PBF - Mrok nad Delamirą

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 20 listopada 2012, 18:45

1289 EA, Rok Słońca 15 dzień miesiąca Jastrzębia (wiosna) wg kalendarza Aquilonii. Prowincja Oriskonie Westermarck, Pogranicze Aquilonii. Akcja z odbiciem Calatina.
Późnym popołudniem po porannym wymarszu z Delamiry znajdowaliście się już blisko opuszczonej chaty Warrusa osadnika jaki zginął kilka lat temu, skradacie się nadal pośród majestatycznych drzew Puszczy Piktyjskiej. Paskudna mżawka, wilgoć, znak kończącej się jesieni nie ułatwiały podróży. Ruszacie w stronę chaty. Na czele waszej grupy przekradało się dwóch najlepszych zwiadowców w ekipie Tecumseh i Tranicos. Zwiadowcy omijali wiatrołomy, przekraczali leśne strumienie i wypatrywali pułapek. Przez jednostajny szum siąpiącego deszczu wszyscy wyraźnie słyszeliście głuche dudnienie piktyjskich bębnów.

Tecumseh rozumiał mowę bębnów. Już wkrótce złapani osadnicy mieli być poświęceni Jhilowi, ponuremu krukowi pijącemu ludzką krew z ofiar składanych o świcie. To tylko wskazywało, że za ok. 10 godzin pochwyceni umrą w cierpieniach.

Po drodze do ruin chaty osadnika usłyszeliście dwie, uciekające w panice osoby. Dwójka osadników kilkunastoletni chłopak i jego starsza siostra zdołali uciec swoim prześladowcom.
To musicie się zdecydować, czy chcecie wybić wszystkich, czy kogoś wypuścić, bo zdania są podzielone.
Ostatnio zmieniony 20 listopada 2012, 18:53 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 20 listopada 2012, 21:07

Kryć się..

- półszeptem wycedził Vanko.

Farbowane psy łapią ofiary na wieczorną hulankę. Musimy pozwolić im je złapać, inaczej łajno z naszych planów.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 20 listopada 2012, 21:33

Komando zaległo na ziemii ale chłopak dostrzegł konie, oboje idą ku nim to aquilończycy, Piktów nie widać. Co czynicie?

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 20 listopada 2012, 21:41

Wkrótce nas dostrzegą, o ile to możliwe starajmy się ich nie spłoszyć, mogą być tropieni.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 20 listopada 2012, 22:05

Chłopiec i dziewczyna, zmęczeni i wystraszeni podeszli do koni i dostrzegli kolejnych członków komanda na widok Tecumseha zaczęli uciekać, co robicie?

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 20 listopada 2012, 22:58

- Stać! Zatrzymać się! - Zorian krzyknął w stronę uciekajacych, po czym puścił się za nimi sprintem, szeleszcząc zbrojom.
Postaram się ich złapać. Jak mi się uda, to obale ich na ziemie, jeżeli nie, to rusze w pościg konno.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 21 listopada 2012, 09:19

Na dźwięk aquilońskiego języka zatrzymali się, widząc białego żołnierza zbrojnego jak aquilonczyk z wahaniem podeszli do Zoriana. Nie zabijacie nas, rzekł chłopak.

Jeśli ich nie zabiliście, po chwili padły słowa:

Panowie razem z nami była 10-tka innych jeńców z naszej wioski, Nowej Scandagi zniszczonej miesiąc temu. Jeńców zabrało kilkunastu Piktów z klanu Orłów, mają ich poświęcić jutro o świcie na ofiarę dla boga Kruka, prosimy uratujcie ich... Pójdą w nocy, na wzgórze ofiarne - ale straże już sa na szczycie wzgórza. Na ceremonię mają przybyć jacyś dzicy Piktowie zza rzeki, tyle zrozumielismy z ich mowy.
Ostatnio zmieniony 21 listopada 2012, 09:53 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time