe informacje o piktyjskim przymierzu i wyeliminować ich sojusznika. W wieży moglibyśmy zaciągnąć też nowych informacji i wytycznych. Nie wiem czy Tecumseh odpowiada przed samym gubernatorem ale założyłem raczej że bardziej prawdopodobnej jest że w łańcuchu dowodzenie może mu rozkazywać podsetnik Varrus, ewentualnie jakiś cywilny przedstawiciel gubernatora w Wieży Niedźwiedzia.
Oczywiście wypytuje czy coś zmieniło się w sytuacji z naszym zaginionym myśliwym?
Po za tym myślę cały czas o fortyfikacjach wioski, rozumiem że naprawa palisady jest już skończona, więc może czas na fosę? Wiem że pewne mieszkańcy nie pokochają nas za tą sugestie ale wydaje mi się sama palisada to może być za mało żeby powstrzymać poważny atak. Oczywiście trzeba uwzględni obecną sytuacje mieszkańców, przede wszystkim jak stoją z zapasami? Bo możliwe że zamiast za banitami czy piktami trzeba by się razem z myśliwymi udać w pogoń za zwierzyną jako eskorta.
A właśnie czy ludzie zauważyli jakąś zmianę która mogłaby oznaczać że pokonanie szamana Wilków wpłynęła na sytuacje wioski pozytywnie?

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post