Ebenezera zaskoczył usłyszany głos. Szybko jednak doszedł do siebie i dał znak ludziom, aby zeszli z pola rażenia.
- Wpuść nas człowieku przed chwilą do nas strzelali. - rzucił krótko w odpowiedzi.
PBF - Podstępna rubież
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Północny brzeg rzeki Ohio, 8 maja 2055
Jeśli Ebenezer Radeford liczył na wyrozumiałość tajemniczego rozmówcy ukrytego w głębi baru, bezgranicznie się rozczarował.
- Widziałem, że strzelali, przecież nie jestem ślepy! - sarknął mężczyzna, nadal nie przejawiając ochoty do wychynięcia z mroku zdemolowanej budowli - Skurczybyki mają moździerz albo dwa, czasami macają nas na północnym brzegu! Spierdzielajcie dalej i nie stawajcie tutaj, bo jeszcze mi przypieprzą w budę! Dwie ulice z tyłu mam półciężarówkę, tam możecie pogadać z resztą ekipy! A teraz won!
Spoglądający ponad lufą swego karabinu Ash dostrzegł w półmroku sklepiku zarys ludzkiej sylwetki ściskającej coś przypominającego strzelbę, ale nie zdołał wypatrzyć żadnych szczegółów aparycji szorstkiego nieznajomego.
- Sami się prosicie o kłopoty! - syknął ponaglającym tonem obcy, wyraźnie zdenerwowany opieszałością przybyszów.
Jeśli Ebenezer Radeford liczył na wyrozumiałość tajemniczego rozmówcy ukrytego w głębi baru, bezgranicznie się rozczarował.
- Widziałem, że strzelali, przecież nie jestem ślepy! - sarknął mężczyzna, nadal nie przejawiając ochoty do wychynięcia z mroku zdemolowanej budowli - Skurczybyki mają moździerz albo dwa, czasami macają nas na północnym brzegu! Spierdzielajcie dalej i nie stawajcie tutaj, bo jeszcze mi przypieprzą w budę! Dwie ulice z tyłu mam półciężarówkę, tam możecie pogadać z resztą ekipy! A teraz won!
Spoglądający ponad lufą swego karabinu Ash dostrzegł w półmroku sklepiku zarys ludzkiej sylwetki ściskającej coś przypominającego strzelbę, ale nie zdołał wypatrzyć żadnych szczegółów aparycji szorstkiego nieznajomego.
- Sami się prosicie o kłopoty! - syknął ponaglającym tonem obcy, wyraźnie zdenerwowany opieszałością przybyszów.
Do środka nie chcą Was wpuścić, każą uciekać z brzegu, paskudne typy! Co robicie?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Ash szepnął do chłopaków:
- Nic tu po nas. Zawijajmy sie, bo jak naprawdę zaczną z moździerza walić to będzie z nami krucho. Ruszajmy, tylko niech ktoś trzyma tę budę na oku, w razie jakby szykowali jakąś zasadzkę. Pójdę w szpicy z Wilsonem. A wy za nami. Tylko głowy nisko, najlepiej tak żeby nas z drugiego brzegu nie było widać
- Nic tu po nas. Zawijajmy sie, bo jak naprawdę zaczną z moździerza walić to będzie z nami krucho. Ruszajmy, tylko niech ktoś trzyma tę budę na oku, w razie jakby szykowali jakąś zasadzkę. Pójdę w szpicy z Wilsonem. A wy za nami. Tylko głowy nisko, najlepiej tak żeby nas z drugiego brzegu nie było widać
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Północny brzeg rzeki Ohio, 8 maja 2055
Szorstkie powitanie na północnym brzegu nie napawało optymizmem, chociaż nikt przybyszom nie wygrażał bronią ani nie bronił przystępu do położonych w głębi lądu terenów. Wszyscy najemnicy bez wahania dobyli broni, odbezpieczając ją natychmiast, ale lufy trzymając wymierzone w ziemię. Rzeka znikła im za rogiem pierwszego budynku, za starymi dziurawymi ogrodzeniami z blachy falistej i wrakami skorodowanych pojazdów. Rozbite szkło zgrzytało pod podeszwami butów, metalicznym dźwiękiem odzywały się trącane butami aluminiowe puszki.
Ciężarówka stała w przewężeniu ulicy, w cieniu rzucanym przez częściowo zawalony dwupiętrowy budynek ziejący dziurami w dachu w miejscach, gdzie przegniłe dachówki ześlizgnęły się w dół roztrzaskując w drobne kawałki na chodniku.
Wielka lufa pięćdziesięciocalowego karabinu maszynowego mierzyła co prawda w zaciągnięte burzowymi chmurami niebo, ale otaczający pojazd ludzie też mieli broń, przewieszoną na taśmach przez ramiona bądź trzymaną w opuszczonych wzdłuż ud rękach. Już pierwszy rzut oka na nich podpowiedział doświadczonemu w takich kwestia Ashowi, że wszyscy potrafili się bronią posługiwać i zapewne nie trzeba im było więcej niż sekundy, by wymierzyć ją w intruzów.
- Trzymajcie nerwy na wodzy, a nikomu nic się nie stanie - powiedział wysoki mężczyzna w kapeluszu całkiem podobnym do okrycia głowy Radeforda, palący z nienaturalnym spokojem papierosa.
Czterech towarzyszących mu mężczyzn i dwie kobiety mierzyło obcych nieprzyjaznymi spojrzeniami, nie podzielając widać opanowania swego przywódcy.
- Niezły strzał do tego snajpera - dodał wysoki mężczyzna rzucając niedopałek pod nogi i zgniatając go obcasem buta - Czcigodny Gregory na pewno nieźle się wkurwi po takiej akcji.
Szorstkie powitanie na północnym brzegu nie napawało optymizmem, chociaż nikt przybyszom nie wygrażał bronią ani nie bronił przystępu do położonych w głębi lądu terenów. Wszyscy najemnicy bez wahania dobyli broni, odbezpieczając ją natychmiast, ale lufy trzymając wymierzone w ziemię. Rzeka znikła im za rogiem pierwszego budynku, za starymi dziurawymi ogrodzeniami z blachy falistej i wrakami skorodowanych pojazdów. Rozbite szkło zgrzytało pod podeszwami butów, metalicznym dźwiękiem odzywały się trącane butami aluminiowe puszki.
Ciężarówka stała w przewężeniu ulicy, w cieniu rzucanym przez częściowo zawalony dwupiętrowy budynek ziejący dziurami w dachu w miejscach, gdzie przegniłe dachówki ześlizgnęły się w dół roztrzaskując w drobne kawałki na chodniku.
Wielka lufa pięćdziesięciocalowego karabinu maszynowego mierzyła co prawda w zaciągnięte burzowymi chmurami niebo, ale otaczający pojazd ludzie też mieli broń, przewieszoną na taśmach przez ramiona bądź trzymaną w opuszczonych wzdłuż ud rękach. Już pierwszy rzut oka na nich podpowiedział doświadczonemu w takich kwestia Ashowi, że wszyscy potrafili się bronią posługiwać i zapewne nie trzeba im było więcej niż sekundy, by wymierzyć ją w intruzów.
- Trzymajcie nerwy na wodzy, a nikomu nic się nie stanie - powiedział wysoki mężczyzna w kapeluszu całkiem podobnym do okrycia głowy Radeforda, palący z nienaturalnym spokojem papierosa.
Czterech towarzyszących mu mężczyzn i dwie kobiety mierzyło obcych nieprzyjaznymi spojrzeniami, nie podzielając widać opanowania swego przywódcy.
- Niezły strzał do tego snajpera - dodał wysoki mężczyzna rzucając niedopałek pod nogi i zgniatając go obcasem buta - Czcigodny Gregory na pewno nieźle się wkurwi po takiej akcji.
Pojawiła się okazja do konwersacji z nowymi znajomymi...