To rzucę konkretnym przykładem:
Wojownik o SZ równej 100 posiada biegłość (bez specjalizacji) w posługiwaniu się typowymi toporami i lekkimi mieczami. Używa topora bojowego lub długiego miecza. W pierwszym przypadku wyprowadza 2 zwykłe ciosy w rundzie, każdy zajmuje po 4 sekundy, zaś zamaszysty atak zabiera mu 8 sekund. Walcząc mieczem ograniczony jest tylko do jednego ataku, który także zajmuje mu 4 sekundy, jednak gdy chce kogoś z zamachu ciachnąć, cios taki pada po 14 sekundach. Co ciekawe zadawanie ciosów toporem oznacza w praktyce dwukrotnie wolniejsze męczenie się niż przy walce mieczem, gdyż wykonanie 10 ataków w pierwszym przypadku oznacza utratę 5 punktów wytrzymałości, w drugim zaś 10. Dodam jeszcze, że topór bojowy posiada większą skuteczność tnącą niż ten długi miecz.
Kolejnej ciekawostki dostarczają trójzęby - oto użytkownik największej ich odmiany (DW) męczy się tak samo szybko, jak walczący ich najlżejszą wersją (JL).
Moim zdaniem to wytrzymałość postaci, waga i kategoria broni powinny decydować o ilości możliwych ataków nim jej użytkownik będzie musiał odpocząć.
Absurdy w świecie KC
-
Mrufon
- Reactions:
- Posty: 2627
- Rejestracja: 18 stycznia 2009, 19:17
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 9 times
- Kontakt:
Prawda, jako żywo. Jednak jakbyśmy chcieli wnikać w realia i starali się jak najbardziej je przybliżyć, to ugrzęźniemy w gąszczu dorzutów, modyfikatorów, bonusów. Nie da się, zbyt złożone czynności opisuje mechanika.
Dochodzą jeszcze, Treant, takie składowe jak np. rodzaj ataku. Inne będzie tempo ataku obuchowego włócznią, inne kłucia. Kłucie to krótki ruch z ręki, bez oporu powietrza. Dynamika - bombastyczna! Obuchowe uderzenie - spore opory, długi zamach. Różnica ogromna, nie uwzględniona w mechanice.
Liczysz Wytrzymałość? Szczerze mówiąc nigdy nie miałem na to i ochoty i czasu, zbyt energo- i czasochłonne.
Dochodzą jeszcze, Treant, takie składowe jak np. rodzaj ataku. Inne będzie tempo ataku obuchowego włócznią, inne kłucia. Kłucie to krótki ruch z ręki, bez oporu powietrza. Dynamika - bombastyczna! Obuchowe uderzenie - spore opory, długi zamach. Różnica ogromna, nie uwzględniona w mechanice.
Liczysz Wytrzymałość? Szczerze mówiąc nigdy nie miałem na to i ochoty i czasu, zbyt energo- i czasochłonne.
Raczej segmenty. To nie tyle samo co sekundy.W pierwszym przypadku wyprowadza 2 zwykłe ciosy w rundzie, każdy zajmuje po 4 sekundy
męczą sie tak samo szybko. Liczy sie rundy udziału w walce, a nie wykonane ataki. Walka to jak wspomniałem nie tylko wykonywanie ataków.Co ciekawe zadawanie ciosów toporem oznacza w praktyce dwukrotnie wolniejsze męczenie się niż przy walce mieczem, gdyż wykonanie 10 ataków w pierwszym przypadku oznacza utratę 5 punktów wytrzymałości, w drugim zaś 10.
A pewne uproszczenie mechaniki walki musi być. Tak po prostu zlikwidowac rubryke atak na rundzie? I przeprowadzac walkę jako wykanywanie maksymalnej mozliwej ilości ataków przeciw jakiejś mitycznej obronie ?
Celowo dobrałem SZ na poziomie 100, aby były sekundy.Hauerine napisał/a:
Raczej segmenty. To nie tyle samo co sekundy.
A gdy będzie atakować przeciwnika, który nie oddaje ciosów?Liczy sie rundy udziału w walce, a nie wykonane ataki. Walka to jak wspomniałem nie tylko wykonywanie ataków.
Może istnieć maksymalna ilość ataków w rundzie, ale przypisanie jej jako stałej do konkretnego rodzaju broni jest nieuzasadnione. Już lepiej by było, gdyby każda z broni bazowo miała tylko 1 atak na rundę.Tak po prostu zlikwidowac rubryke atak na rundzie? I przeprowadzac walkę jako wykanywanie maksymalnej mozliwej ilości ataków przeciw jakiejś mitycznej obronie ?
Cóż, zakładam tylko, że cechy premiujące zasłużonych wyznawców (w tym wypadku Gotam-Gora) mają im dawać jakąś przewagę nad istotami, które ich nie posiadają.Mrufon napisał/a:
Liczysz Wytrzymałość? Szczerze mówiąc nigdy nie miałem na to i ochoty i czasu, zbyt energo- i czasochłonne.
Od pewnego czasu używałem także rozszerzonych zasad dotyczących ran (opisane na portalu w I części Vademecum Walki) i po niedługim okresie wprawiłem się w to na tyle wystarczająco, by rozgrywka na tym nie cierpiała (walki zabierały może trochę więcej czasu, ale wrażenia były pełniejsze).
A mechanikę Artur Szyndler mógłby przeorać - w końcu nam, specom od matematycznych formuł parę dodatkowych wzorów nie sprawi większej trudności. I pisze to osoba postrzegana przez niektórych jako ultrakonserwatysta