Barrak-Var, Port.
Aalmangar zaczął wypytywać krasnoludzkich cieśli i ludzkich magów o znaczenie tekstu, niestety nic nie wiedzieli na ten temat.
Amras włóczył się po porcie szukając informacji o statkach.
Powoli zapadał zmierzch, ruszyliście w stronę Twierdzy.
Idąc główną ulicą zauważyliście przed sobą jak dwa wozy otarły się o siebie kołami i oba koła odpadły klinując ulicę przed Wami.
Zrobił się mały zator w obydwie strony, jedyna możliwość obejść albo poczekać. Gdy tak staliście w tłumie nagle z tyłu od strony portu podniósł się krzyk "Pożar!!! pali się w porcie!!!" zerknęliście w tamtą stronę i zobaczyliście dym unoszący się zza budynków z rejonu portu. Straż miejska raz dwa uporała się z wozami szybko spychając je z drogi przy pomocy przechodzących osób, większa część osób ruszyła przed siebie a strażnicy gwizdkami oznajmiali różne komendy, w stronę portu natomiast popędziło kilkunastu młodych krasnali. Ogólnie widać, że wszystko odbywa się sprawnie i szybko, są dobrze zorganizowani w takich sprawach.
I co teraz? Do portu? Czy do swoich komnat czy gdzie?
Wątek tech:
Nie da się stwierdzić jakiej rasy był napastnik. Ciało ma około 180cm i widać, że szkielet nie był zbyt imponującej budowy.
Sztylety zabrał Aalmangar, a co z amuletem i gwiazdkami?
PBF - Czas wichrów, czas ognia
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Wiedziony ciekawoscia Aalmangar postanowil sprawdzic co dzieje sie w porcie. Gdzies w dolku klulo glupie przeczucie, ze pozar dotknal powietrznego statku jakim tu przybyli:
- Chodzmy do portu przyjaciele. - Rzucil z pozoru beztrosko, potem dodal bardzo powaznie w elfim: - Ajw got badfilling abałdyt.
Watek techniczny
Rozpytujac, mialem na mysli jakis starych kaplanow, bibliotekarzy swiatynnych i kogos kto moze byc zorientowany choc troche w temacie plytek:). Przepytywanie ciesli, zebrakow i przypadkowych ludzi nie ma sensu.
- Chodzmy do portu przyjaciele. - Rzucil z pozoru beztrosko, potem dodal bardzo powaznie w elfim: - Ajw got badfilling abałdyt.
Watek techniczny
Rozpytujac, mialem na mysli jakis starych kaplanow, bibliotekarzy swiatynnych i kogos kto moze byc zorientowany choc troche w temacie plytek:). Przepytywanie ciesli, zebrakow i przypadkowych ludzi nie ma sensu.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Barrak-Var, Dzielnica Portowa.
Aalmangar zawrócił w stronę portu wiedziony dziwnym przeczuciem jego kompani ruszyli za nim (Wasz skład Aalmangar, Amras, Kether, Margolas i Kelron), obok Was na ulicę wychodzili mieszkańcy zaalarmowani krzykiem i dzwonami które rozbrzmiały nagle w mieście.
Ulica przed Wami biegła zakolem w prawo a po jej lewej stronie odchodziły pod górę boczne uliczki, obok jednej z tych uliczek zauważyliście grupkę dzieci (głównie ludzkich i krasnoludzkich) bawiących się ze sobą gdy nagle Aalmangar (rzut 05) i Amras (rzut 13) zauważyli pędzący z góry w stronę niczego nie spodziewających się dzieci wóz ciągnięty przez dwa rozszalałe konie. Wóz pędzi prosto na dzieciaki. Reszta drużyny przez dwie rundy jest zaskoczona (przyjmuję, że właśnie ze sobą rozmawiają i nie zwrócili na to uwagi), dwa elfy dzieli od brzdąców jakieś 15-20 metrów a wóz jest w odległości 30-40 metrów ale pędzi naprawdę szybko gubiąc po drodze jakieś worki, na koźle nie widać woźnicy.
Wątek tech:
I jak tam herosi?
Rozumiem, że nie o takich informatorów Ci chodziło ale byliście na statku i w porcie więc tylko takich miałeś do dyspozycji:-)
Aalmangar zawrócił w stronę portu wiedziony dziwnym przeczuciem jego kompani ruszyli za nim (Wasz skład Aalmangar, Amras, Kether, Margolas i Kelron), obok Was na ulicę wychodzili mieszkańcy zaalarmowani krzykiem i dzwonami które rozbrzmiały nagle w mieście.
Ulica przed Wami biegła zakolem w prawo a po jej lewej stronie odchodziły pod górę boczne uliczki, obok jednej z tych uliczek zauważyliście grupkę dzieci (głównie ludzkich i krasnoludzkich) bawiących się ze sobą gdy nagle Aalmangar (rzut 05) i Amras (rzut 13) zauważyli pędzący z góry w stronę niczego nie spodziewających się dzieci wóz ciągnięty przez dwa rozszalałe konie. Wóz pędzi prosto na dzieciaki. Reszta drużyny przez dwie rundy jest zaskoczona (przyjmuję, że właśnie ze sobą rozmawiają i nie zwrócili na to uwagi), dwa elfy dzieli od brzdąców jakieś 15-20 metrów a wóz jest w odległości 30-40 metrów ale pędzi naprawdę szybko gubiąc po drodze jakieś worki, na koźle nie widać woźnicy.
Wątek tech:
I jak tam herosi?
Rozumiem, że nie o takich informatorów Ci chodziło ale byliście na statku i w porcie więc tylko takich miałeś do dyspozycji:-)
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Barrak-Var, Dzielnica Portowa.
Aalmangar rzucił się biegiem w stronę bachorów, krzycząc jednocześnie ile sił w płucach aby umykały. Ale na jego nieszczęście w tej samej chwili rozległ się dźwięk dzwonu bijącego na alarm (rzut 99
) i nikt nie usłyszał dźwięcznego i donośnego głosu barda.
Aalmangar pędził ile sił w nogach widząc kątem oka zbliżający się wóz, jeszcze 5 metrów, elf zrobił ostatni krok wybijając się jednocześnie do skoku i wpadając z impetem na grupkę dzieciaków zbijając je z nóg i odrzucając przed niebezpieczeństwem.
W tym samym czasie usłyszał za sobą tętent kopyt i turkot kół wozu, które przemknęły tuż obok niego. Rozpędzone konie nie zdążyły zwolnić przed zakrętem i wóz siłą rozpędu wbił się bokiem w dom stojący naprzeciw, usłyszeliście trzask łamanego drewna, pisk i rżenie koni. Wóz w strzępach, dyszel pęk, konie leżą na ulicy, jeden ma złamany kark drugi leży a z jego rozwalonego boku wystają kawałki wozu, wszędzie pełno krwi. Aalmagar podnosząc się z ziemi patrzył na umorusane dzieciaki które z przerażeniem wpatrują się w niego.
Elf łapał powietrze wielkimi haustami, całe jego ciało było naszpikowane adrenaliną, przytłumione odgłosy, które do niego dochodziły, rozglądał się dookoła sam nie wierząc, że mu się to udało, gdy nagle z tej samej uliczki z której wyjechał wóz wybiega kilku osobników (dokładnie 8-5krasnali i 3 półorków) z wyciągniętą bronią i z okrzykiem na ustach "Bij zabij".
Na Aalmangara po chwili wahania ruszył jeden z krasnali w kolczudze i hełmie z misiurką, w ręce dzierży topór obusieczny-jest od Ciebie jakieś 1-1,5 metra (jesteś pierwszy).
Natomiast na resztę z Was ruszyło pozostałych 7 napastników (4 krasnali i 3 półorków).
Wątek tech:
Sprawa ma się następująco:
Jesteście na głównej ulicy, zakręcającej łukiem w prawo, przed wami jest odnogo po lewej stronie oddalona od Was jakieś 6-7 metrów i właśnie z niej wybiegają na Was przeciwnicy, cały środek na tym małym skrzyżowaniu blokuje rozwalony wóz i zdychające konie, Aalmangar jest za odnogą w lewo i za wozem i na niego rusza jeden z krasnali.
Pierwszy reaguje Amras, potem Aalmangar i Margolas, następnie 3 półorków Kether i 5 krasnali.
Krasnale uzbrojone są w topory obusieczne, mają tarcze (oprócz tego, który uderzył na Aalmangara) i są w kolczugach z misiurkami, natomiast półorki mają szable krzywe i noże, ubrane w skórzane zbroje.
Aalmangar rzucił się biegiem w stronę bachorów, krzycząc jednocześnie ile sił w płucach aby umykały. Ale na jego nieszczęście w tej samej chwili rozległ się dźwięk dzwonu bijącego na alarm (rzut 99
Aalmangar pędził ile sił w nogach widząc kątem oka zbliżający się wóz, jeszcze 5 metrów, elf zrobił ostatni krok wybijając się jednocześnie do skoku i wpadając z impetem na grupkę dzieciaków zbijając je z nóg i odrzucając przed niebezpieczeństwem.
W tym samym czasie usłyszał za sobą tętent kopyt i turkot kół wozu, które przemknęły tuż obok niego. Rozpędzone konie nie zdążyły zwolnić przed zakrętem i wóz siłą rozpędu wbił się bokiem w dom stojący naprzeciw, usłyszeliście trzask łamanego drewna, pisk i rżenie koni. Wóz w strzępach, dyszel pęk, konie leżą na ulicy, jeden ma złamany kark drugi leży a z jego rozwalonego boku wystają kawałki wozu, wszędzie pełno krwi. Aalmagar podnosząc się z ziemi patrzył na umorusane dzieciaki które z przerażeniem wpatrują się w niego.
Elf łapał powietrze wielkimi haustami, całe jego ciało było naszpikowane adrenaliną, przytłumione odgłosy, które do niego dochodziły, rozglądał się dookoła sam nie wierząc, że mu się to udało, gdy nagle z tej samej uliczki z której wyjechał wóz wybiega kilku osobników (dokładnie 8-5krasnali i 3 półorków) z wyciągniętą bronią i z okrzykiem na ustach "Bij zabij".
Na Aalmangara po chwili wahania ruszył jeden z krasnali w kolczudze i hełmie z misiurką, w ręce dzierży topór obusieczny-jest od Ciebie jakieś 1-1,5 metra (jesteś pierwszy).
Natomiast na resztę z Was ruszyło pozostałych 7 napastników (4 krasnali i 3 półorków).
Wątek tech:
Sprawa ma się następująco:
Jesteście na głównej ulicy, zakręcającej łukiem w prawo, przed wami jest odnogo po lewej stronie oddalona od Was jakieś 6-7 metrów i właśnie z niej wybiegają na Was przeciwnicy, cały środek na tym małym skrzyżowaniu blokuje rozwalony wóz i zdychające konie, Aalmangar jest za odnogą w lewo i za wozem i na niego rusza jeden z krasnali.
Pierwszy reaguje Amras, potem Aalmangar i Margolas, następnie 3 półorków Kether i 5 krasnali.
Krasnale uzbrojone są w topory obusieczne, mają tarcze (oprócz tego, który uderzył na Aalmangara) i są w kolczugach z misiurkami, natomiast półorki mają szable krzywe i noże, ubrane w skórzane zbroje.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."