Llorvas nie wierzył w to co przed chwilą usłyszał, odwrócił głowę w stronę jaszczura z szeroko rozdziawioną gębą i rzekł:
-A co ma mleko z bramą wspólnego? Czy abyś nie dostał porządnie w łeb od kogoś ostatnio? Jak nie wiesz co mówić to nic nie mów. To czemuś nie gadał wcześniej, że masz listy polecające, a ja tu jak sługus jakiś proszę się o wpuszczenie mnie do środka! To idź, pełzaj czy tam co chcesz ale pokaż im te pergamina i niech bramę otwierają!
Odwrócił się z powrotem w stronę strażników mrucząc pod nosem:
-Jakie kur.a mleko o co mu chodzi, jednak nie rozumiem gadziny:-) Za cholerę nie rozumiem! O bogowie (jeśli tam jesteście) obdarzcie mnie siłą abym wytrzymał to wszystko:-)
PBF - Narodziny legendy
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Elfie to żart taki był koty lubią mleko tak? a gadałem do kotołaka... Chyba byłeś pijany albo masz zaniki pamięci przecież już w pierwszej strażnicy na przełeczy pokazywałem listy polecające jakie mamy, tamtemu komendantowi, w obecności was wszystkich... Przeoczyłeś to? a ponoć wy elfy bardzo spostrzegawcze jesteście... A ty ani dowcipu docenić nie umiesz a ni chyba nie jesteś spostrzegawczy. Ach ci długousi...
Ostatnio zmieniony 31 października 2012, 19:53 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Helgen, 9 dzień Pierwszych Mrozów
Czterej stojący nad bramą strażnicy - cesarscy żołnierze w barwionych na brązowo brygantynach z nałożonymi na nie kolczymi płatami - pochylili się nad grubo plecionym sznurem biegnącym wzdłuż krawędzi pomostu. Wszyscy nosili w sajdakach łuki, ale ich nie wyciągnęli na widok przybyszów, dowodząc swą rozluźnioną postawą poczucia bezpieczeństwa.
- Helgen zamknięte, ale na krótko - oznajmił jeden z nich, noszący na hełmie insygnia dziesiętnika - Niebawem wpuścimy was do środka, z listami czy bez, teraz wszelako rozłóżcie się gdzieś na trawie i odsapnijcie krzynkę.
- Mamy czekać pod bramą? - Llorvas zazwyczaj otwarcie wyrażał swe sarkastyczne opinie, ale oświadczenie legionisty zaskoczyło go tak dalece, że elf nie zdołał się zdobyć na najmniejszą nutę złośliwości w głosie - Aż nas wpuścicie?
- Od razu widać, żeś nieludź - odpowiedział z wysokości pomostu dziesiętnik, uśmiechając się pobłażliwie - Zwyczajny człowiek pewnikiem od razu by pojął, bez powtarzania. Musicie poczekać, póki rozkaz nie padnie, że wolno nam znowu bramę otworzyć. Teraz nikt do osady nie wchodzi i nikt z niej nie wychodzi.
- I jak to niby długo ma potrwać? - zapytał Hastur krzywiąc oblicze w grymasie głębokiego rozczarowania - Do zmroku?
- A to akuratnie od kata zależy - wzruszył ramionami podoficer, tym razem uśmiechając się w wyraźnie mściwy sposób, który podchwycili natychmiast pozostali trzej żołnierze - Rzeknijcie tedy lepiej, co tam na szlaku słychać? Na granicy spokój?
Wątek techniczny
Z nieznanych dotąd powodów żołnierze nie chcą Was wpuścić do Helgen, chociaż taki stan rzeczy podobno nie ma potrwać długo.
Mordimerze, każdy z Was ma własne listy polecające od rządcy Waszego zmarłego pryncypała, podkreślające indywidualne zasługi każdego najmity.
Czterej stojący nad bramą strażnicy - cesarscy żołnierze w barwionych na brązowo brygantynach z nałożonymi na nie kolczymi płatami - pochylili się nad grubo plecionym sznurem biegnącym wzdłuż krawędzi pomostu. Wszyscy nosili w sajdakach łuki, ale ich nie wyciągnęli na widok przybyszów, dowodząc swą rozluźnioną postawą poczucia bezpieczeństwa.
- Helgen zamknięte, ale na krótko - oznajmił jeden z nich, noszący na hełmie insygnia dziesiętnika - Niebawem wpuścimy was do środka, z listami czy bez, teraz wszelako rozłóżcie się gdzieś na trawie i odsapnijcie krzynkę.
- Mamy czekać pod bramą? - Llorvas zazwyczaj otwarcie wyrażał swe sarkastyczne opinie, ale oświadczenie legionisty zaskoczyło go tak dalece, że elf nie zdołał się zdobyć na najmniejszą nutę złośliwości w głosie - Aż nas wpuścicie?
- Od razu widać, żeś nieludź - odpowiedział z wysokości pomostu dziesiętnik, uśmiechając się pobłażliwie - Zwyczajny człowiek pewnikiem od razu by pojął, bez powtarzania. Musicie poczekać, póki rozkaz nie padnie, że wolno nam znowu bramę otworzyć. Teraz nikt do osady nie wchodzi i nikt z niej nie wychodzi.
- I jak to niby długo ma potrwać? - zapytał Hastur krzywiąc oblicze w grymasie głębokiego rozczarowania - Do zmroku?
- A to akuratnie od kata zależy - wzruszył ramionami podoficer, tym razem uśmiechając się w wyraźnie mściwy sposób, który podchwycili natychmiast pozostali trzej żołnierze - Rzeknijcie tedy lepiej, co tam na szlaku słychać? Na granicy spokój?
Wątek techniczny
Z nieznanych dotąd powodów żołnierze nie chcą Was wpuścić do Helgen, chociaż taki stan rzeczy podobno nie ma potrwać długo.
Mordimerze, każdy z Was ma własne listy polecające od rządcy Waszego zmarłego pryncypała, podkreślające indywidualne zasługi każdego najmity.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Zmartwił Hastura taki stan rzeczy, ale wiedział, że skoro strażnicy otrzymali rozkaz, to próżny trud nakłonić ich to jego złamania. Rozkaz to rozkaz, za jego niewykonanie żołnierz pogłaskany nie zostanie, a i głowa z karku spaść może.
- Rozkaz to rozkaz, dziesiętniku. - rzekł - Skoro i tak czekać musimy, nie sprawi ci, panie, kłopotu z podróżnymi pogawędka. Co to się w Helgen porobiło, że kat o otwarciu bramy decyduje? Egzekucja jaka? Radzi byśmy też obejrzeć widowisko. A długo jeszcze potrwać może? Na długie męki się zanosi?
- Rozkaz to rozkaz, dziesiętniku. - rzekł - Skoro i tak czekać musimy, nie sprawi ci, panie, kłopotu z podróżnymi pogawędka. Co to się w Helgen porobiło, że kat o otwarciu bramy decyduje? Egzekucja jaka? Radzi byśmy też obejrzeć widowisko. A długo jeszcze potrwać może? Na długie męki się zanosi?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Helgen, 9 dzień Pierwszych Mrozów
Wędrowcy wymienili między sobą zdziwione spojrzenia, nie rozumiejąc kuriozalnego zakazu wejścia do miasteczka mimo dziennej pory. Wszyscy dostrzegali za plecami strażników i zadaszeniem pomostu bijące w niebo snopy siwego dymu unoszące się nad kominami chat, do ich uszu dobiegały z przeciwnej strony muru stłumione odgłosy rozmów, szczekanie psów i pianie koguta.
Niewielkie górskie miasteczko sprawiało wrażenie ospałego, wiodącego swe leniwe prowincjonalne życie. Wychyleni nad pomostem żołnierze dzielili swą uwagę pomiędzy pozostawionych pod bramą obcych oraz wydarzenia w obrębie Helgen, absorbujące co chwila ich wyraźnie ożywione spojrzenia.
- Zapamiętajcie tę datę, przyjaciele - oznajmił dziesiętnik, wywołując prychnięcie ze strony niechętnego większości ludzi dunmera - Pamiętny to będzie dzień, w księgach będzie się o nim pisało. Oto początek końca buntu, zapamiętajcie sobie moje słowa.
- Jakiego buntu? - zapytał Redgard wspominając w myślach zasłyszane wcześniej wieści z północnego królestwa - Gromowładnych?
- Ano Gromowładnych - pokiwał z nieskrywanym zadowoleniem głową legionista - To dzisiaj ukręcimy łeb tej rewolcie. Ulfric Gromowładny, pan na Wichrowym Czubie, zaraz zostanie ścięty na ryneczku. To dlatego nikomu nie wolno teraz wejść do miasta, rozkaz samego generała Tuliusa.
- Byście wcześniej przyszli, tobyście mogli na egzekucję popatrzeć - rzucił inny żołnierz - Wszyscy na rynku, a zaglądają, bo chociaż torturowania nie będzie, prócz jarla głowy położą też jego zaufani hersirowie, mordercy o skrwawionych rękach. Wczoraj żeśmy ich pojmali w zasadzce, prawie wszystkich żywcem!
Wątek techniczny
Wierzcie mi, że to niebywała wieść! Jarl Ulfric Gromowładny to nikt inny jak zabójca Wielkiego Króla Torygga i nieprzejednany wróg Cesarstwa wzywający wszystkich Nordów do walki o niepodległość Skyrimu! Jego śmierć z rąk cesarskich żołnierzy zada druzgoczący cios rebeliantom!
Wędrowcy wymienili między sobą zdziwione spojrzenia, nie rozumiejąc kuriozalnego zakazu wejścia do miasteczka mimo dziennej pory. Wszyscy dostrzegali za plecami strażników i zadaszeniem pomostu bijące w niebo snopy siwego dymu unoszące się nad kominami chat, do ich uszu dobiegały z przeciwnej strony muru stłumione odgłosy rozmów, szczekanie psów i pianie koguta.
Niewielkie górskie miasteczko sprawiało wrażenie ospałego, wiodącego swe leniwe prowincjonalne życie. Wychyleni nad pomostem żołnierze dzielili swą uwagę pomiędzy pozostawionych pod bramą obcych oraz wydarzenia w obrębie Helgen, absorbujące co chwila ich wyraźnie ożywione spojrzenia.
- Zapamiętajcie tę datę, przyjaciele - oznajmił dziesiętnik, wywołując prychnięcie ze strony niechętnego większości ludzi dunmera - Pamiętny to będzie dzień, w księgach będzie się o nim pisało. Oto początek końca buntu, zapamiętajcie sobie moje słowa.
- Jakiego buntu? - zapytał Redgard wspominając w myślach zasłyszane wcześniej wieści z północnego królestwa - Gromowładnych?
- Ano Gromowładnych - pokiwał z nieskrywanym zadowoleniem głową legionista - To dzisiaj ukręcimy łeb tej rewolcie. Ulfric Gromowładny, pan na Wichrowym Czubie, zaraz zostanie ścięty na ryneczku. To dlatego nikomu nie wolno teraz wejść do miasta, rozkaz samego generała Tuliusa.
- Byście wcześniej przyszli, tobyście mogli na egzekucję popatrzeć - rzucił inny żołnierz - Wszyscy na rynku, a zaglądają, bo chociaż torturowania nie będzie, prócz jarla głowy położą też jego zaufani hersirowie, mordercy o skrwawionych rękach. Wczoraj żeśmy ich pojmali w zasadzce, prawie wszystkich żywcem!
Wątek techniczny
Wierzcie mi, że to niebywała wieść! Jarl Ulfric Gromowładny to nikt inny jak zabójca Wielkiego Króla Torygga i nieprzejednany wróg Cesarstwa wzywający wszystkich Nordów do walki o niepodległość Skyrimu! Jego śmierć z rąk cesarskich żołnierzy zada druzgoczący cios rebeliantom!