Góry Jerallu, 9 dzień Pierwszych Mrozów
Barr'teh przesadził zaniedbaną drogę w dwóch wielkich susach, instynktownie poruszając się na czterech kończynach, a nie dwóch. Khajiit znajdował się za łukiem obiegającego załom szlaku, toteż przekonany był, że strzelający do jego druhów napastnicy nie mogli go dostrzec w tej krótkiej chwili potrzebnej do pokonania kawałka odkrytej przestrzeni.
Długie pazury kotołaka wysunęły się spomiędzy palców przednich łap, kiedy futrzasty kształt zaczął się zwinnie wspinać w górę zbocza wiodącego na szczyt zadrzewionego załomu.
- Pędź do fortu! - do uszu khajiita dobiegł stłumiony ludzki głos, dobiegający gdzieś z góry i zniekształcony odległością oraz gałęziami świerków - Jest ich dwóch! Niech Wulf ich obejdzie od wschodu!
WÄ…tek techniczny
Kocur był dość wysunięty na wschodniej odnodze szlaku, by strzelcy nie zauważyli jego obecności. Zawrócił przeciwną stroną drogi wspinając się w górę wzniesienia i jest już dość blisko, by usłyszeć głosy łuczników!
PBF - Narodziny legendy
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Góry Jerallu, 9 dzień Pierwszych Mrozów
Ahraveen zasyczał coś przeciągle do siebie samego, a potem uniósł się z łukiem w ręku ponad głaz, jednym płynnym ruchem napinając broń i przyciągając cięciwę do boku obłej gadziej czaszki. Wciąż wychylony zza drzewa na załomie łucznik dostrzegł go w tej samej chwili, sam dociągnął poluźnioną nieco cięciwę mierząc w stronę jaszczura.
Chociaż mogło się to wydać niemożliwe, obaj strzelcy zwolnili cięciwy jednocześnie: tkwiący na skalnym załomie śniadoskóry człowiek oraz wychylony zza głazu argonianin.
Strzała górskiego rabusia wbiła się w pień rosnącego przy kryjówce jaszczura świerku, zagłębiając się w nim do połowy drzewca. Pocisk Ahraveena uderzył noszącego zrobiony z wyprawionej jeleniej skóry pancerz łucznika w tors, wytracając swój impet na twardej jak kamień zbroi i ledwie przebijając skórę rzezimieszka.
Odrzuciwszy bez chwili wahania łuk, jaszczur zerwał się na równe nogi i pochwyciwszy w lewą rękę tarczę ruszył co sił w nogach ku rozstajom i skalnemu załomowi, zdecydowany dopaść swego prześladowcę i zasiec go noszonym u boku mieczem.
WÄ…tek techniczny
Strzały w tej samej chwili. Test dla Ahraveena: trzy sukcesy. Test zbira: trzy porażki. Trafienie w (15) tors - efektem są lekkie obrażenia przeciwnika, wciąż zdolnego do dalszej walki.
Ahraveen zasyczał coś przeciągle do siebie samego, a potem uniósł się z łukiem w ręku ponad głaz, jednym płynnym ruchem napinając broń i przyciągając cięciwę do boku obłej gadziej czaszki. Wciąż wychylony zza drzewa na załomie łucznik dostrzegł go w tej samej chwili, sam dociągnął poluźnioną nieco cięciwę mierząc w stronę jaszczura.
Chociaż mogło się to wydać niemożliwe, obaj strzelcy zwolnili cięciwy jednocześnie: tkwiący na skalnym załomie śniadoskóry człowiek oraz wychylony zza głazu argonianin.
Strzała górskiego rabusia wbiła się w pień rosnącego przy kryjówce jaszczura świerku, zagłębiając się w nim do połowy drzewca. Pocisk Ahraveena uderzył noszącego zrobiony z wyprawionej jeleniej skóry pancerz łucznika w tors, wytracając swój impet na twardej jak kamień zbroi i ledwie przebijając skórę rzezimieszka.
Odrzuciwszy bez chwili wahania łuk, jaszczur zerwał się na równe nogi i pochwyciwszy w lewą rękę tarczę ruszył co sił w nogach ku rozstajom i skalnemu załomowi, zdecydowany dopaść swego prześladowcę i zasiec go noszonym u boku mieczem.
WÄ…tek techniczny
Strzały w tej samej chwili. Test dla Ahraveena: trzy sukcesy. Test zbira: trzy porażki. Trafienie w (15) tors - efektem są lekkie obrażenia przeciwnika, wciąż zdolnego do dalszej walki.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Góry Jerallu, 9 dzień Pierwszych Mrozów
Llorvas uniósł się nieco wyżej w kuckach chcąc dostrzec drugiego przeciwnika i zobaczył go w tej samej chwili, kiedy wychylony zza głazu Ahraveen wystrzelił własną strzałę. Był to człowiek, usytuowany na tym samym załomie, co postrzelony chwilę wcześniej w rękę bandyta. Dunmer już trzymał na cięciwie nową strzałę, toteż widząc następny cel wstrzymał ponownie oddech i posłał zakończony czarnymi piórami pocisk w powietrze.
Ugodzony w bok łucznik zachwiał się na nogach, złapał jedną ręką pnia najbliższego drzewa chroniąc się przed upadkiem. Nim elf zdążył wystrzelić trzecią strzałę, człowiek na skale zniknął w głębi zadrzewionej półki, uchodząc z wyraźnym trudem znad krawędzi.
Dunmer był pewien, że jego grot wniknął głęboko w ciało rabusia, dowodził tego niezbicie chwiejny krok próbującego uciekać człowieka.
WÄ…tek techniczny
Coś mi się wydaje, że Llorvas zostanie niebawem mistrzem łuku! W teście 4k20 uzyskałem wyniki 1, 3, 6, 2! Pięć sukcesów! Teraz nowa zasada dla krytyków - cztery sukcesy obniżają wartość zbroi do połowy, pięć do jednej czwartej, sześć ją całkowicie niweluje. Gość dostał 15x5 ran w tors, czyli 75 brutto, a rzemieniowa zbroja zniwelowała 9 z nich. Na czysto weszło 66 ran (oraz 8 od strzały Ahraveena).
Llorvas uniósł się nieco wyżej w kuckach chcąc dostrzec drugiego przeciwnika i zobaczył go w tej samej chwili, kiedy wychylony zza głazu Ahraveen wystrzelił własną strzałę. Był to człowiek, usytuowany na tym samym załomie, co postrzelony chwilę wcześniej w rękę bandyta. Dunmer już trzymał na cięciwie nową strzałę, toteż widząc następny cel wstrzymał ponownie oddech i posłał zakończony czarnymi piórami pocisk w powietrze.
Ugodzony w bok łucznik zachwiał się na nogach, złapał jedną ręką pnia najbliższego drzewa chroniąc się przed upadkiem. Nim elf zdążył wystrzelić trzecią strzałę, człowiek na skale zniknął w głębi zadrzewionej półki, uchodząc z wyraźnym trudem znad krawędzi.
Dunmer był pewien, że jego grot wniknął głęboko w ciało rabusia, dowodził tego niezbicie chwiejny krok próbującego uciekać człowieka.
WÄ…tek techniczny
Coś mi się wydaje, że Llorvas zostanie niebawem mistrzem łuku! W teście 4k20 uzyskałem wyniki 1, 3, 6, 2! Pięć sukcesów! Teraz nowa zasada dla krytyków - cztery sukcesy obniżają wartość zbroi do połowy, pięć do jednej czwartej, sześć ją całkowicie niweluje. Gość dostał 15x5 ran w tors, czyli 75 brutto, a rzemieniowa zbroja zniwelowała 9 z nich. Na czysto weszło 66 ran (oraz 8 od strzały Ahraveena).
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Watek techniczny
Zasadzam sie na ktoregos z nich, najlepiej tegoco ucieka do fortu. Postaram sie go wziasc zywcem. Myslalem ze jestem duzo blizej strzelcow, tak to bym strzelal do nich. Ale tak tez bedzie fajnie. Koci ksztalt spadnie na ktoregos z nich. Przynajmniej wiem co sie dzieje. Musi mi tylko ktorys z nich odpowiedziec kim jest Wulf:)
Zasadzam sie na ktoregos z nich, najlepiej tegoco ucieka do fortu. Postaram sie go wziasc zywcem. Myslalem ze jestem duzo blizej strzelcow, tak to bym strzelal do nich. Ale tak tez bedzie fajnie. Koci ksztalt spadnie na ktoregos z nich. Przynajmniej wiem co sie dzieje. Musi mi tylko ktorys z nich odpowiedziec kim jest Wulf:)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Góry Jerallu, 9 dzień Pierwszych Mrozów
Człowiek o przeszytej strzałą ręce wysadził spomiędzy skał chyżo niczym spłoszony królik, przyciskając zranioną kończynę do piersi i tocząc wokół siebie zalęknionym wzrokiem. Zbocze wzniesienia było strome i usiane drobnymi kamykami, na których można się było łatwo potknąć, a pozbawiony jednej sprawnej ręki mężczyzna mógłby wtedy spaść na sam dół skarpy i mocno się poturbować.
Rabuś - młody Nord o bladej skórze i skołtunionych czarnych włosach - miał w drugiej ręce metalową buławę o owiniętym rzemieniem uchwycie, ale nie zdążył jej podnieść, kiedy khajiit skoczył na niego z wyciągniętymi pazurami.
Nord wrzasnął głosem wibrującym grozą. Barr'teh uderzył go swym cielskiem w bok korpusu na wysokości zranionej ręki, jeszcze potęgując tym samym cierpienie rannego łucznika. Wytrącony z równowagi impetem zderzenia z ogromnym kocurem, człowiek runął w dół skarpy młócąc powietrze nogami i rękami w próżnej nadziei na pochwycenie jakiegoś krzewu i uchronienie się od upadku.
SturlaÅ‚ siÄ™ aż na pobocze starej zaniedbanej drogi, wpadajÄ…c po drodze w wyjÄ…tkowo rozroÅ›niÄ
Człowiek o przeszytej strzałą ręce wysadził spomiędzy skał chyżo niczym spłoszony królik, przyciskając zranioną kończynę do piersi i tocząc wokół siebie zalęknionym wzrokiem. Zbocze wzniesienia było strome i usiane drobnymi kamykami, na których można się było łatwo potknąć, a pozbawiony jednej sprawnej ręki mężczyzna mógłby wtedy spaść na sam dół skarpy i mocno się poturbować.
Rabuś - młody Nord o bladej skórze i skołtunionych czarnych włosach - miał w drugiej ręce metalową buławę o owiniętym rzemieniem uchwycie, ale nie zdążył jej podnieść, kiedy khajiit skoczył na niego z wyciągniętymi pazurami.
Nord wrzasnął głosem wibrującym grozą. Barr'teh uderzył go swym cielskiem w bok korpusu na wysokości zranionej ręki, jeszcze potęgując tym samym cierpienie rannego łucznika. Wytrącony z równowagi impetem zderzenia z ogromnym kocurem, człowiek runął w dół skarpy młócąc powietrze nogami i rękami w próżnej nadziei na pochwycenie jakiegoś krzewu i uchronienie się od upadku.
SturlaÅ‚ siÄ™ aż na pobocze starej zaniedbanej drogi, wpadajÄ…c po drodze w wyjÄ…tkowo rozroÅ›niÄ