Eugen kilkukrotnie zbierał się, by otworzyć gębę i wykrzyczeć wszystko, jak na spowiedzi..
Problem polegał na tym, że nie lubił mundurów, w żadnej formie, no może z wyjątkiem strażaków, których nawet szanował.
Ale tych sprzedajnych, upierdliwych drani po prostu nie znosił. Niejednokrotnie jakiś tępogłowy nadgorliwiec przypierdalał się do niego bez powodu- za wygląd, czy też zwyczajnie za nic, bo Czarny mu nie pasował do krajobrazu.
Nie wierzył glinom, tym bardziej że przeczuwał, że jak tylko puści parę z ust, mały obłoczek wyznania zmieni się w cholerny dym. Wyobrażał sobie, jak dwa plastikowe palanty, które właśnie sobie na nich używały zmieniają się w kłębach dymu w azjatyckich morderców w koszulach pod krawatem.
Siedział więc i wgapiał się z mieszaniną narastającej nienawiści i strachu. Najchętniej wypierdoliłby teraz boczną szybę, ale solidna konstrukcja skutecznie gościła nie takich twardzieli jak on, zwykły człowiek, który chce normalnie przeżyć kolejny dzień, podczas gdy te sadystyczne gnoje odnajdują swoje powołanie w usankcjonowanym prawem i opłacanym przez rząd i korporacje pospołu terroryzowaniu wolnych ludzi.
Twarz czarnego nie wyrażała jednak huraganu myśli, które spowijały jego umysł. Natomiast plecy przypominały już jezioro Michigan. Fale zimnego potu spływały nieprzerwanymi strużkami po ciele technika, któremu nagle zrobiło się strasznie duszno..
PBF - Chłopcy z East Marina
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Corporate Plaza; 24/07/2020; 1340hrs
Garcia zerknął niespokojnie w stronę swych kumpli, modląc się w duchu o to, by żadnemu z nich nie strzeliło znienacka do głowy coś mogącego sprowokować policjantów do wyciągnięcia broni - choćby i głupich pałek.
Night City mogło słynąć z niewiarygodnie wysokiej przestępczości, ale nie zmieniało to faktu, że policjanci - przynajmniej za dnia i w centrum - wciąż trzymali osobników "społecznie niedostosowanych" w ryzach, a władze stanowe dawały im szerokie plenipotencje w kwestii zapobiegania przestępczości.
Hector wolałby nie wylądować w bloku penitencjarnego braindance'a albo też - co było bardziej prawdopodobne biorąc pod uwagę zabójstwo Tanka i być może kogoś z Arasaki - w celi stanowego egzekutora.
Na ulicach metropolii kręciło się zbyt wielu kryminalistów, by policjanci cackali się z nimi w białych rękawiczkach.
Garcia zerknął niespokojnie w stronę swych kumpli, modląc się w duchu o to, by żadnemu z nich nie strzeliło znienacka do głowy coś mogącego sprowokować policjantów do wyciągnięcia broni - choćby i głupich pałek.
Night City mogło słynąć z niewiarygodnie wysokiej przestępczości, ale nie zmieniało to faktu, że policjanci - przynajmniej za dnia i w centrum - wciąż trzymali osobników "społecznie niedostosowanych" w ryzach, a władze stanowe dawały im szerokie plenipotencje w kwestii zapobiegania przestępczości.
Hector wolałby nie wylądować w bloku penitencjarnego braindance'a albo też - co było bardziej prawdopodobne biorąc pod uwagę zabójstwo Tanka i być może kogoś z Arasaki - w celi stanowego egzekutora.
Na ulicach metropolii kręciło się zbyt wielu kryminalistów, by policjanci cackali się z nimi w białych rękawiczkach.
Nic, czekamy nadal na reakcję Francisa na powściągliwą opowieść fiksera...
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Corporate Plaza; 24/07/2020; 1340hrs
- I co? To wszystko, co macie nam do powiedzenia? Dupy Wam wieziemy na chińską miskę za jakieś ogólniki? - Francis zrobił pozornie zdziwione oczy, z których jednak można było wyczytać słabo zakamuflowaną złość. Garcii przeszło przez myśl, że Harry chyba odebrał krótkie wyjaśnienie jako próbę robienia sobie z niego jaj:
- Ustalmy jedno Panowie. Im bardziej Wasza pamięć się będzie wyostrzać, tym bardziej moja będzie stawała się coraz bardziej mglista, a to Wam może tylko na dobre wyjść. Mam na Was paragrafów tyle, żebyście popierdzieli w pasiaki kilka latek, ale to by Wam pewno tylko sznitu przydało w półświatku. Ale może jak każę przymknąć niejakiego Johnego Cabbage to pójdziecie po rozum do głowy. No bo z kim będą wtedy chcieli rozmawiać koledzy Kapusty jak go wsypiecie? W kieszeni Panie Garcia masz kopertę, której zawartość przemilczę jako czytelny sygnał mojej dobrej woli, ale niech Wam to da do myślenia.
Punkom zrobiło się ciepło, a stróżki potu na plecach Czarnego zdawały zamieniać się w wartki, wiosenny nurt Missisippi. Zupełnie milczący do tej pory Wilson przełknął ślinę, a z reguły wyszczekanemu Hectorowi na chwilę zabrakło języka w gębie. Nim zdążyli zebrać mysli, detektyw odezwał się jeszcz raz:
- Wy dacie mi dowody na współpracę Japońców z Rzeźnikami, a ja zapomnę o paragrafie 108. To jak, deal?
- I co? To wszystko, co macie nam do powiedzenia? Dupy Wam wieziemy na chińską miskę za jakieś ogólniki? - Francis zrobił pozornie zdziwione oczy, z których jednak można było wyczytać słabo zakamuflowaną złość. Garcii przeszło przez myśl, że Harry chyba odebrał krótkie wyjaśnienie jako próbę robienia sobie z niego jaj:
- Ustalmy jedno Panowie. Im bardziej Wasza pamięć się będzie wyostrzać, tym bardziej moja będzie stawała się coraz bardziej mglista, a to Wam może tylko na dobre wyjść. Mam na Was paragrafów tyle, żebyście popierdzieli w pasiaki kilka latek, ale to by Wam pewno tylko sznitu przydało w półświatku. Ale może jak każę przymknąć niejakiego Johnego Cabbage to pójdziecie po rozum do głowy. No bo z kim będą wtedy chcieli rozmawiać koledzy Kapusty jak go wsypiecie? W kieszeni Panie Garcia masz kopertę, której zawartość przemilczę jako czytelny sygnał mojej dobrej woli, ale niech Wam to da do myślenia.
Punkom zrobiło się ciepło, a stróżki potu na plecach Czarnego zdawały zamieniać się w wartki, wiosenny nurt Missisippi. Zupełnie milczący do tej pory Wilson przełknął ślinę, a z reguły wyszczekanemu Hectorowi na chwilę zabrakło języka w gębie. Nim zdążyli zebrać mysli, detektyw odezwał się jeszcz raz:
- Wy dacie mi dowody na współpracę Japońców z Rzeźnikami, a ja zapomnę o paragrafie 108. To jak, deal?
Wygląda na to, że detektywi orientują się w sytuacji duzo lepiej, niżby się zdawało...
DEAL- słowo wypowiedziane przed chwilą wciąż unosiło się przed oczami Czarnego, wisząc w przestrzeni niby chromowany neon. Zapadła cisza, a świat zdawał się stanąć w miejscu, kurcząc do wymiarów Dodge'a. W tej cholernie przedłużającej się pauzie Eugen miał wrażenie, że jakiekolwiek zmącenie tej sytuacji choćby najmniejszym dźwiękiem sprowadzi na tę wąską scenę huk wystrzałów. Plotka głosiła, że korporacje zaszywają swoim tajniakom bomby, a Eugen słyszał już jej tykanie wewnątrz własnego łba.
Thaa.. ak .. DEAL
- wychrypiał ledwie słyszalnym głosem, a rzeczywistość zaczęła mu migotać w kolorowym rozbłysku, jakby walnął ze 20 puszek Grzmota.
Thaa.. ak .. DEAL
- wychrypiał ledwie słyszalnym głosem, a rzeczywistość zaczęła mu migotać w kolorowym rozbłysku, jakby walnął ze 20 puszek Grzmota.
Ostatnio zmieniony 12 grudnia 2012, 14:31 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Little China, 21st Street; 24/07/2020; 1350hrs
- No... Wreszcie jakiś głos rozsądku. - Uśmiechnął się Harry: - Ciesze się Panie Schwarz, żeśmy się dogadali. Macie jakieś nazwiska, adresy? Skąd o tym wszystkim wiecie? Dajcie nam znać co i jak z tymi żółtkami, a wasza sprawa nie trafi na prokuratorskie biurko. Macie tydzień. Chyba starczy Wam, żeby zorientować się we wszystkim na tyle dobrze żebyśmy my byli zadowoleni, a Wy wolni. - Ostanie słowo Francis wyraźnie zaakcentował.
Sprawy znów nabierały dla punków nieciekawego obrotu. Wpadli w tarapty z Rzeźnią, zadarli ze skośnookimi z Arasaki, a teraz na domiar złego we wszystko miesza się Policja strasząc wyrokami. Najgorsze było to, że detektywi nie musieli nawet preparować oskarżenia. Garcia o mało nie dostał zawału, gdy Francis wspomniał o kopercie w kieszeni płaszcza.
Wilson siedział najspokojniej z całej trójki, maskując zdenerwowanie pod staranną maską obojętności, tak jakby zupełnie wyłączył się z rozmowy. W głowie jednak plątały się tysiące najróżniejszych myśli kręcących się jednak wokół policjantów. Skąd ci dranie mogli wiedzieć to wszystko. Czy ktoś ich podsłuchał w klubie? A może są śledzeni przez funkcjonariuszy NCPD od dłuższego czasu? Nic nie było pewne. Może nawet reputacja Kapusty nie była tak nieskalana jak się wszystkim wydawało. Może sam był psem pod przykrywką lub sypał policji za jakieś przysługi lub podobnie jak punki był zastraszany...
Rozmyślania solo przerwało dość obscesowe hamowanie Aniolkowsky'ego. Paul w końcu zwrócił uwagę na otoczenie za oknem. Byli w Little China, co bez najmniejszego problemu można było rozpoznać po charakterystycznych chińskich ornamentach na budynkach i oknach, które nawet laik wychowany w Night City potrafił odróżnić od japońskiej stylistyki Japantown. Odsetek ludzi o skośnych oczach był wyraźnie wyższy niż gdziekolwiek indziej w mieście.
Charger zarzymał się kilkadziesiąt metrów od Komendy Głównej Policji. Angel odwrócił się do chłopaków i miną typowego przewodnika poinstruował pasażerów:
- Weźcie sobie coś na wynos w Srebrnym Smoku. Zajebista szamka. Pół firmy się tam stołuje. Polecam.
Punki wyskoczyli z auta, jakby Dodge był rozgrzanym do czerwoności kawałkiem metalu. Najgorsze co mogłoby ich teraz spotkać to ktoś znajomy widzący ich w towarzystwie policjantów. Doskonale wiedzieli, że zaledwie przecznicę stąd znjadowały się tereny, które Piranie uznawał za swój matecznik i terytorium. Choć nie znali osobiście żadnych boosterów z Japantown, to na wszelki wypadek woleli nie być jednak kojarzeni ze służbami porządku. Stali przed głównym wejściem so Srebrnego Smoka, chińskiej restauracji równie enigmatycznej co i elitarnej. Wilson głeboko odetchnął, co nie uszło uwadze Garcii i Schwarza. Nie wiedzieli jednak, że solo nie tyle dał upust uldze, co delektował się nadzwyczaj apetycznymi zapachami dochodzącymi z wnętrza restauracji:
- Nie wiem jak Wy, ale ja jestem kurewsko głodny. - Stwierdził nagle Wilson, ku całkowitemu zaskoczeniu przyjaciół. Latynos obruszył się przyziemnym zachowaniem Paula:
- Zajebisty jesteś. My tu kurwa ledwo sądu uniknęłiśmy a ten o szamie tylko.
Czarny sięgnał do kieszeni i wyciągnął smartfona. Szybko odblokował ekran i z ulgą odezwał się do chłopaków:
- Mam! Wszystko kurwa nagrałem!
- No... Wreszcie jakiś głos rozsądku. - Uśmiechnął się Harry: - Ciesze się Panie Schwarz, żeśmy się dogadali. Macie jakieś nazwiska, adresy? Skąd o tym wszystkim wiecie? Dajcie nam znać co i jak z tymi żółtkami, a wasza sprawa nie trafi na prokuratorskie biurko. Macie tydzień. Chyba starczy Wam, żeby zorientować się we wszystkim na tyle dobrze żebyśmy my byli zadowoleni, a Wy wolni. - Ostanie słowo Francis wyraźnie zaakcentował.
Sprawy znów nabierały dla punków nieciekawego obrotu. Wpadli w tarapty z Rzeźnią, zadarli ze skośnookimi z Arasaki, a teraz na domiar złego we wszystko miesza się Policja strasząc wyrokami. Najgorsze było to, że detektywi nie musieli nawet preparować oskarżenia. Garcia o mało nie dostał zawału, gdy Francis wspomniał o kopercie w kieszeni płaszcza.
Wilson siedział najspokojniej z całej trójki, maskując zdenerwowanie pod staranną maską obojętności, tak jakby zupełnie wyłączył się z rozmowy. W głowie jednak plątały się tysiące najróżniejszych myśli kręcących się jednak wokół policjantów. Skąd ci dranie mogli wiedzieć to wszystko. Czy ktoś ich podsłuchał w klubie? A może są śledzeni przez funkcjonariuszy NCPD od dłuższego czasu? Nic nie było pewne. Może nawet reputacja Kapusty nie była tak nieskalana jak się wszystkim wydawało. Może sam był psem pod przykrywką lub sypał policji za jakieś przysługi lub podobnie jak punki był zastraszany...
Rozmyślania solo przerwało dość obscesowe hamowanie Aniolkowsky'ego. Paul w końcu zwrócił uwagę na otoczenie za oknem. Byli w Little China, co bez najmniejszego problemu można było rozpoznać po charakterystycznych chińskich ornamentach na budynkach i oknach, które nawet laik wychowany w Night City potrafił odróżnić od japońskiej stylistyki Japantown. Odsetek ludzi o skośnych oczach był wyraźnie wyższy niż gdziekolwiek indziej w mieście.
Charger zarzymał się kilkadziesiąt metrów od Komendy Głównej Policji. Angel odwrócił się do chłopaków i miną typowego przewodnika poinstruował pasażerów:
- Weźcie sobie coś na wynos w Srebrnym Smoku. Zajebista szamka. Pół firmy się tam stołuje. Polecam.
Punki wyskoczyli z auta, jakby Dodge był rozgrzanym do czerwoności kawałkiem metalu. Najgorsze co mogłoby ich teraz spotkać to ktoś znajomy widzący ich w towarzystwie policjantów. Doskonale wiedzieli, że zaledwie przecznicę stąd znjadowały się tereny, które Piranie uznawał za swój matecznik i terytorium. Choć nie znali osobiście żadnych boosterów z Japantown, to na wszelki wypadek woleli nie być jednak kojarzeni ze służbami porządku. Stali przed głównym wejściem so Srebrnego Smoka, chińskiej restauracji równie enigmatycznej co i elitarnej. Wilson głeboko odetchnął, co nie uszło uwadze Garcii i Schwarza. Nie wiedzieli jednak, że solo nie tyle dał upust uldze, co delektował się nadzwyczaj apetycznymi zapachami dochodzącymi z wnętrza restauracji:
- Nie wiem jak Wy, ale ja jestem kurewsko głodny. - Stwierdził nagle Wilson, ku całkowitemu zaskoczeniu przyjaciół. Latynos obruszył się przyziemnym zachowaniem Paula:
- Zajebisty jesteś. My tu kurwa ledwo sądu uniknęłiśmy a ten o szamie tylko.
Czarny sięgnał do kieszeni i wyciągnął smartfona. Szybko odblokował ekran i z ulgą odezwał się do chłopaków:
- Mam! Wszystko kurwa nagrałem!