Sprzedaję 2 łuki myśliwskie, miecz wojskowy chyba, że jest lepszy od mojego (wtedy zostawiam mój a sprzedaje wojskowy miecz). Sprzedaje też jednoręczny topór, rzemieniowy ochraniacz torsu i tego samego rodzaju nogawice. Oraz własne buty , i tarczę sprzedaje. Chcę kupić ciepłe buty i czekam na podanie cen zbroji skórzanych, bo nie wiem w co zainwestować ten majątek.
.
PBF - Narodziny legendy
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Sprzedaje dwa łuki a sobie zostawiam najlepszy, do tego sprzedaje dwa miecze (jeśli mogę władać dwoma) a jeśli nie to 3 a zostawiam najlepszy, włócznie, zbroje rzemieniową z Helgen i buławę i ile wtedy będę miał i na co mnie będzie stać?
-Po zakupach chodźmy się rozmówić z altmarem trzeba wiedzieć co tu robi i po kiego tu przylazł, nie mam zamiaru za niego zdechnąć gdzieś w rowie, albo powie co tu robi albo... niech idzie gdzie mu się podoba byleby nie za mną!
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Rzeczna Puszcza, 10 dzień Ostatnich Siewów
Przepuszczając przodem bardziej majętnych druhów, Hastur poświęcił więcej uwagi samej wiosce niż wystawionym ku uciesze wędrowców dobrom, wodząc bacznym spojrzeniem po otaczających Rzeczną Puszczę górach. Jaśniejące w promieniach słońca szczyty wyrastały wysoko ponad korony rosnących w niższych partiach gór drzew, ale uwagę Redgarda przykuło z miejsca coś innego - element otoczenia zupełnie zdający się nie pasować do reszty majestatycznej panoramy.
Po przeciwnej stronie rzeki, wysoko na zboczu góry wznosiła się wyraźnie zaniedbana wartownicza wieża, zbudowana z ciemnego kamienia i wydająca się tkwić w zawieszeniu ponad biegnącą wzdłuż rzeki drogą. Bystre oczy Hastura szybko dopatrzyły się w jej kształcie szkód i zniszczeń, dziur i pęknięć świadczących niezbicie o tym, że od bardzo dawna nikt budowli nie reperował.
Powyżej wieży i jeszcze dalej w głębi górskich stoków wzrok mężczyzny przyciągnęło jeszcze coś innego - czarne ruiny wyrastające z górskiego masywu, budzące szacunek swymi rozmiarami nawet u człowieka spoglądającego ku nim z odległego dna kotliny, a zarazem tchnące wręcz namacalną aurą prastarej przeszłości.
- Stary kurhan - powiedział Lucian Valerius, który kątem oka dostrzegł zainteresowanie wyrysowane na obliczu Redgarda - Miejsce pochówku starożytnych Nordów. Kiedy się tutaj przyprowadziliśmy z siostrą, miejscowi mówili, że nie należy tam chodzić, bo to przyniesie klątwę. Nigdy nie postawiliśmy tam stopy, a mimo to klątwa nas dosięgnęła...
Coś w tonie Cyrodiilczyka sprawiło, że Hastur drgnął mimowolnie, czując głęboko zakorzenioną w głosie kupca złość.

Przepuszczając przodem bardziej majętnych druhów, Hastur poświęcił więcej uwagi samej wiosce niż wystawionym ku uciesze wędrowców dobrom, wodząc bacznym spojrzeniem po otaczających Rzeczną Puszczę górach. Jaśniejące w promieniach słońca szczyty wyrastały wysoko ponad korony rosnących w niższych partiach gór drzew, ale uwagę Redgarda przykuło z miejsca coś innego - element otoczenia zupełnie zdający się nie pasować do reszty majestatycznej panoramy.
Po przeciwnej stronie rzeki, wysoko na zboczu góry wznosiła się wyraźnie zaniedbana wartownicza wieża, zbudowana z ciemnego kamienia i wydająca się tkwić w zawieszeniu ponad biegnącą wzdłuż rzeki drogą. Bystre oczy Hastura szybko dopatrzyły się w jej kształcie szkód i zniszczeń, dziur i pęknięć świadczących niezbicie o tym, że od bardzo dawna nikt budowli nie reperował.
Powyżej wieży i jeszcze dalej w głębi górskich stoków wzrok mężczyzny przyciągnęło jeszcze coś innego - czarne ruiny wyrastające z górskiego masywu, budzące szacunek swymi rozmiarami nawet u człowieka spoglądającego ku nim z odległego dna kotliny, a zarazem tchnące wręcz namacalną aurą prastarej przeszłości.
- Stary kurhan - powiedział Lucian Valerius, który kątem oka dostrzegł zainteresowanie wyrysowane na obliczu Redgarda - Miejsce pochówku starożytnych Nordów. Kiedy się tutaj przyprowadziliśmy z siostrą, miejscowi mówili, że nie należy tam chodzić, bo to przyniesie klątwę. Nigdy nie postawiliśmy tam stopy, a mimo to klątwa nas dosięgnęła...
Coś w tonie Cyrodiilczyka sprawiło, że Hastur drgnął mimowolnie, czując głęboko zakorzenioną w głosie kupca złość.

Powyższy obrazek przedstawia rzut oka na rzeczone ruiny - mam nadzieję, że dość czytelnie. Natomiast przybudówka chaty na pierwszym planie to wioskowa kuźnia. Chcecie ewentualnie rzucić okiem na ruiny pod innym kątem?
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Jasne, że chcemy:-)
-Chcę pogadać z altmerem, bo chyba coś wie o tym kto nas chce napaść, może ci ludzie są jeszcze tutaj, wtedy z nimi też sobie pogadam w cztery oczy, jeśli ten długouchy mówi prawdę to kto wie, może się i przydać ale tylko jako straż przednia i zwiad, za nic w świecie nie pozwolę na to aby był za mną!
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
A ja nie zgodzę się żebyś TY był za MNĄ! Idziemy równo, jeżeli już!
Czy ten kupiec ma księgi czarów, zwoje, eliksiry czy cokolwiek magicznego?
Ostatnio zmieniony 08 listopada 2012, 22:24 przez Procjon, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Rzeczna Puszcza, 10 dzień Ostatnich Siewów
Llorvas przypasał do pleców dwa zabrane z Helgen wojskowe miecze, o pół dłoni dłuższe od swoich własnych, a przy tym na dodatek odrobinę lżejsze od ostrzy kupionych kilka miesięcy wcześniej w Brumie. Przeglądający jego ofertę Alvor kiwał głową i cmokał, ale dunmer widział, że Nord bez większych zastrzeżeń wyłoży zapłatę.
- Elfie? - za plecami Llorvasa rozległ się czyjś męski głos. Dunmer zerknął ponad ramieniem, ujrzał noszącego obszyty lisim futrem kubrak młodego górala o przystojnej twarzy, krzaczastych brwiach i niebieskich oczach.
- Nie sądzę, byśmy się znali... - zagaił ostrożnie mroczny elf, przypominając sobie co prawda twarz człowieka wyłowioną z tłumku widzianego p
Llorvas przypasał do pleców dwa zabrane z Helgen wojskowe miecze, o pół dłoni dłuższe od swoich własnych, a przy tym na dodatek odrobinę lżejsze od ostrzy kupionych kilka miesięcy wcześniej w Brumie. Przeglądający jego ofertę Alvor kiwał głową i cmokał, ale dunmer widział, że Nord bez większych zastrzeżeń wyłoży zapłatę.
- Elfie? - za plecami Llorvasa rozległ się czyjś męski głos. Dunmer zerknął ponad ramieniem, ujrzał noszącego obszyty lisim futrem kubrak młodego górala o przystojnej twarzy, krzaczastych brwiach i niebieskich oczach.
- Nie sądzę, byśmy się znali... - zagaił ostrożnie mroczny elf, przypominając sobie co prawda twarz człowieka wyłowioną z tłumku widzianego p