PBF - Narodziny legendy
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Nie, nie będziesz miał jajek zagrzanych:-)
-Te elfie chciałbym porozmawiać z Tobą na osobności, bo chyba mamy o czym.Chciałbym pogadać z altmerem z dala od ciekawskich uszu innych osób.
Ostatnio zmieniony 10 listopada 2012, 12:11 przez mordimer00, łącznie zmieniany 1 raz.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Rzeczna Puszcza, 10 dzień Ostatnich Siewów
Uwolniony od budzącego zakłopotanie khajiita psa, kocur ukłonił się naczelniczce wioski w nieco pocieszny sposób, zapożyczając ów gest od ludzi. Gerdur pozwoliła sobie w odpowiedzi na zdawkowy uśmiech i odstąpiła od kotołaka posyłając jednocześnie surowe spojrzenie właścicielowi niesfornego kundla, małemu chłopcu o długich włosach noszącemu wywrócony na drugą stronę barani kożuch.
- Barr'teh weźmie ćwiekowaną skórkę - oznajmił kocur głaszcząc poduszeczkami łap upatrzoną wcześniej zbroję - Barr'teh pomylony, człowiek nie rozumie źle. Barr'teh nie weźmie, on zapłaci. Da dużo żółtych krążków i inne piękniste inszości.
Lucian Valerius odwzajemnił się khajiitowi nie do końca ufnym spojrzeniem, sięgnął po podany mu wojskowy miecz przesuwając czubkami palców po klindze broni.
- Dam ci dobrą cenę, stworze - powiedział Cyrodiilczyk, wyraźnie nieswój w towarzystwie przybysza z dalekich tropikalnych lasów południa - Obiecałem Gerdur, więc nie będziesz narzekał na cenę.
Uwolniony od budzącego zakłopotanie khajiita psa, kocur ukłonił się naczelniczce wioski w nieco pocieszny sposób, zapożyczając ów gest od ludzi. Gerdur pozwoliła sobie w odpowiedzi na zdawkowy uśmiech i odstąpiła od kotołaka posyłając jednocześnie surowe spojrzenie właścicielowi niesfornego kundla, małemu chłopcu o długich włosach noszącemu wywrócony na drugą stronę barani kożuch.
- Barr'teh weźmie ćwiekowaną skórkę - oznajmił kocur głaszcząc poduszeczkami łap upatrzoną wcześniej zbroję - Barr'teh pomylony, człowiek nie rozumie źle. Barr'teh nie weźmie, on zapłaci. Da dużo żółtych krążków i inne piękniste inszości.
Lucian Valerius odwzajemnił się khajiitowi nie do końca ufnym spojrzeniem, sięgnął po podany mu wojskowy miecz przesuwając czubkami palców po klindze broni.
- Dam ci dobrą cenę, stworze - powiedział Cyrodiilczyk, wyraźnie nieswój w towarzystwie przybysza z dalekich tropikalnych lasów południa - Obiecałem Gerdur, więc nie będziesz narzekał na cenę.
Zrobiłem następujący manewr: upłynniłem łuk wojskowy i miecz, kołczan żelaznych strzał oraz wszystkie posiadane przez kota elementy zbroi podnosząc zasób gotówki do 173 septimów. I teraz zakupy wedle życzenia: ćwiekowana zbroja (OCH 24 tors, waga 6) i żelazne karwasze (OCH 11 ręce, waga 6) za łącznie 130 septimów. Khajiit ma ochronę na torsie i rękach, nogi i głowa pozostają odsłonięte. Co do futrzanej zbroi, to faktycznie, własne futro Barr'teha zapewnia mu nieporównywalnie lepszy komfort od futrzanego pancerza.
W sakiewce zostały 43 septimy.
W sakiewce zostały 43 septimy.
Ostatnio zmieniony 10 listopada 2012, 11:58 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Rzeczna Puszcza, 10 dzień Ostatnich Siewów
Stojący na uboczu Hastur objął palcami dłoni swój lichy mieszek, przytroczony do pasa, ale zupełnie nie rzucający się wskutek skąpej zawartości w oczy. Targający wcześniej na grzbietach ciężkie łupy towarzysze Redgara zyskali okazję, by doświadczyć przyjemności wymienienia ich na gotówkę, której brak szczerze Hasturowi dokuczał. Dumny i przestrzegający starannie swoistego kodeksu wojownik z Hammerfell po raz kolejny poczuł się wystawiony na pokuszenie, nie mogąc w żaden sposób zaprzeczyć temu, że odzieranie pokonanych wrogów z dobytku stanowiło intratną poboczną profesję.
- Rzadko widujemy tutaj równie przystojnych gości - za plecami Hastura rozległ się melodyjny alt zabarwiony kokieteryjną nutą i szczyptą zwyczajnej kobiecej ciekawości.
Najemnik odwrócił się i zmrużył oczy starając się nie okazać zaskoczenia urodą stojącej za nim dziewczyny. Wbrew pierwszym oczekiwaniom nie była to norska góralka, lecz rodowita mieszkanka Cyrodiil, piękność o kasztanowych włosach kręcących się w loki okalające pociągłą twarz o regularnych rysach i zadartym uroczo nosku. Wielkie orzechowe oczy spoglądały na Hastura z figlarnym błyskiem, podkreślanym na dodatek bielą odsłoniętych w lekkim uśmiechu zębów.
- Camilla, wreszcie przyszłaś! - podniósł głos targujący się z khajiitem Lucian - Mogłabyś pomóc!
Stojący na uboczu Hastur objął palcami dłoni swój lichy mieszek, przytroczony do pasa, ale zupełnie nie rzucający się wskutek skąpej zawartości w oczy. Targający wcześniej na grzbietach ciężkie łupy towarzysze Redgara zyskali okazję, by doświadczyć przyjemności wymienienia ich na gotówkę, której brak szczerze Hasturowi dokuczał. Dumny i przestrzegający starannie swoistego kodeksu wojownik z Hammerfell po raz kolejny poczuł się wystawiony na pokuszenie, nie mogąc w żaden sposób zaprzeczyć temu, że odzieranie pokonanych wrogów z dobytku stanowiło intratną poboczną profesję.
- Rzadko widujemy tutaj równie przystojnych gości - za plecami Hastura rozległ się melodyjny alt zabarwiony kokieteryjną nutą i szczyptą zwyczajnej kobiecej ciekawości.
Najemnik odwrócił się i zmrużył oczy starając się nie okazać zaskoczenia urodą stojącej za nim dziewczyny. Wbrew pierwszym oczekiwaniom nie była to norska góralka, lecz rodowita mieszkanka Cyrodiil, piękność o kasztanowych włosach kręcących się w loki okalające pociągłą twarz o regularnych rysach i zadartym uroczo nosku. Wielkie orzechowe oczy spoglądały na Hastura z figlarnym błyskiem, podkreślanym na dodatek bielą odsłoniętych w lekkim uśmiechu zębów.
- Camilla, wreszcie przyszłaś! - podniósł głos targujący się z khajiitem Lucian - Mogłabyś pomóc!
Oto pojawiła się wybranka serca bosmera Faendala i spoglądając na nią Hastur można zrozumieć, dlaczego zarówno leśny elf jak i miejscowy norski bard walczą o jej względy... w zasadzie można zadać pytanie, dlaczego nie czyni tego reszta mężczyzn mieszkających w tej wiosce? 
Co do zakupów, jeśli Hastur sprzeda jeden ze swoich mieczy, dwa z czterech noży oraz ochraniacz torsu, karwasze i nogawice, podbije stan mieszka do 94 septimów. To wystarczy na futrzaną zbroję (OCH 23 tors), futrzane karwasze (OCH 6 ręce) oraz futrzane wysokie buty (OCH 5 nogi) i jeszcze zostanie mu 5 septimów na czarną godzinę!
Co do zakupów, jeśli Hastur sprzeda jeden ze swoich mieczy, dwa z czterech noży oraz ochraniacz torsu, karwasze i nogawice, podbije stan mieszka do 94 septimów. To wystarczy na futrzaną zbroję (OCH 23 tors), futrzane karwasze (OCH 6 ręce) oraz futrzane wysokie buty (OCH 5 nogi) i jeszcze zostanie mu 5 septimów na czarną godzinę!
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Rzeczna Puszcza, 10 dzień Ostatnich Siewów
Przystojny młody Nord poczerwieniał lekko po twarzy, kiedy Llorvas nieco ostentacyjnym tonem nakazał mu na siebie czekać, kierując uwagę ponownie na towary Alvora, w rzeczywistości zaś korzystając z kupionego sobie czasu na obmyślenie odpowiedniej taktyki konwersacji. Przeczucie podpowiadało dunmerowi, że na jaw wyszedł jego udział w napisaniu oszczerczego listu, mającego zdyskredytować Svena w oczach jego ukochanej.
Ukochanej, która na dodatek właśnie pojawiła się na ulicy przed kuźnią przykuwając zainteresowane spojrzenia wielu mężczyzn i wywołując na twarze kilku obecnych przy targach kobiety niechętne grymasy powodowane mimowolną, najpewniej zupełnie bezwiedną zazdrością.
Bo też Camilla Valerius okazała się kobietą dość piękną, by nawet obnoszący się ostentacyjnie z niechęcią do ludzkich niewiast dunmer poczuł na jej widok dziwne ciepło rozlewające się podstępnie na sercu.
Przystojny młody Nord poczerwieniał lekko po twarzy, kiedy Llorvas nieco ostentacyjnym tonem nakazał mu na siebie czekać, kierując uwagę ponownie na towary Alvora, w rzeczywistości zaś korzystając z kupionego sobie czasu na obmyślenie odpowiedniej taktyki konwersacji. Przeczucie podpowiadało dunmerowi, że na jaw wyszedł jego udział w napisaniu oszczerczego listu, mającego zdyskredytować Svena w oczach jego ukochanej.
Ukochanej, która na dodatek właśnie pojawiła się na ulicy przed kuźnią przykuwając zainteresowane spojrzenia wielu mężczyzn i wywołując na twarze kilku obecnych przy targach kobiety niechętne grymasy powodowane mimowolną, najpewniej zupełnie bezwiedną zazdrością.
Bo też Camilla Valerius okazała się kobietą dość piękną, by nawet obnoszący się ostentacyjnie z niechęcią do ludzkich niewiast dunmer poczuł na jej widok dziwne ciepło rozlewające się podstępnie na sercu.
Czekam zatem na zakończenie zakupów, a potem przejdziemy do konwersacji ze Svenem.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-O witam nadobna niewiasto, jutrzenko mojego dnia, niech Twoja uroda będzie wychwalana po wsze czasy. Uśmiechnij się łanio proszę a ten dzień będzie całkiem udany dla nas:-) Dumner uśmiechnął się jak najmilej potrafił, po czy pokłonił się do kobiety.
Llorvas odezwał się do przechodzącej ludzkiej kobiety, za nic mając stojącego i czerwieniejącego obok górala, którego nerwy były na skraju wytrzymałości.
Będę prowokował a czemu nie:-)
Llorvas odezwał się do przechodzącej ludzkiej kobiety, za nic mając stojącego i czerwieniejącego obok górala, którego nerwy były na skraju wytrzymałości.
Będę prowokował a czemu nie:-)
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Rzeczna Puszcza, 10 dzień Ostatnich Siewów
Barr'teh poruszył wąsami wciągając w nozdrza delikatny zapach pachnidła, którym skropiła swój odsłonięty dekolt rozmawiająca z Hasturem ludzka kobieta. Kocur zerknął w jej stronę z ukosa, z trudem powstrzymując rodzący się w głębi gardzieli chichot, zbyt wielu człekokształtnym istotom kojarzący się z drapieżnym ostrzeżeniem, a nie niewinnym przejawem rozbawienia.
Kobieta o kasztanowym futrze na głowie wzbudziła wyraźne zainteresowanie wielu stojących przy kuźni mężczyzn, kotołak wyczuł to natychmiast wciągając w nozdrza wibrujące wonią pożądania cząsteczki powietrza. Sam Barr'teh w najmniejszym stopniu ekscytacji adoratorów nie podzielał, nie potrafiąc dopatrzyć się w ludzkiej kobiecie żadnych atrakcyjnych cech mogących zawładnąć jego kocią żądzą. W przeciwieństwie do zdrowych i dorodnych khajiitek ludzkie - oraz elfie - kobiety nie posiadały praktycznie wcale futra, a co gorsza, dysponując zaledwie kilkoma miejscami na ciele porośniętymi sierścią najczęściej z zupełnie niezrozumiałych dla kocura powodów z rozmysłem je goliły, pozbawiając się tym samym w oczach Barr'teha ostatnich walorów erotycznych.
Same kontakty płciowe ludzi też nie napawały kotołaka zachwytem. Mając kiedyś sposobność podkraść się do współżyjącej ludzkiej pary, khajiit przeraził się słysząc wydawane przez kochanków odgłosy, szokujące zwłaszcza w przypadku niewiasty. Zamiast zmysłowego, wieszczącego narastającą ekstazę pomrukiwania w nastroszone uszy kocura wdarły się jęki, stękania i okrzyki sugerujące raczej okropnie bolesną agonię niż akt radosnego dla khajiitów sparzenia.
Tym bardziej zadziwiająca była ustawiczna chęć ludzi do sypiania ze sobą i znoszenia owych okrutnych katuszy!
Barr'teh poruszył wąsami wciągając w nozdrza delikatny zapach pachnidła, którym skropiła swój odsłonięty dekolt rozmawiająca z Hasturem ludzka kobieta. Kocur zerknął w jej stronę z ukosa, z trudem powstrzymując rodzący się w głębi gardzieli chichot, zbyt wielu człekokształtnym istotom kojarzący się z drapieżnym ostrzeżeniem, a nie niewinnym przejawem rozbawienia.
Kobieta o kasztanowym futrze na głowie wzbudziła wyraźne zainteresowanie wielu stojących przy kuźni mężczyzn, kotołak wyczuł to natychmiast wciągając w nozdrza wibrujące wonią pożądania cząsteczki powietrza. Sam Barr'teh w najmniejszym stopniu ekscytacji adoratorów nie podzielał, nie potrafiąc dopatrzyć się w ludzkiej kobiecie żadnych atrakcyjnych cech mogących zawładnąć jego kocią żądzą. W przeciwieństwie do zdrowych i dorodnych khajiitek ludzkie - oraz elfie - kobiety nie posiadały praktycznie wcale futra, a co gorsza, dysponując zaledwie kilkoma miejscami na ciele porośniętymi sierścią najczęściej z zupełnie niezrozumiałych dla kocura powodów z rozmysłem je goliły, pozbawiając się tym samym w oczach Barr'teha ostatnich walorów erotycznych.
Same kontakty płciowe ludzi też nie napawały kotołaka zachwytem. Mając kiedyś sposobność podkraść się do współżyjącej ludzkiej pary, khajiit przeraził się słysząc wydawane przez kochanków odgłosy, szokujące zwłaszcza w przypadku niewiasty. Zamiast zmysłowego, wieszczącego narastającą ekstazę pomrukiwania w nastroszone uszy kocura wdarły się jęki, stękania i okrzyki sugerujące raczej okropnie bolesną agonię niż akt radosnego dla khajiitów sparzenia.
Tym bardziej zadziwiająca była ustawiczna chęć ludzi do sypiania ze sobą i znoszenia owych okrutnych katuszy!
Bartku, mam nadzieję, że Twój koci punkt widzenia na aspekty współżycia ludzi pokrywa się z moim! 
Ostatnio zmieniony 10 listopada 2012, 18:00 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Rzeczna Puszcza, 10 dzień Ostatnich Siewów
Dokończywszy targów Ahraveen i Barr'teh pozbierali swoje nowe nabytki i oddaliwszy się w stronę muru wioski zaczęli wymieniać się komentarzami na temat walorów poszczególnych elementów zbroi. Zapatrzony w oczy Camilli Hastur wdał się z siostrą Luciena w ożywioną rozmowę, śledząc wzrokiem każdy ruch jej odgarniającej pukle włosów dłoni.
Sven z najwyższym trudem powściągnął rozdrażnienie na widok tej konwersacji, oderwał od swej oblubienicy spojrzenie tracąc do końca cierpliwość i złapał Llorvasa za rękaw.
- Wystarczy tego dobrego - syknął ściszonym głosem Nord, obracając dunmera twarzą w swoją stronę - Rozmawiałem niedawno z Orgnarem, chłopakiem z karczmy. Nie jesteśmy przyjaciółmi, ale to mój ziomek, dlatego powiedział mi coś ciekawego.
Gotowy wyszarpnąć rękaw z uścisku barda Llorvas wstrzymał się z tym pomysłem na chwilę, zamieniając się w słuch i świdrując rozmówcę spojrzeniem szkarłatnych oczu.
- Był wczoraj u ciebie Faendal, a ty napisałeś dla niego list - stwierdził z niezbitą pewnością siebie Sven - Może sam też nie potrafię pisać, ale głupcem nie jestem. Wiem, co mu tam naskrobałeś w tym liście!
Dokończywszy targów Ahraveen i Barr'teh pozbierali swoje nowe nabytki i oddaliwszy się w stronę muru wioski zaczęli wymieniać się komentarzami na temat walorów poszczególnych elementów zbroi. Zapatrzony w oczy Camilli Hastur wdał się z siostrą Luciena w ożywioną rozmowę, śledząc wzrokiem każdy ruch jej odgarniającej pukle włosów dłoni.
Sven z najwyższym trudem powściągnął rozdrażnienie na widok tej konwersacji, oderwał od swej oblubienicy spojrzenie tracąc do końca cierpliwość i złapał Llorvasa za rękaw.
- Wystarczy tego dobrego - syknął ściszonym głosem Nord, obracając dunmera twarzą w swoją stronę - Rozmawiałem niedawno z Orgnarem, chłopakiem z karczmy. Nie jesteśmy przyjaciółmi, ale to mój ziomek, dlatego powiedział mi coś ciekawego.
Gotowy wyszarpnąć rękaw z uścisku barda Llorvas wstrzymał się z tym pomysłem na chwilę, zamieniając się w słuch i świdrując rozmówcę spojrzeniem szkarłatnych oczu.
- Był wczoraj u ciebie Faendal, a ty napisałeś dla niego list - stwierdził z niezbitą pewnością siebie Sven - Może sam też nie potrafię pisać, ale głupcem nie jestem. Wiem, co mu tam naskrobałeś w tym liście!
A więc chodzi o wczorajszą miłosną korespondencję! Sven mówi na tyle cicho i stoi na tyle blisko Llorvasa, by nikt inny nie usłyszał tej rozmowy, ale jeśli wybuchnie kłótnia, zwrócicie na siebie uwagę wszystkich obecnych na ulicy wieśniaków.
Mordimerze, nie zapomnij podać mi informacji o szczegółach zakupów zbroi!
Mordimerze, nie zapomnij podać mi informacji o szczegółach zakupów zbroi!
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Khajit usiadł z boku i zaczal pomagac jaszczurowi dopasowac elemnty zbroji. Skorzane rzemyki na zbroji poruszajace sie z kazdym ruchem Ahraveena niemal zahipnotyzowaly kotolaka. Szybko jednak ocknal sie i poczal sciagac poszczegolne elementy, sprawnie radzac sobie z rzemykami:
- Ahra'veen sie nie rusza jak wystraszona jaszczurka, bo khajit scisnie za mocno i jezora wyplujesz
- Ahra'veen sie nie rusza jak wystraszona jaszczurka, bo khajit scisnie za mocno i jezora wyplujesz
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Kupuje wielowarstwową skórznie. A co do Svena to nie obchodzi mnie czy ktoś to słyszy, nic złego nie zrobiłem.
-Nie znam Cię tak i nie znam tego drugiego, przede wszystkim puść moją rękę bo inaczej będę zmuszony inaczej z Tobą pogadać, zapłacił mi za to aby coś napisać i to zrobiłem! To nie moje słowa a jeśli nie potraficie sobie tego sami wyjaśnić to nie moja sprawa, jesteście dorośli czy dziećmi jesteście? Idź z nim i z tą kobietą wyjaśniaj sprawę a nie ze mną. A teraz puszczaj albo będzie bardzo niemiło.
Ostatnio zmieniony 11 listopada 2012, 01:42 przez mordimer00, łącznie zmieniany 1 raz.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Jaszczur nieco zaskoczony darem kobiety, rzekł, podziękuj pani owemu nieznajomemu jaki ofiarował ten dar. rzeknij mu, że nie uczyniłe tego co uczyniłem dla nagrody.
Kupuję: - futrzana zbroja, OCH 23 (tors), waga 6, cena 65;
- futrzane buty, OCH 5 (nogi), waga 2, cena 11;
- futrzane karwasze, OCH 6 (ręce), waga 1, cena 13. Sprzedam moje elementy zbroji rzemieniowej, czyli na korpus, buty i karwasze. Proszę o podsumowanie stanu mej sakiewki.
- futrzane buty, OCH 5 (nogi), waga 2, cena 11;
- futrzane karwasze, OCH 6 (ręce), waga 1, cena 13. Sprzedam moje elementy zbroji rzemieniowej, czyli na korpus, buty i karwasze. Proszę o podsumowanie stanu mej sakiewki.
Ostatnio zmieniony 11 listopada 2012, 17:19 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Rzeczna Puszcza, 10 dzień Ostatnich Siewów
Sven poczerwieniał jeszcze bardziej, nim jednak zdążył cokolwiek powiedzieć, kasztanowowłosa piękność oderwała się od Hastura i ujęła młodego barda pod ramię przyciągając go ku swej twarzy.
- Nie godzi się głosu podnosić przy tak miłych gościach - powiedziała dźwięcznym altem, zaciskając długie smukłe palce na ramieniu Svena - Nie czyńmy zwady w taki niespokojny czas, gdy smok czyha w pobliżu.
Przywołane na głos wspomnienie smoka, wciąż żywe w myślach niemal wszystkich mieszkańców Rzecznej Puszczy, z miejsca przywołało na twarze górali grymas niepokoju i zatroskania.
- Faedal jeszcze nie wrócił z obchodu - oznajmił Alvor - Gdyby cokolwiek zoczył, na pewno przygnałby czym prędzej z powrotem do wioski. Skoro go jeszcze nie ma, pewnie wszystko jest po naszej myśli.
- A jeśli smok go pożarł? - Camilla puściła ramię Svena i uniosła dłonie ku ustom przywołując na twarz wyraz szczerego zatroskania. Przyglądający się jej cały czas Hastur poczuł irracjonalne ukłucie zazdrości, przygryzł lekko usta przywołując się myślą do porządku.
- Im szybciej ruszycie w drogę, tym lepiej dla nas wszystkich - wtrąciła Gerdur, na której obliczu ponownie rozgościł się głęboki niepokój. Spojrzenia większości wieśniaków znów zaczęły krążyć pośród wystrzeliwujących ponad Rzeczną Puszczę wierzchołków gór.
- Przekonajcie jarla Białej Grani, że potrzebujemy jego drużynników - dodał równie zatroskany Hod - Hojnie wynagrodzimy was za pomoc.
Sven poczerwieniał jeszcze bardziej, nim jednak zdążył cokolwiek powiedzieć, kasztanowowłosa piękność oderwała się od Hastura i ujęła młodego barda pod ramię przyciągając go ku swej twarzy.
- Nie godzi się głosu podnosić przy tak miłych gościach - powiedziała dźwięcznym altem, zaciskając długie smukłe palce na ramieniu Svena - Nie czyńmy zwady w taki niespokojny czas, gdy smok czyha w pobliżu.
Przywołane na głos wspomnienie smoka, wciąż żywe w myślach niemal wszystkich mieszkańców Rzecznej Puszczy, z miejsca przywołało na twarze górali grymas niepokoju i zatroskania.
- Faedal jeszcze nie wrócił z obchodu - oznajmił Alvor - Gdyby cokolwiek zoczył, na pewno przygnałby czym prędzej z powrotem do wioski. Skoro go jeszcze nie ma, pewnie wszystko jest po naszej myśli.
- A jeśli smok go pożarł? - Camilla puściła ramię Svena i uniosła dłonie ku ustom przywołując na twarz wyraz szczerego zatroskania. Przyglądający się jej cały czas Hastur poczuł irracjonalne ukłucie zazdrości, przygryzł lekko usta przywołując się myślą do porządku.
- Im szybciej ruszycie w drogę, tym lepiej dla nas wszystkich - wtrąciła Gerdur, na której obliczu ponownie rozgościł się głęboki niepokój. Spojrzenia większości wieśniaków znów zaczęły krążyć pośród wystrzeliwujących ponad Rzeczną Puszczę wierzchołków gór.
- Przekonajcie jarla Białej Grani, że potrzebujemy jego drużynników - dodał równie zatroskany Hod - Hojnie wynagrodzimy was za pomoc.
Teraz chyba już najwyższa pora, by wyruszyć w dalszą drogę, prawda? Myślę, że dobrze zapamiętacie Rzeczną Puszczę, bo to nie tylko urokliwa górska wioska, ale i skupisko generalnie przyjaznych mieszkańców.