PBF - Mrok nad Delamirą

Waylander
Reactions:
Posty: 476
Rejestracja: 08 listopada 2012, 08:12

Post autor: Waylander » 13 listopada 2012, 12:32

Druss słysząc słowa Belvasa zacisnął dłoń na ostrzu topora, i zaczął się rozglądać, nie było sensu uskakiwać w jakąkolwiek stronę bo mógłby wpaść prosto na zagrożenie, ewentualność która z reguły mu odpowiadała ale nie na ślepo. Po chwili udało mu się dostrzec kilka sylwetek obcych przy ich canoe. Nie widział kim są nieznajomi ale uznał że nie ma czasu na subtelności bo jeśli Ci są wrogami to trzeba ich usunąć z drogi zanim ściągną dalsze kłopoty.
Dlatego ruszył w ich kierunku powolnym krokiem jednocześnie odzywając się do nich po aquilońsku podniesionym ale spokojnym głosem:

- Kim Jesteście? Czego chcecie?

Mam nadzieje że to nie wrogowie ale tak czy siak staram się skrócić do nich dystans żeby jak najszybciej wejść w zwarcie w razie czego.

EDIT; Widzę że kilka postów zdążyło paść w trakcie pisanie przeze mnie posta ale podtrzymuje deklaracje, bo zakładam że zbliżanie się do nich to w miarę skuteczne zwracanie uwagi ;). A po za tym nie mam broni do walki w dystansie więc muszę muszę wykorzystać każdą możliwą chwile zanim zacznie się ewentualna walka na skrócenie dystansu.
Ostatnio zmieniony 13 listopada 2012, 12:40 przez Waylander, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 13 listopada 2012, 12:39

A wy kto? pada pytanie, co aquilończycy robią po piktyjskiej stronie Rzeki? Mój lud ma pozwolenie od Piktów a wy?
(Jest ich ponad tuzin bliżej 15, przyjęliście ustalony szyk, Belvas i Tranicos na flankach. Tecumseh, Vanko, Zorian i Druss nidaleko siebie).

Waylander
Reactions:
Posty: 476
Rejestracja: 08 listopada 2012, 08:12

Post autor: Waylander » 13 listopada 2012, 12:44

Druss zamilkł spoglądając na Tecumseha, nie miał rozeznania w miejscowej polityce i układach więc wolał teraz zamilknąć dając szanse ich szefowi wyjaśnić sytuacje skoro na jego zapytanie nie odpowiedziano natychmiastowym atakiem.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 13 listopada 2012, 12:49

Tecumseh rzekł, nie szukamy zwady ani z Piktami ani z wami, chcemy stąd odpłynąć, zwabiły nas odgłosy piktyjskich bębnów, obawialiśmy się, że to może oznaczać koniec rozejmu i wojnę, musieliśmy to sprawdzić.

Przywódca obcych rzekł, wyczuwam prawde w twych słowach, wyjdźcie wszyscy, wiem ilu was jest. Porozmawiamy jestem Cadmon szaman ludu Liguryjczyków.

Pytanie czy wychodzicie? Oni blokują wam drogę do canoe, a bez łodzi nie wrócicie. Więc?
Ostatnio zmieniony 13 listopada 2012, 14:25 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 13 listopada 2012, 13:41

Zaciskając dłoń na zwisającym z szyi amulecie wykonanym z trzonowego zęba dzikiej świni- jednym z wielu dziwnych talizmanów, w których moc głęboko wierzył Vanko-postąpił on krok naprzód z opierając na ramieniu obnażony wciąż sejmitar.

Witaj Cadmonie-

rzekł, pewnym krokiem zbliżając się do szamana-

Jam jest Vanko, najmita- i z pełnym szacunku gestem przyjaźni pochylił czoło przed ligryjskim szamanem.

Wśród całej tej czarnej, czy wymalowanej jak zingarańskie dziwki hołoty Vanko głębokim szacunkiem darzył wszelkiej maści szamanów, kapłanów, czy czarowników czyniąc hołd ich niepojętej sztuce nawiązywania kontaktu z istotami i siłami większymi, niż ludzkie.

el
Reactions:
Posty: 56
Rejestracja: 09 listopada 2012, 16:23

Post autor: el » 13 listopada 2012, 14:35

Belvas wstał, opuszczając nieco kuszę. Zrobił kilka kroków do przodu, trzymał się jednak za bardziej rosłymi towarzyszami. Nie powiedział ani słowa, ograniczył się do śledzenia każdego ruchu obcych.

Pierwszy, który zrobi coś podejrzanego skończy z bełtem w brzuchu - pomyślał gładząc łoże ciężkiej kuszy.

Broń wykonana była wyjątkowo starannie, różniła się od standardowej kuszy piechoty jak rasowy wierzchowiec od wiejskiej kobyły. Każdy, kto znał się na broni od razu poznałby, że wykonano ją na indywidualne zamówienie a rzemieślnik musiał być mistrzem w swoim fachu, mimo że nie zdobiły jej żadne złocenia ani inkrustacje.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 13 listopada 2012, 14:41

Jednooki Cadmon stary szaman Liguryjczyków zmierzył Vanka wzrokiem, pełnym mądrości i siły, nie było w nim widać agresji, ale był czujny. Tecumseh, Vanko, Zorian i Druss wyszli, na flankach zostali Belvas z kuszą i Tranicos z bossońskim łukiem. I oni dołaczyli do towarzyszy. Za plecami szamana jest pięciu liguryjczyków w kolczych bluzach z toporami bojowymi i tarczami, blisko 10 ciu innych czai się w pobliżu, część przy canoe. Co ja widzę Pikt, Cymeryjczyk, i dwaj obcokrajowcy, oraz Aquilonczyk i argosanin jak mniemam.

A Ty cudzoziemcze, tu szaman zwrócił się do Vanka jesteś przywódcą? Wiem juz co robicie tutaj dzięki słowom Pikta jaki jest z wami, chciałbym wiedzieć co zobaczyliście...


W razie każdej walki Inicjatywa będzie następująca o ile nie będziecie zaskoczeni:
1. Belvas
2. Tranicos
3. Vanko
4. Zorian
5. Drus
Inicjatywa jest liczona jako suma DEX + INT czyli zwinnośc + INT tu jako spryt. Atak zasadniczo robi się jeden, ale można dwa wtedy się dzieli walke na pół. Np mam trafienie 90% to mogę 2 ataki ale na 45% każdy, lub jeden 40 a