Południowy brzeg rzeki Ohio, 8 maja 2055
Przemykający się pomiędzy zrujnowanymi budynkami mężczyźni trzymali głowy nisko, pamiętni tego, że miasto bynajmniej nie było opustoszałe. Przemieszczając się wzdłuż jałowego brzegu Ohio, ustawicznie lustrowali wzrokiem zarówno swoje otoczenie jak i przeciwną stronę rzeki, nigdzie jednak nie dostrzegali śladów życia innego niż obecność kilku zabiedzonych gryzoni i kraczących złowieszczo wron gnieżdżących się na dachach mijanych budynków.
W mętnym nurcie Ohio tkwiło kilka osadzonych na mieliznach rzecznych statków, ale wszystkie okazały się zżartymi przez rdzę wrakami, częściowo zatopionymi i nie rokującymi żadnych nadziei na przywrócenie do użytku.
- Według mapy miejskiej barona gdzieś tutaj była przystań rzeczna - oznajmił Radeford kucając na chwilę na poboczu podmiejskiej ulicy i spoglądając ponad nurtem rzeki na smętne pozostałości po niedalekim już drogowym moście łączącym kiedyś południowe Huntington z Proctorville. Wielebny nie potrafił stwierdzić jednoznacznie, czy konstrukcja uległa z biegiem czasu naciskom natury i korozji czy też została przez kogoś rozmyślnie zniszczona, ale widok sterczących z wody samotnych betonowych filarów nie pozostawiał złudnej nadziei co do możliwości suchej przeprawy na drugą stronę.
Klęczący tuż obok Wilson przyjrzał się uważnie pozbawionym szyb okienkom piwnicy najbliższego domku, potem otaksował bacznym wzrokiem porzuconą na chodniku furgonetkę z ledwie czytelnym emblematem Federal Express na burcie.
- Za kilkaset jardów powinniśmy dojść do ujścia Guyanotte... - stwierdził półgłosem odwracając głowę w stronę kaznodziei, ale nie dokończył zdania dostrzegając kątem oka grymas na twarzy wpatrzonego w przeciwną stronę ulicy Asha.
Okręcając się błyskawicznie na piętach gladiator podążył za wzrokiem paramedyka i zesztywniał na widok wypełzającego spod zardzewiałego vana węża: lśniącego metalicznymi łuskami gada o kilkumetrowym cielsku grubości męskiego uda.
Wątek techniczny
Przed wojną wielu Amerykanów trzymało w domach egzotyczne zwierzęta. Niektóre z nich przeżyły swych właścicieli, a potem rozmnożyły się na dziko w ruinach wielkich miast, stąd widok tego paskudnego olbrzyma nie powinien Was specjalnie dziwić!
PBF - Podstępna rubież
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Holy shit! - Zaklal Ash, zdumiony rozmiarem gada: - Ale sie spasl skurwiel.
Reka Asha odruchowo powedrowala ku wiszacemu na plecach automatowi, ale pomny slow kaznodzieji cofnal ja i schwycil mocno ostra jak brzytwa saperke.
- Moze nie bedzie nami zainteresowany. - medyk wciaz mial jeszcze nadzieje, ze waz nie bedzie na tyle pozbawiony instynktu i nie zaatakuje grupy ludzi
Reka Asha odruchowo powedrowala ku wiszacemu na plecach automatowi, ale pomny slow kaznodzieji cofnal ja i schwycil mocno ostra jak brzytwa saperke.
- Moze nie bedzie nami zainteresowany. - medyk wciaz mial jeszcze nadzieje, ze waz nie bedzie na tyle pozbawiony instynktu i nie zaatakuje grupy ludzi
Ostatnio zmieniony 13 października 2012, 00:21 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Radeford skrzywił się z obrzydzeniem. Sam szatan kusiciel nawiedził miasto. Winowajca grzechu pierworodnego, jak był na początku, tak i podczas apokalipsy.
- Spokojnie i powoli wycofujemy się - szepnął do pozostałych - bez nerwów. Wrócimy po szalupę ratunkową parowca . Żadnego strzelania, póki nie będzie innego wyjścia.
Radeford zwrócony twarzą do węża zaczął się cofać.
Wątek techniczny:
Jest zimno więc wąż nie powinien być szybkim i groźnym celem. Nie ma co jednak ryzykować. Wracamy do szalupy parowca. Popłynie wybraniec Boży wylosowany całkiem przypadkowo. Wielebny wyciągnie zapałki. Jedną z nich skróci do połowy. Wsunie je do dłonie, tak aby wystawały na tę samą wysokość. Losowanie w kolejności przypadkowej. Ostatnia zostaje dla Ebenezera. Płynie ten który wylosuje krótką zapałkę.
- Spokojnie i powoli wycofujemy się - szepnął do pozostałych - bez nerwów. Wrócimy po szalupę ratunkową parowca . Żadnego strzelania, póki nie będzie innego wyjścia.
Radeford zwrócony twarzą do węża zaczął się cofać.
Wątek techniczny:
Jest zimno więc wąż nie powinien być szybkim i groźnym celem. Nie ma co jednak ryzykować. Wracamy do szalupy parowca. Popłynie wybraniec Boży wylosowany całkiem przypadkowo. Wielebny wyciągnie zapałki. Jedną z nich skróci do połowy. Wsunie je do dłonie, tak aby wystawały na tę samą wysokość. Losowanie w kolejności przypadkowej. Ostatnia zostaje dla Ebenezera. Płynie ten który wylosuje krótką zapałkę.